Nowe rozdanie

Pięć jachtów VOR już w drodze do Miami na trasie szóstego etapu. Można powiedzieć, że prawie 2/3 liczącej w sumie 9 etapów trasy za nimi, no i za nami …

Sobotni in-port race wygrała Groupama, dopisując sobie kolejne punkty. Od „liderów tabeli” Telefoniki dzieli ich zaledwie 16 punktów, trzeciego z kolei Campera od Francuzów tylko 9, a czwartą jak na razie Pumę od hiszpańsko-nowozelandzkiej załogi zaledwie 7. Abu Dhabi niestety pozostaje w tyle z zaledwie 58 punktami i mam wrażenie, że już nie będzie w stanie odrobić strat. W tej sytuacji wiadomo, że nic nie wiadomo, a kolejność klasyfikacji generalnej może się jeszcze nie raz pozmieniać.

Klasyfikacja generalna po starcie 6 etapu z Brazylii do USA / www/volvooceanrace.com

Znamy już mniej więcej możliwości poszczególnych jachtów, znamy kapitanów. Wiemy też, że nie odpuszczą i będą walczyć do końca, bo różnice punktowe nie są bardzo duże. Puma wygrała wczorajszy start i jak na razie prowadzi, ale odległości pomiędzy poszczególnymi jachtami sięgają jak na razie kilku mil – cała flota znajduje się zaledwie ok. 6 Mm od siebie jak widać na poniższym raporcie:

Kolejność jachtów w pierwszej dobie po starcie / http://www.volvooceanrace.com

Dyżurny meteorolog, regat, Gonzalo Infante, tak mówi o pogodzie na najbliższe dni: „Pierwsze 500 Mm to rejon znany jako South Brazil Bight (Ławica Południowobrazylijska) – do przylądka Cabo Frio. Możliwe wiatry do 30 węzłów związane z nadchodzącym niżem. Symulacje wskazują, że prawdopodobnie jachty popłyną dalej od brzegu, żeby skorzystać z południowych i południowowschodnich wiatrów niżu południowoatlantyckiego. Ten układ atmosferyczny może być szeregiem mniejszych, gwałtownych niżów przynoszących szkwały i burze z piorunami. To nie jest dobry układ, żeby się go trzymać, ale jest jedynym możliwym wyborem”.

Mapa ważnych czynników pogodowych z którymi flota będzie musiała poradzić sobie na trasie tego etapu / http://www.volvooceanrace.com

P.S. W niektórych miejscach strona VOR podaje długość trasy etapu 3590Mm (np.  http://www.volvooceanrace.com/en/schedule/html_index_page1.html) a w innych ponad 4590 (np. w raportach pozycji). Wszystko rzecz jasna zależy od sposobu w jaki dokonuje się pomiaru, a finalną liczbę przebytych mil pokaże log każdego z jachtów, niemniej tego rodzaju rozbieżności nie powinny się zdarzać.

Bukszpryt do wzięcia

Jak poszukam to znajdę jeszcze kilka zdjęć tegoż bukszprytu; Najwyraźniej Gutek postanowił się z nim rozstać definitywnie. albo, co bardziej prawdopodobne, Eliza kazała wynieść z domu ten gustowny, aczkolwiek zajmujący sporo miejsca przedmiot :)
W każdym razie bukszpryt jest do wzięcia, jeżeli ktoś ma miejsce, żeby go przygarnąć.

Przepraszam za brak linka ale pomimo licznych a usilnych prób nie chciał się wstawić :/

Etap 6 już zaraz

Załoga Campera nie ma za dużo czasu na odpoczynek - we wtorek przypłynęli, w niedzielę start, a jacht musi być sprawdzony centymetr po centymetrze. / Fot. PAUL TODD/Volvo Ocean Race

Camper już od wtorku w porcie. Nie mają zbyt wiele czasu na odpoczynek, ale  są bardzo zadowoleni – dzięki determinacji ukończyli etap, co przyniosło im kolejne punkty i trzecie jak na razie miejsce w klasyfikacji generalnej, przed Pumą, która wygrała ostatni etap.

Natomiast opóźnia się transport jachtu Abu Dhabi, który jest na statku i powinien dotrzeć do Itajai dzisiaj. Będą mieli bardzo mało czasu na wykonanie ostatnich napraw. (Załadunek miał miejsce 10 kwietnia, ale ze względu na złą pogodę rejs przedłużył się o dwa dni). Czy zdążą ze wszystkim, nie wiadomo, ale próbować będą na pewno.

