Z kraju i ze świata ;)

Hugo Boss z pokładu jachtu Energa. / Fot. M. Marczewski

Hugo Boss z pokładu jachtu Energa. / Fot. M. Marczewski

Ponieważ powoli zbliżają się kolejne imprezy cyklu IMOCA Ocean Masters – najpierw Route du Rhum, a potem BWR, ruch na morzach oceanach – a także w mediach – powoli się nasila. Póki co, jeszcze wakacyjnie, choć również zupełnie na poważnie.

W Sopocie do 30 lipca można oglądać jacht Hugo Boss oraz Alexa Thomsona i spółkę. Cumują przy Enerdze, więc i na Gutka przy okazji też można się natknąć. HB przypłynął do Polski celem uświetnienia swoją obecnością otwarcia kolejnego sklepu marki. Dobry i taki pretekst :) Poniżej filmik Łukasza Mlecznego (dzida.com) który sfilmował z brzegu srebrny bolid:

https://www.facebook.com/photo.php?v=698380136883925&set=vb.121533001235311&type=2&theater

nnn

To tylko kadr, żeby obejrzeć klikamy link powyżej :) / dzida.com

 

A pozostając w wersji „eleganckiej” – polecam wywiad z Gutkiem i Świstakiem w dwumiesięczniku „W Ślizgu” – można czytać online: https://issuu.com/wslizgu/docs/w_slizgu_2/1?e=0 Jak głosi zajawka na okładce – nie jest tak różowo, jak mogłoby się wydawać.

Okładka W ŚLIZGU: Barcelona - cel zagrożony

Okładka W ŚLIZGU: Barcelona – cel zagrożony

 

Tymczasem śledząc media branżowe, można wydedukować, że nie jest to jedyna polska załoga, która planuje start w BWR. Pewne informacje można znaleźć na profilu Fb:

oraz w najnowszym wydaniu miesięcznika Wiatr (strona 6):

 

Wiadomo, że co dwie załogi to nie jedna – jeżeli chodzi o popularyzację polskiego żeglarstwa byłoby idealnie, gdyby oba teamy stanęły na starcie takiej imprezy (chyba dałoby się wtedy przekonać organizatorów do polskiej wersji językowej strony internetowej). Jednak realnie rzecz biorąc – pierwsi szukają funduszy, a o stanie przygotowań drugich wiemy niewiele – chociażby o tym, jakim jachtem dysponują i kiedy zamierzają odbyć kwalifikacje wymagane przez organizatorów.

Mam dwa pytania w związku z tym.

Pierwsze do Gutka: dlaczego w wywiadzie odrzucasz możliwość crowdfundingu? A może to tylko moje wrażenie po lekturze? Przecież i Derek Hatfield i Bertrand de Broc dzięki temu zrealizowali swoje projekty?

Drugie do Jabesa (Roberta Janeckiego): jakim sprzętem dysponujecie i kiedy rozpoczynacie kwalifikacje, bo w Twoje przygotowanie kondycyjne nie wątpię?

Mam nadzieję, że uda się namówić chłopaków do wypowiedzi w komentarzach.

NY-BCN: pierwsza impreza cyklu Ocean Masters za nami

Dla mnie jedno z piękniejszych zdjęć z tych regat - HB przed metą - ©  Christophe Favreau / OSM

Dla mnie jedno z piękniejszych zdjęć z tych regat – HB przed metą – © Christophe Favreau

W piątek 20 czerwca wręczono nagrody regat IMOCA Ocean Masters New York to Barcelona Race. Sir Keith Mills, współorganizator wydarzenia, tak podsumował wyścig: “Pięć jachtów IMOCA 60, 10 zawodników, 3 załogantów medialnych, 5 narodowości … udało nam się przyciągnąć zainteresowanie mediów, sponsorów i kibiców cyklem mistrzostw świata klasy IMOCA. Bardzo chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego sukcesu. Naprawdę nie mogę doczekać się następnych regat – Route du Rhum i oczywiście Barcelona World Race”.

Nie wiem, ile prawdy jest w zainteresowaniu medialnym, bo raportów organizatorzy nie ujawniają. Mam nadzieję, że póki co – z pewnością, jeżeli będą mieli się czym pochwalić w monitoring mediów, to na pewno poznamy liczby.

