SOLANUS wraca do domu – za rufą Horn i North-West Passage

Warto, więc rozpowszechniam:

Dziś, 23 września do Świnoujścia powrócił jacht SOLANUS, który od 16 maja 2010 roku realizuje wyprawę pod nazwą ,,Morskim szlakiem Polonii 2010-2011”.

Najtrudniejszymi etapami rejsu były zdobycie Przejścia Północno-Zachodniego i Przylądka Horn. Jest to jedna z najtrudniejszych żeglarskich wypraw w historii nie tylko światowego, ale i polskiego żeglarstwa. Jachtem dowodził kpt. Bronisław Radliński. Przez cały rejs płynęli z nim Roman Nowak i Witold Kantak.

Oficjalne powitanie jachtu zaplanowane jest przy kei w Górkach Zachodnich, na przystani Narodowego Centrum Żeglarstwa AWFiS, w sobotę, 1 października br. ok. godz. 13.00.

Załodze SOLANUSA byłoby na pewno bardzo miło, gdyby jachty wypłynęły na powitanie na wody Zatoki. Prosimy o śledzenie szczegółów powitania na stronie www.solanus.pl

Zdjęcie – autorstwa Moniki Witkowskiej, która była na pokładzie SOLANUSA, a obecnie znajduje się na Morzu Beringa http://arcticexpedition.eu/blog (pozdrawiamy serdecznie) pochodzi z serwisu http://www.solanus.pl.

fot. Monika Witkowska / http://www.solanus.pl

Wydawca poszukiwany

Mam w domu książkę. Bardzo fajną książkę. Książkę o kompletnym wariactwie, zakończoną jednakowoż happy endem pomimo tego, że w trakcie lektury włos się jeży na głowie. Otóż osiemnastolatka wyrusza na jachcie – 26 stóp (brrrr) – w rejs dookoła świata. Z przystankami. Sprawcą i organizatorem rejsu jest jej ojciec, który uważa, że w ten sposób dziewczyna nauczy się czegoś. A na pewno żeglowania. Bo przed rejsem ma na to raczej mało czasu. Opisy tego, co się po drodze wydarza, jakie błędy popełnia i jakie przygody ją spotykają, to smak tej książki, napisanej prosto i sympatycznie. Moim zdaniem bardzo fajnie by było mieć ją w księgarniach po polsku – oczywiście to książka niszowa, ale z gatunku tych, co powoli, niemniej systematycznie się sprzedają. O realizacji marzeń, dla żeglarzy (którzy będą w stanie zauważyć, że ten pomysł był kompletnym szaleństwem, a jednak się udał) oraz dla nie-żeglarzy, którzy po prostu przeczytają to jak książkę podróżniczą. Ja bardzo polecam, chętnie też przetłumaczę na polski, ale póki co – szukam wydawcy dla tego projektu. Ktokolwiek wie cokolwiek, niech da znać :)

Dodatkowym kontekstem jest jak najbardziej współczesna i nieoficjalna rywalizacja (oficjalnie nie ma takiego rekordu, właśnie dlatego, żeby nie było tego rodzaju współzawodnictwa) o to, kto będzie najmłodszym żeglarzem który opłynie świat dookoła. Kilka rejsów już się odbyło, na pewno kilka się jeszcze odbędzie. Ten był chyba jednym z pierwszych, na całe szczęście udanym, bo w czasach bez GPS było to jednak znacznie trudniejsze niż teraz …

tytuł: Maiden Voyage / autorka: Tania Aebi

P.S. niniejszym dziękuję koledze Robertowi, który w Charleston dał mi tę książkę w prezencie – naprawdę jest świetna.

Czym można się emocjonować tej jesieni – regatowo

La Rochelle, kilka dni przed startem V5O, październik 2010, fot. MJ

Ponieważ zbliżają się jesienno-zimowe wieczory, a niektórzy uzależnili się od oglądania pozycji jachtów na różnych mapach (no ja to jestem uzależniona od dobrych kilku lat, jak policzyłam to wyszło mi już więcej niż dziesięć) – więc polecam lekturę. Jest na co zwrócić uwagę. Postaram się na bieżąco, w miarę możliwości, komentować różne duże regaty tego sezonu zimowego, wybrane subiektywnie rzecz jasna. Tym razem, oprócz regat dookoła, interesują mnie również dwa transatlantyki. A więc po kolei.

Po pierwsze – Mini Transat. Normalnie bym się zainteresowała jedynie czysto zawodowo, ale tym razem w regatach Mini płynie Polak, Radek Kowalczyk. Ma za sobą sześcioletnią budowę jachtu w garażu oraz wyścigi kwalifikacyjne w tym roku. Udało mu się również już trochę przebić do mediów – mówcie co chcecie, ale moim zdaniem Facebook jest potęgą. Okej, budżet Mini to nie Vendee Globe, ale znaleźli pieniądze w przedostatniej chwili. Gratulacje. Oczywiście, żeby szukać kasy, Radek musiał mieć za sobą niełatwe kwalifikacje – no ale na to miał zabezpieczone własne środki oraz dużą determinację w spełnianiu marzeń. Do Mini trzeba determinacji moim zdaniem naprawdę sporo, bo żeby łódką 6,50 metra przez Atlantyk jechać … Stawka liczy 80 jachtów, we Francji to kultowa impreza tak jak regaty Solitaire du Figaro. Więcej o wyprawie Radka można czytać na bieżąco tutaj: http://calbudteam.com.pl/aktualnosci/. Start 25 września, z La Rochelle zresztą, stąd zdjęcie. Oficjalna strona to chyba ta: http://www.charentemaritime-bahia.transat650.net.