Tutaj można obejrzeć podsumowanie 5 etapu (długie, bo dużo się przecież działo):

Start kolejnego, 6 już etapu regat VOR z Brazylii do USA zaplanowany jest na niedzielę. Jutro regaty z udziałem gości, niepunktowane, w sobotę wyścig portowy, punktowany, a w niedzielę początek kolejnego odcinka. Tym razem rusza tylko 5 jednostek (jeżeli Abu Dhabi zdąży), Sanya pojawi się dopiero na kolejnym starcie w Miami. Kibice, którzy śledzili zeszłoroczne regaty Velux 5 Oceans wiedzą mniej więcej, jakiej pogody można się spodziewać na tym odcinku. Nie będzie tak groźnie jak w okolicach Hornu, ale tak zupełnie łatwo też nie. Trzeba zwracać uwagę na intensywny ruch statków oraz kutrów rybackich a w początkowej części trasy także możliwość wystąpienia bardzo intensywnych burz, niosących ze sobą lokalnie zmienne warunki, trudne do przewidzenia w najdokładniejszych nawet prognozach. Podstawowa sprawa to decyzja, czy lepiej być bliżej brzegu, gdzie warunki częściej są zmienne, czy nadłożyć drogi i płynąć w morze, gdzie jest szansa na bardziej stały wiatr. Zobaczymy, jakie będą decyzje poszczególnych skiperów i czy wszyscy pojadą jedną stroną, czy flota się podzieli.

Szczegóły trasy: 3 590 Mm (6 649 km) z Itajai do Miami. Najpierw wzdłuż brzegów Brazylii trzeba minąć Rio de Janeiro i Recife. Potem dalej na północ, przez równik z jego niespodziankami, potem obok Karaibów i Bahamów do mety – ale na podejściu można liczyć na słabe wiatry i silny prąd w postaci Golfsztromu. Więc w tym etapie – taktyka i jeszcze raz taktyka oraz bardzo dokładna kalkulacja czasu i miejsca każdego zwrotu, z uwzględnieniem tego, że jachty po trudach poprzedniego etapu mogą nie być tak wytrzymałe jak wcześniej.

Z punktu widzenia skipera

 

Poniżej obiecane tłumaczenie wypowiedzi skiperów na temat licznych awarii w ostatnim etapie i nie tylko. Źródłowy tekst informacji prasowej z której pochodzą cytaty jest tu:  http://www.volvooceanrace.com/en/news/5868_The-big-debate-skippers-comment-on-Leg-5-attrition.html. 

Camper - w niedzielę mieli jeszcze 600 mil do mety./ Fot. Hamish Hooper/CAMPER ETNZ/Volvo Ocean Race

CAMPER with Emirates Team New Zealand – Chris Nicholson:

“Nie da się tych jachtów produkować tak po prostu, aby były szybsze, zarówno w regatach przy brzegu jak i w trakcie wyścigu na oceanie. Nie da się dostarczyć takich prędkości i takich emocji bez awarii (…) Wyobrażam sobie, że toczy się obecnie żywa dyskusja na ten temat, ale wszyscy, którzy pływają na tych jachtach, wiedzą, do czego są one zdolne. Moglibyśmy ścigać się dookoła świata na stalowych kadłubach, których maksymalna prędkość wynosi 12 węzłów i nigdy nic się nie psuje, ale wtedy te regaty nie byłyby atrakcyjne dla nikogo. (…) Podoba mi się to, co mamy do dyspozycji. Jest to konfiguracja bardzo wymagająca, ale właśnie dlatego przyciąga najlepszych żeglarzy na świecie. To są fajne łódki, ale trudne – ale tak właśnie powinno być na tym poziomie rywalizacji sportowej”.

Team Telefónica – Iker Martínez:

“Łódki się psują, bo są bardzo szybkie. Łatwo osiągają prędkość 40 węzłów, a żeby przy tej prędkości nic się nie stało, jachty musiałyby być bardzo mocne, a więc nie idealne do wygrania wyścigu dookoła świata. (…) Najlepszą receptą na zwycięstwo jest mieć bardzo szybką łódź i zatrzymać ją, kiedy pojawia się taka potrzeba. Na takich jachtach, które mamy i na których się ścigamy, musimy brać to pod uwagę i tyle.”