Szklana rzeźba będąca nagrodą została wręczona załodze Hugo Boss. Wszystkie załogi podkreślały element “testu” jakim były te regaty, zarówno dla załóg (pływających po raz pierwszy razem w tych konfiguracjach) jak i dla jachtów (wszyscy oprócz Marca Guillemota mieli łódki, które dopiero poznawali; Chociaż starali się nie informować o kłopotach, sporo czasu poświęcali na zmaganie się z “drobiazgami” poważnie utrudniającymi szybką żeglugę.) Wszyscy przyznali też, że nie było czasu na odpoczynek – sen został ograniczony do minimum, a presja na jak najlepszy wynik oraz na to, żeby nie dać się “złapać” konkurencji była ogromna.

Była to pierwsza impreza dwuletniego cyklu IMOCA Ocean Masters, gdzie można było zdobyć punkty do mistrzostw świata. Organizatorem po raz pierwszy w historii klasy IMOCA była szwajcarska firma OSM (Open Sports Management) należąca do sir Keitha Millsa, posiadająca komercyjne prawa do klasy IMOCA. Współorganizatorami byli: fundacja FNOB oraz Royal Spanish Sailing Federation – Hiszpańska Królewska Federacja Żeglarska.

W uroczystości wzięli udział również ci, którzy regat nie ukończyli – Węgrzy (Nandor Fa i Marcell Goszleth) oraz Francuzi (Marc Guillemot i Morgan Lagravière). Obie załogi zostały uhonorowane nagrodami specjalnymi.

Zestaw zdjęć autorstwa oficjalnego fotografa regat, Benoit Stichelbauta w montażu poniżej – polecam:

New York – Barcelona from Benoit Stichelbaut on Vimeo.

P.S. Szybki konkursik – jedna nagroda do wygrania: czy oprócz „szkła” zwycięzcom przysługiwała gratyfikacja finansowa? Wiem, że wiecie, gdzie szukać :)

NY-BCN: GAES-bardzo udany trening

KKK

Fot. B.Stichelbaut/ Sea&Co /OSM

Dla hiszpańskiego duetu mieszanego Anna Corbella / Gerard Marin, który dziś na pokładzie GAES dopłynął do mety zamykając podium (oraz stawkę) regat NYBCN 2014 ostatnie dwa tygodnie można określić jako bardzo udany trening.

Zarówno Corbella jak i Marin to “studenci” czy raczej (modne słowo) „beneficjenci” FNOB (Barcelona Foundation for Ocean Sailing – fundacji ułatwiającej życie zawodnikom startującym w regatach oceanicznych. Tak, jest taka fundacja, i to dzięki sporym pieniądzom inwestowanym od lat w żeglarskie talenty Hiszpania obecnie ma kilka nazwisk bardzo liczących się w świecie regat oceanicznych. Zaczynali od zera. Także ten, wzorce są – działające :)).

Pierwszy raz płynęli razem, pierwszy raz na nowym dla nich jachcie, który i tak zostanie poddany przeróbkom przed startem dookoła świata. Radzili sobie całkiem nieźle, przyznam, że pierwsze dni w ich wykonaniu były dla mnie sporym zaskoczeniem. Prowadzili stawkę 2 czerwca przez kilka godzin, 3 czerwca również udało im się wyprzedzić WSZYSTKICH rywali. (Potem, aż do Gibraltaru, prowadził Safran.) Jacht mają może nienajnowszy, ale widać było, że próbują różnych zagrywek taktycznych, co dawało efekty raz lepsze, raz gorsze. Niemniej dotarli na metę 19 godzin za Hugo Bossem, co nie jest dużą różnicą na transatlantyckiej trasie.

kkk

Fot. B.Stichelbaut/ Sea&Co/ OSM

“Było trochę ciężko, zmienne warunki: dużo wiatru i zero wiatru … bardzo trudno” – komentowała Corbella po zejściu na ląd. “Finisz też był trochę skomplikowany ze względu na słaby wiatr, wydawało się, że już nigdy nie dopłyniemy, ale się udało, jesteśmy szczęśliwi z wykonanej roboty. Najlepszy był start z Nowego Jorku: dobrze zaczęliśmy, to było nieprawdopodobne, wspaniałe doświadczenie, które nie wiem, czy jeszcze kiedyś uda się powtórzyć”.