Tego samego 25 września, tylko z Majorki, rusza II edycja Global Ocean Race. Regaty na jachtach 40-stopowych (Class 40), dwuosobowe, dookoła świata. Całkiem przypadkiem trasa prawie dokładnie ta sama co Gutkowe VELUX 5 OCEANS – jedyna różnica to port startu, w tym przypadku Majorka. Dalej Cape Town, Wellington, Punta del Este, Charleston i meta. Zgłoszonych jest sześć załóg, z czego nazwiska bardziej znane to Miranda Merron i Ross Field. Jeden z jachtów pojedzie w dopuszczonej przez organizatorów opcji „team” czyli zmiana skipera po każdym etapie. Hm. No zobaczymy jak im się to potoczy. Dla chętnych linka: http://globaloceanrace.com.

29 października startuje Volvo Ocean Race. Czyli załogowo, etapami, dookoła świata, cały czas na maksa. Na każdym jachcie jest załogant ds. komunikacji i mediów – robi zdjęcia, filmy, pisze relacje, ale nie wolno mu pomagać w pracach na pokładzie ani w prowadzeniu jachtu. Jest to czasami męczące dla tych, którzy są na liście prasowej – codziennie kilka tekstów z każdej łódki w poprzedniej edycji sprawiało, że napisanie rzetelnej analizy wyścigu wymagało mrówczej pracy.  No ale w końcu VOR jest co trzy lata, więc można jakoś to ogarnąć. W tym roku jadą przez RPA, Emiraty Arabskie, Chiny, Nową Zelandię i USA z powrotem do Europy. Zaczynają i kończą w Alicante. Od początku października powinna tam już być Ainhoa Sanchez – nie jest oficjalnym fotografem imprezy, ale na pewno będzie zdjęcia robić przed startem. Za to w biurze prasowym siedzi – i pisze – Will Carson, który w VELUX 5 OCEANS był „pisaczem” informacji prasowych po angielsku. (Przeprowadził się właśnie do Hiszpanii z tej okazji.) Mamy więc wtyczkę w centrum dowodzenia. Silne składy załóg, Gutek obstawia bardziej PUMĘ, ja bardziej GROUPAMĘ. Siedem zgłoszonych ekip, sześć potwierdzonych jak na razie i prawdopodobnie tak już zostanie. Więcej tu: http://www.volvooceanrace.com.

Dalej  30 października i Transat Jacques Vabre. Czyli przez Atlantyk, dwuosobowo, ale w doborowym towarzystwie. TJV to regaty z ogromną tradycją i bardzo liczące się w kalendarzu. Krótkie, ale „warto tam być”.  W klasie IMOCA 60 zgłoszonych 12 jachtów, w klasie 40-stopowej 13, wielokadłubowców 50-stopowych na razie cztery. No i co tu kryć – tylko dwie załogi są nie-francuskie i dwie mieszane. To daje pewne pojęcie o skali zainteresowania różnymi wyścigami w różnych krajach … http://www.jacques-vabre.com

To już oficjalne – Gutek celuje w Vendee Globe

fot. Milka Jung

Na stronie Polish Ocean Racing mamy już oficjalną informację – Gutek ma nowy cel, a jest nim udział w samotnych regatach dookoła świata non-stop, absolutnie topowej imprezie światowego jachtingu – Vendee Globe. Regaty startują w przyszłym roku jesienią, więc czasu nie ma zbyt wiele, a budżet do zebrania jest spory. Jednak jak wiadomo, marzenia się spełniają – trzymamy więc kciuki;

Poniżej informacja ze strony Polish Ocean Racing (http://polishoceanracing.com.pl/?p=2443):

„Czas to w końcu publicznie potwierdzić – mówi Gutek. – Moim następnym celem jest Vendee Globe.” Tą deklaracją polski żeglarz rozpoczyna nieformalne przygotowania do legendarnych regat samotników dookoła świata bez zawijania do portów. Przypomnijmy. Vendee Globe to światowa ekstraklasa jachtingu oceanicznego – najsłynniejszy i najtrudniejszy żeglarski wyścig. Gutek już kilkakrotnie, odpowiadając na pytanie „Co dalej?”, zadawane mu po zakończeniu Velux 5 Oceans przez dziennikarzy i kibiców, odpowiadał, że rozważa start w Vendee Globe. „Już się przestałem zastanawiać – mówi teraz. – Postanowione. Jeśli uda mi się na czas dopiąć wszystkie sprawy organizacyjne chciałbym wziąć udział w tych regatach.” Kolejna edycja Vendee Globe zaplanowana jest na przyszły rok. Start w tym wyścigu wiąże się z dużym wysiłkiem, szczególnie finansowym. Wymaga zaangażowania odpowiedzialnych partnerów. Gutek nie wątpi, że takich znajdzie i zaprasza do wsparcia swojego nowego projektu wszystkich zainteresowanych. „Najbardziej dumny byłbym gdyby sponsorem tytularnym mojego występu w Vendee Globe została polska firma – mówi Gutek. – Ale oczywiście otwarty jestem na każdą propozycję.” Chętni proszeni są o kontakt mailowy na adres: eg@polishoceanracing.com.pl. Trzeba podkreślić, że start Gutka w Vendee Globe byłby wydarzeniem bez precedensu w historii polskiego żeglarstwa. Byłby on bowiem pierwszym Polakiem, który wziął udział w tego rodzaju imprezie. Już startując w Velux 5 Oceans Gutek dał dowód nie tylko determinacji i sportowego ducha, ale także poważnego traktowania swoich partnerów. Nie inaczej będzie teraz. „Chętnie podzielę się moim sukcesem – mówi Gutek.” „Marzenia się spełniają.” – mamy nadzieję, że to hasło, które już stało się jego znakiem rozpoznawczym, ponownie okaże się prawdziwe.