Team Sanya – Mike Sanderson (jedyny skipper w tej edycji który ma na swoim koncie zwycięstwo w tych regatach na jachcie klasy VO70):

„Kiedy płynie się bardzo szybko, kadłub bardzo uderza o wodę. Popatrzcie, na co chłopaki narażają te łódki. Czasami nawet nie próbują ich opanować. A czasami próbują zwolnić, ale nie dają rady. To niesamowite.”

Sanderson mówi, że uszkodzenia zawsze były częścią regat VOR i przytacza swoje doświadczenia z wyścigu 2005-06 na pokładzie zwycięskiego ABN AMRO ONE:

„To była pierwsza edycja po wprowadzeniu nowego projektu i mieliśmy mnóstwo problemów, szczególnie z kilem. Używaliśmy nowych rzeczy, które nigdzie wcześniej nie były testowane, więc były awarie. Ale były też fantastyczne osiągi i przeloty dobowe, jakich wcześniej świat nie widział, a na pewno nie na jednokadłubowcach.”

Abu Dhabi Ocean Racing – Ian Walker:

“W ostatniej edycji mieliśmy jeden trudny etap- w drodze do Chin. Nie zapominajcie, że trzy jachty skończyły rozbite, a inne się zatrzymywały. Walker przynaje jednak, że niepokojący jest fakt, iż tylko Puma dopłynęła do Brazylii bez przystanku, że coś jest źle.

“My, ale nie tylko my, wszystkie zespoły – mieliśmy problemy z przejściem trudnych warunków pogodowych. Przed startem 5 etapu nie było jeszcze tak źle i nie było tylu awarii. Ale patrząc na ten etap, trzeba powiedzieć, że tak dalej być nie może. (…) Nie można winić za to przepisów, jachty są dobrze zbudowane. Moim zdaniem to my za bardzo ciśniemy, a łódki są sztywne i lekkie, więc przy tych materiałach nie ma innej możliwości, coś się musi zepsuć.”

Groupama sailing team – Franck Cammas:

“Nie można mówić, że jachty są mniej wiarygodne, bo tak nie jest. Poziom rywalizacji w tych regatach jest taki, że przyciskamy bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Jachty są szybsze, niż były kiedykolwiek wcześniej, ponieważ są lepiej zaprojektowane. Oczywiście zawsze można zmieniać przepisy, czasami to wychodzi na dobre, być może moglibyśmy też zbudować te jachty mocniej – ale to jest wszystko sport i moim zdaniem nie powinniśmy się za bardzo przejmować. Gdyby w Formule 1 nie było nigdy żadnego wypadku, nie byłoby Formuły 1, a gdyby na Volvo nie było awarii, nie docieralibyśmy do granic ekstremum.”

Ken Read, PUMA Ocean Racing powered by BERG:

“Były sytuacje, gdzie element ludzki musiał brać górę, bo są granice do których można tym jachtem płynąc bardzo szybko, a dalej jest już tylko katastrofa. Płynięcie z prędkością 40 węzłów jest najgłupszą rzeczą jaką można robić, ponieważ całkowicie traci się kontrolę. Ale czasami nie ma wyboru, kilka dużych fal podnosi cię w górę i nagle skaczesz w górę jak oparzony. Trzeba robić wszystko co się da, aby jacht nie wyleciał w górę tracąc kontakt z wodą. To następujące po sobie fale są przyczyną zniszczeń. Niektóre mają 3 metry i znajdują się na górze 15-metrowych, działając jak wyrzutnia i to one dokonują zniszczeń. (…) Bardzo istotny jest również element szczęścia. To jak przy wypadku samochodowym – gdybym wyszedł z domu 10 sekund później, mój samochód nie znalazłby się tam, gdzie się znalazł i cała sytuacja nie miałaby w ogóle miejsca. Tak samo tu – gdyby coś innego działo się wcześniej i nie znalazłbyś się na tej jednej fali w tym konkretnym punkcie, jacht nie wyleciałby w górę i nie spadłby, łamiąc się na pół. (…) Faktem jest również, że rywalizacja jest bardzo mocna, co zmusza nas do przyciskania w warunkach, w których normalnie nie robilibyśmy tego. (…) Żeby wygrać, musisz cały czas jechać na granicy. Cofnięcie się oznacza utratę 10 procent prędkości, co z kolei oznacza, że z sytuacji absolutnie poza kontrolą uzyskujesz jakąś formę panowania nad jachtem. Taka jest ludzka natura, żeby cisnąć, wiedząc, że możesz coś zepsuć, ale istnieje taki mechanizm psychologiczny, który mówi ci, że teraz nic się stanie, bo inaczej przegrywasz.”