Marin dodaje: “Dla nas był to bardzo dobry trening, test jachtu w warunkach normalnych pełnowymiarowych regat i konfrontacji z bardzo dobrymi przeciwnikami. Takich elementów nie ma, kiedy trenuje się samemu. Musimy lepiej poznać jacht. Co więcej, nigdy do tej pory nie żeglowaliśmy w takim tempie – to były bardzo intensywne regaty, cały czas. Nauczyliśmy się bardzo dużo i określiliśmy rzeczy, które musimy poprawić przed startem w BWR.”

Corbella przyznała, że kiedy w trakcie regat podejmowali ryzykowne decyzje, które często okazywały się nietrafione, była to kwestia braku doświadczenia w meteorologii. “Oboje byliśmy pewni, że robimy dobrze, a okazywało się, że to błąd. Co dowodzi jedynie tego, że musimy się sporo nauczyć o pogodzie.”

GAES to jedyny jacht z mieszaną załoga jaki startował w NY-BCN. Anna żeglowała wcześniej w parze z kobietą. A jak było z męską załogą? “Różnica jest taka, że jak załogą jest kobieta, to jacht lepiej pachnie” – mówi Corbella. “A na poważnie – myślę, że nie ma różnicy” – dodaje. “Różnica jest taka, że jest to po prostu inna osoba. Oczywiście Gerard jest silniejszy niż dziewczyna, co przydaje się w niektórych sytuacjach, ale nie jest to coś, co by było szczególnie ważne.”

Jako pierwsze rzeczy, które chcieliby zrobić po zejściu na ląd, Anna wymieniła kąpiel pod prysznicem po 2 tygodniach mycia się w wiadrze, spotkanie z przyjaciółmi, rodziną i psem. Gerard przyznał, że od dwóch miesięcy nie widział swojej dziewczyny, która jest w ciąży, i że nie może się doczekać, kiedy ją uściska.

Zdjęcie z profilu Fb Anny Corbelli :) https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10152468790148396&set=a.10150157134493396.306358.687183395&type=1&theater

Zdjęcie z profilu Fb Anny Corbelli :)

 

P.S. Neutrogena jutro :)

 

NY-BCN: Słowa zwycięzców

Zmęczeni, ale szczęśliwi.

Zmęczeni, ale szczęśliwi. / fot. B.Stichelbaut / Sea&Co / OSM

 

Emocje już troszkę opadły, dwie załogi na mecie, trzecia tuż-tuż (GAES właśnie dopływa). Tymczasem cytaty z Ryana i Pepe. Neutrogena w następnej kolejności :)

Po zejściu z wody:

Ryan BREYMAIER: „Wspaniale tu być, udało nam się dostać akurat tyle wiatru, żeby minąć linię mety. Oczywiście uczucie ulgi. A jak daleko jest Neutrogena? Cały dzień zmniejszali dystans, na słabym wietrze mają szybszy jacht. Cały wyścig był super, oczywiście najlepsze warunki były na Atlantyku, choć oczywiście trudno mówić “wspaniale” kiedy nie zdejmujesz sztormiaka, ale były bliskie ideału przez większość czasu. Najtrudniejsze były zdecydowanie ostatnie 3 dni, dla mnie zawsze żegluga na słabym wietrze jest najtrudniejsza. Najbardziej tęskniłem za żoną – niczego innego mi nie brakowało, bo akurat to lubię na morzu – nic nie rozprasza, zwykłe proste codzienne życie.”

 

Pepe Ribes: „Dobry wyścig, cały czas się uczyliśmy. Przed startem nie czułem, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani I mieliśmy sporo małych problemów na pokładzie, ale uczyliśmy się codziennie I na pewno będzie co wspominać. Meta w Barcelonie to świetna rzecz – będę dzisiaj spał we własnym łóżku. Bardzo tęskniłem za synem, małym Pepe, za żoną I rodziną – wszyscy będą w porcie, z czego się bardzo cieszę. Nie było nudnych momentów, cały czas było bardzo intensywnie, więc super jest wygrać.”

Ostatnia prosta, czyli na podmuchach do mety.

Ostatnia prosta, czyli na podmuchach do mety. / fot. B.Stichelbaut/ Sea&Co/ OSM

 

Oficjalna informacja prasowa:

Hiszpańsko-amerykański duet na angielskim jachcie niemieckiego sponsora wygrał, ale na mecie zawodnicy wyglądali, jakby byli na morzu nie dwa tygodnie, ale co najmniej miesiąc.

“To była ciężka robota, bo cały czas coś naprawialiśmy zamiast się ścigać” – przyznaje Ribes. “Im mniej czasu poświęcasz na ściganie, tym większy stres.”

