Po zwrocie

„Wioseł mi brakuje …” – tak Gutek dziś skwitował sytuację w naszej rozmowie telefonicznej około południa. „Byłoby lepiej. Gdybym miał genakera to 12 godzin i mógłbym zapomnieć o tych chłopakach na trawersie … Denerwuje mnie to bardzo, bo błędów za bardzo nie popełniliśmy. Nie wiem, co więcej powiedzieć – jedziemy. Na wieczór zrobię rufę i już będziemy płynąć prosto do celu.” Jak widać na trackerze, zwrot już zrobiony.

Pozycje na 1830 UTC

Pozycje na 1830 UTC

Dalej mówił tak: „Teraz wiatr ok 16 – 20 węzłów, żeby zacząć lecieć musiałoby być ze 30. Może to i tropik, może i Brazylia i Copacabana, ale z pogodą jest taka kicha, że szkoda gadać. Od równika słońce było raz, przy Fernando de Noronha. Słabiutko bym powiedział. Cały czas w sztormiaku jadę, zawsze było tak gorąco, że można było bez, ale teraz nie. Tyle, że spodni nie potrzeba. Zimno nie jest, ale straszne chmury, słońca brak. Mógłbym jechać cały czas 20 węzłów, ale do tego żagle są potrzebne. Grrrr.”

Tyle „zwykłej” rozmowy, nagranie bardziej ogólne jest tu:

W każdym razie do mety już niewiele (344 Mm), powinni dopłynąć jutro wieczorem. Komitet powitalny już w drodze, niebawem ląduje w Sao Paulo. Od rana powinni być na posterunku :)