 

Juan K. przerywa milczenie

Ryan Godfrey w trakcie przeglądu takielunku Pumy na Oceanie Południowym. / Fot. Amory Ross/PUMA Ocean Racing/Volvo Ocean Race

W dzisiejszym Scuttlebutt Europe nr. 2568 z 12 kwietnia można przeczytać list od Juana Kouyoumdjiana, projektanta trzech z sześciu jachtów biorących udział w tegorocznych regatach VOR. Chociaż nie bezpośrednio, Juan poczuł się „wywołany do tablicy” przez falę krytyki jaka wciąż jest obecna na wszystkich chyba większych portalach żeglarskich na świecie w temacie tego, że jachty nie sprostały trudom podróży przez Ocean Południowy, mówiąc najogólniej. Poniżej list konstruktora, projektanta 3 jachtów w bieżącej edycji VOR, w moim tłumaczeniu na szybko:

„Nasze 3 jachty są już bezpieczne w Brazylii, a ja podejmując ryzyko zostania nazwanym arogantem, postanowiłem złamać złotą zasadę nie wypowiadania się przed końcem regat, ponieważ uważam, że dochodzi do manipulacji prawdą na skalę międzynarodową.

Powszechnie uważa się, że WSZYSCY uczestnicy tej edycji VOR mają kłopoty natury konstrukcyjnej, że jest to niedopuszczalne i że trzeba coś z tym zrobić w przyszłości. Niezbędne jest fundamentalne rozróżnienie pomiędzy łamaniem się masztów a innymi awariami, a niezależnie od tego, jak ogromnie ważne jest zrozumienie przyczyn awarii, wkładanie wszystkich projektów do jednego worka jest nadużyciem, gdy mowa o „innych” uszkodzeniach natury konstrukcyjnej.

Tego rodzaju generalizacja może odpowiadać któremuś z zespołów albo jakiejś osobie zainteresowanej przeforsowaniem konkretnego planu na przyszłość, ale ponieważ podważa to reputację moją i mojego zespołu, muszę zabrać głos.

W pierwszej edycji z udziałem jachtów VO70 mieliśmy jako biuro projektowe dwa zwycięstwa, z których byliśmy bardzo dumni. Jedno to oczywiście nasz projekt wygrywający regaty z bardzo dobrą załogą, a drugi, że oba nasze jachty były jedynymi, które ukończyły rejs dookoła świata bez dużych problemów konstrukcyjnych. Nasz sukces nie był aż tak widoczny, ponieważ nałożyły się na niego uogólnienia, a w tamtych regatach jeden jacht zatonął a kilka innych miało bardzo poważne awarie – pisano więc, że WSZYSTKIE jachty miały problemy i że trzeba zmienić przepisy. Przepisy zmieniono, na gorsze! Nigdy nie wypowiadałem się na ten temat publicznie i przeszedłem nad tym do porządku. Jednak obserwując, jak znów wszechobecne zaczyna być uogólnianie, chciałbym przypomnieć o suchych faktach, aby można było wyciągać wnioski bez uogólnień.

– VO70 nie można zaprojektować tak, żeby się nie zepsuło. Żadnego jachtu do regat dookoła świata nie da się tak zaprojektować. Finalnie, za awarie odpowiada załoga.

– Puma wygrała 5 etap bez żadnego problemu natury konstrukcyjnej, dzięki doświadczeniu i wspaniałej pracy załogi.

– Telefonica skończyła na 2 miejscu z delaminacją kadłuba w lewej części dziobowej, co nie uniemożliwiało im ścigania się.

– Postój Telefoniki na Hornie nie był  niezbędny, ale była to mądra i przemyślana decyzja, oparta na tym, że trzecie miejsce mieli zapewnione, a otwierało się korzystne okno pogodowe.

– Groupama, pomimo wspaniałego prowadzenia w trakcie 5 etapu, miała pecha i złamała maszt, ale o własnych siłach dopłynęła do mety bez kłopotów natury konstrukcyjnej.

Więc podczas gdy my próbujemy zrozumieć, dlaczego przydarzyło się tak wiele awarii dotyczących takielunku, błagam o nie uogólnianie oraz o nie wkładanie do jednego worka wspaniałej pracy i talentu niektórych inżynierów razem z pozostałymi, nie będących tymi samymi.”

Juan broni swoich projektów i swojej reputacji – to oczywiste. Ale co o tym myślicie?