Breymaier dodaje: “Kiedy ciśniesz maszynę, maszynie nie zawsze się to podoba. Nie mieliśmy dużych problemów, w sumie zbyt wiele nas nie powstrzymywało – mieliśmy kłopoty z komputerem I zepsuliśmy dźwignię system balastu wodnego, co miało wpływ na naszą prędkość.”

Dość dramatycznie było od samego początku do samego końca. Jednym z najbardziej dramatycznych momentów był ostatni dzień Hugo Bossa na morzu, kiedy uderzył w nich potworny szkwał.

Ribes tak to opisuje: “Dzisiaj po raz pierwszy widziałem maszt jachtu IMOCA pod wodą! Przyszedł szkwał, o którym myśleliśmy, że jest tylko deszczem. Ale nie był, miał 50 węzłów, a jacht miał zalany cały balast wodny I całkowicie wychylony kil – po prostu przerzuciło nas na drugi hals I przyłożyło do wody. Maszt był pod wodą przez 3 minuty. W tym czasie ładowaliśmy akumulatory, więc silnik zaczął się palić … Mogliśmy dalej tam stać, bez silnika I bez akumulatorów, tak więc mamy naprawdę dużo szczęścia.”

A to był tylko jeden zły dzień. Tak samo trudno było na wejściu w cieśninę gibraltarską. „Gibraltar jest zawsze trudny, ponieważ zmusza do ogromnego wysiłku na przestrzeni 10 mil, przy czym wiesz, że po drugiej stronie wieje może 10 węzłów wiatru” – mówi Ribes. „Tym jachtem przy wietrze 45 węzłów trudno jest zrobić zwrot przez sztag i trudno jest manewrować, a masz za sobą 13 dni przeżytych w dość dużym napięciu i jesteś bardzo zmęczony. A czeka cię jeszcze jeden dzień bez snu.”

 

Hugo Boss przejął koszulkę lidera po Safranie, który musiał się wycofać ze względu na obrażenie Marca Guillemota odniesione na podejściu do Gibraltaru. „Przez cały Atlantyk żeglowali wspaniale” – komentuje Ribes. „Nie wiem, skąd brali informacje pogodowe, ale płynęli przez miejsca, przez które moim zdaniem żegluga była niemożliwa. Szkoda, że Marc miał wypadek, bo naprawdę dobrze im szło. Ale my tak samo byliśmy gotowi do walki.”

Breymaier podkreślił jeszcze, że Marc spędził ostatnie 8 lat żeglując na Safranie, a on i Ribes spędzili na jachcie dwa tygodnie i nie byli na nim nigdy przed startem, za to spędzili sporo czasu w Nowym Jorku naprawiając maszt, który złamał się w trasie z Europy do Ameryki. Więc drugie miejsce tak czy inaczej by ich satysfakcjonowało.”

Przez ostatnie 10 dni Team Neutrogena wytrwale ścigał załogę Hugo Bossa. Ribes twierdzi, że ich ignorowali: „Nie oglądałem się za siebie, żeby sprawdzić, co robią. Powiedziałem do Ryana, że możemy wygrać, ale jeżeli Guillermo popłynie prawiej, to my nie możemy, musimy trzymać się planu, tak jak do tej pory. Więc nie kryliśmy ich.”

Dla Breymaiera regaty NY-BCN to krok w kierunku realizacji własnego planu – Vendée Globe 2016. “Ocean Masters to super sprawa. Regaty zostały przeprowadzone bardzo dobrze, impreza zmierza w dobra stronę. Im więcej razy takie wydarzenia będą odbywały się w miejscach takich jak Nowy Jork, tym większe będzie zainteresowanie ludzi I sponsorów, co sprawi, że całość naprawdę zacznie się kręcić.”

Beymaier bardzo cieszył się ze spotkania z żoną i rodziną, tak samo Ribes. “Co chciałbym jutro robić? Zaprowadzić mojego syna, Pepe juniora rano do szkoły” – za to stwierdzenie dostał huczne brawa.

Pepe junior :)

Pepe junior :) / fot. B.Stichelbaut / Sea&Co / OSM

NY-BCN: Hugo Boss pierwszy na mecie!

Zwycięzcy na mecie. / Fot. ©BenoitStichelbaut

Zwycięzcy na mecie. / Fot. ©BenoitStichelbaut

Kiedy wczoraj kładłam się spać i widziałam, że HB ma do mety 170 Mm pomyślałam: na rano będą. Tymczasem rano do Barcelony było jeszcze 70 … Dwie ostatnie doby były wyjątkowo długie dla zawodników kończących właśnie regaty NYBCN. Tym bardziej, że tuż za HB „czaiła” się Neutrogena, czekając na każdy błąd i zmuszając, jak sądzę, do nieustannego kombinowania i zmieniania żagli.

Końcówka obyła się bez niespodzianek i zwrotów akcji, to znaczy kolejność na mecie jest taka, jaka była w momencie wycofania się prowadzącego od startu Safrana (P.S. diagnoza lekarska potwierdziła u Marco złamanie czterech żeber). Pierwszy na mecie w Barcelonie Hugo Boss (załoga Pepe Ribes / Ryan Breymaier). Czas: 14 dni 2 godziny 44 min i 30 sekund z Nowego Jorku do Barcelony. Druga – choć jeszcze na wodzie w momencie pisania tego tekstu – Neutrogena (Guillermo Altadill (ESP) & Jose Muñoz), trzeci GAES (Anna Corbella (ESP) & Gerard Marin).

Z jednej strony można narzekać, że regaty trzech jachtów, to raczej słaby „event”. Z drugiej – na starcie było pięć, i nikt nie mógł przewidzieć takiego rozwoju wydarzeń. A ci, którzy obserwują klasę IMOCA mieli prawdziwą frajdę – przynajmniej od momentu, kiedy zaczęło pojawiać się więcej relacji, filmów i informacji, czyli od kiedy korespondenci pokładowi się pozbierali.

Swoją drogą, pięć to „magiczna” liczba w kontekście regatowym. Przypomniało mi się, że podobny problem był z Velux 5 Oceans. To znaczy – na starcie musiało być pięć jachtów, choćby jeden miał zatonąć minutę po sygnale. (To kwestia przepisów ISAF – żeby impreza została uznana, musi być pięć łódek. Inaczej wszyscy mogą jechać do domu. A wiadomo – promocja, media, wpisowe, koszty – machina ruszyła. Więc najprawdopodobniej właśnie z tego powodu Nandor Fa ogłosił swoją decyzję dopiero potem – najpierw wystartował ze wszystkimi, odczekał, a potem uznał, że jacht nie jest do tego przygotowany. Ale papiery się zgadzają.)

 

Nagroda dla zwycięzcy wygląda tak. / Fot. Christophe Favreau http://www.imocaoceanmasters.com/news/stunning-trophy

Nagroda dla zwycięzcy wygląda tak. / Fot. Christophe Favreau A więcej w temacie można poczytać tu: http://www.imocaoceanmasters.com/news/stunning-trophy

Potencjalną niespodzianką było Morze Śródziemne, gdzie sporo czasu trzeba było płynąć przy słabym wietrze i „po płaskim” – tu mogło dojść do kolejnej roszady. Gdyby załoga HB popełniła najmniejszy błąd, Neutrogena z pewnością by to wykorzystała. Mam wrażenie, że nowsza i chyba lepsza na słabych wiatrach konstrukcja HB uratowała pierwsze miejsce tych, którzy nią kierowali (przyznawali się zresztą, że uczą się na bieżąco i czasami drogo ich to kosztuje; mieli też drobne kłopoty techniczne, o których zdecydowali się informować bardzo niewiele, lub już po ich usunięciu – konieczna była np. wymiana fragmentu szyny grota). Z kolei gdyby Neutrogenowcy mieli jacht nowszej generacji, to być może kolejność byłaby inna (oni również musieli naprawiać w locie rozerwanego grota – każdy inny żagiel można na coś zamienić, ale ten akurat nie bardzo).

Niemniej walka była naprawdę wyrównana i za to obu załogom należą się brawa. Tak samo jak należą się GAES – jeden błąd kosztował ich bardzo dużo, chociaż zapowiadali się w tym wyścigu fenomenalnie i pokazali, że umieją szybko żeglować. Choć żadne ze skiperów nie jest przecież osobą bez doświadczenia – w krytycznym momencie zaufali prognozom i komputerom. Starzy wyjadacze – instynktom. To wystarczyło, aby strata okazała się nie do odrobienia.

Jutro jeszcze dodatkowe informacje, statystyki itp.

A tu filmowa rozmowa z kucharzami w Barcelonie na temat liofilizowanego jedzenia. Warto obejrzeć, bo fajne zdjęcia z pokładów :)