Wyspy Dziewicze po lewej

Flota VOR jak widać na mapce znajduje się na wysokości Wysp Dziewiczych. Kolejność bez drastycznych zmian, Puma broni się dzielnie, a Groupama robi, co może, żeby zyskać kolejne mile. Z powodu problemów technicznych nie ma części danych – zaznaczane są pozycje jachtów, ale nie ma dostępu do kursu oraz m.in. odległości poszczególnych od siebie i od mety. Dział techniczny się podobno stara, zobaczymy jak długo potrwa awaria.

Pasaty zostały z tyłu, koniec prędkości po 20 węzłów (wszystko z powodu niżu). Prędkość wiatru spada, prognoza mówi, że do Miami trzeba będzie się „czołgać”, no a dla przyzwyczajonych do szybkiej jazdy załóg nie jest to raczej miła perspektywa. Pierwsze trzy jachty coraz bliżej siebie, dla pozostałych dwóch szansa na zmniejszenie dystansu.

Ostatnie 1000 mil może okazać się najtrudniejszą częścią tego etapu. Wg raportu o godzinie 15.00 czasu polskiego (13.00 UTC) kolejność była taka: Puma, Camper, Telefonica, Groupama, Abu Dhabi. Teoretycznie pierwsze jachty powinny przypłynąć do Miami 9 maja, czyli za pięć dni.

Nie ma już pasatów, za to są latające ryby. Mogą być bardzo małe albo całkiem duże. Na zdjęciu niewielki okaz. / Fot. Nick Dana/Abu Dhabi Ocean Racing/Volvo Ocean Race

Pokład trzeba czyścić – tym razem z wodorostów sargasowych. / Fot. Amory Ross/PUMA Ocean Racing/Volvo Ocean Race

A przy okazji – jeżeli ktoś jeszcze nie głosował na Gutka, to polecam: http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,11638805,Wybierz_Gdanszczanina_Roku__Kandydaci_do_tytulu.html

No i stosowny plakacik autorstwa koleżeństwa z Nowego Jorku:

Flota już za równikiem, na Abu Dhabi kończy się jedzenie

Widok z masztu - niezależnie od porcji żywnościowych, robota musi być zrobiona. / Fot. Nick Dana/Abu Dhabi Ocean Racing/Volvo Ocean Race

Ja rozumiem, że łódki muszą być lekkie. Bardzo lekkie. Tym bardziej w etapie, gdzie po drodze jest równik i generalnie niepewne wiatry. Ale dziwi mnie niezachwiana wiara w planowanie trasy oraz to, że pogoda dostosuje się do zawodów, a nie odwrotnie.

Na pokładzie jachtu Azzam (Abu Dhabi) jedzenia wystarczy do poniedziałku, czyli jeszcze na tydzień. ETA, czyli przewidywany czas dotarcia do mety, to póki co przyszła środa – 9 maja. Ian Walker, kapitan Azzama, mówi, że generalnie nie jest to problem, jeżeli będą trochę głodni przed metą, ale będą się starać przede wszystkim nie wyrzucać jedzenia a także zaczną je racjonować, żeby z zaoszczędzonych zapasów starczyło na dwa dni, których nie było w planie. Jedzenia zapakowano równo na dwa tygodnie. Hmm …

Puma wciąż na prowadzeniu. / Fot. Amory Ross/PUMA Ocean Racing/Volvo Ocean Race

Tymczasem wszyscy już za równikiem, z powrotem na „naszej” półkuli. Prowadzi wciąż Puma – wielki szacunek za ten etap, w tym również za wczorajszą „ucieczkę” – zostawili już-już dopadającą ich Telefonikę (ok. 2Mm różnicy wczoraj) o ponad 30 mil z tyłu.

P.S.  Pierwsze regaty wielokadłubowców klasy MOD70 wystartują 7 lipca z Nowego Jorku.

Zgłoszeni na razie są: Race for Water (Steve Ravussin), Foncia (Michel Desjoyeaux), Edmond de Rothschild Group (Sebastien Josse), Spindrift Racing (Yann Guichard) i Oman Sail (Sidney Gavignet); Trasa liczy 2950 i kończy się we francuskim Breście. Będzie to pierwszy wyścig transatlantycki zupełnie nowej klasy trimaranów – identycznych, porównywalnych, one design – no i z pewnością bardzo szybkich.

Powoli ale do przodu

Załogi mają trochę oddechu, choć pewnie chłopaki woleliby płynąć trochę szybciej. Jak tłumaczy Chris Nicholson z Campera: „Sytuacja wygląda tak, że wszyscy płyną na północ i na wschód. Wszyscy mają podobny plan, ale powodzenie w jego realizacji może zależeć od mobilizacji załogi i dyscypliny”. Jak widać na obrazku, kursy się zmieniają, więc nawigatorzy mają różne pomysły na to, jak rozegrać tę partię szachów. Zobaczymy. Wydawało mi się, że Groupama tryma się z tyłu z jakiegoś powodu – bo Telefonica też nie wyrywa się do przodu – ale na filmie ekipa Groupamy mówi, że nie wiedzą, dlaczego jadą tak wolno. Sprawdzili nawet, czy nic im się nie przyczepiło do kila, ale kil czysty. Szukają dalej.

A jak mówi Will Oaxley, nawigator z Campera, „delfiny zawsze wywołują uśmiech”, więc polecam nagranie o delfinach – ale nie tylko. Dobrze widać też aktualne warunki pogodowe. Czasami lepiej, jak nic się nie dzieje, niż jak dzieje się za dużo.

 

Nowe rozdanie

Pięć jachtów VOR już w drodze do Miami na trasie szóstego etapu. Można powiedzieć, że prawie 2/3 liczącej w sumie 9 etapów trasy za nimi, no i za nami …

Sobotni in-port race wygrała Groupama, dopisując sobie kolejne punkty. Od „liderów tabeli” Telefoniki dzieli ich zaledwie 16 punktów, trzeciego z kolei Campera od Francuzów tylko 9, a czwartą jak na razie Pumę od hiszpańsko-nowozelandzkiej załogi zaledwie 7. Abu Dhabi niestety pozostaje w tyle z zaledwie 58 punktami i mam wrażenie, że już nie będzie w stanie odrobić strat. W tej sytuacji wiadomo, że nic nie wiadomo, a kolejność klasyfikacji generalnej może się jeszcze nie raz pozmieniać.

Klasyfikacja generalna po starcie 6 etapu z Brazylii do USA / www/volvooceanrace.com

Znamy już mniej więcej możliwości poszczególnych jachtów, znamy kapitanów. Wiemy też, że nie odpuszczą i będą walczyć do końca, bo różnice punktowe nie są bardzo duże. Puma wygrała wczorajszy start i jak na razie prowadzi, ale odległości pomiędzy poszczególnymi jachtami sięgają jak na razie kilku mil – cała flota znajduje się zaledwie ok. 6 Mm od siebie jak widać na poniższym raporcie:

Kolejność jachtów w pierwszej dobie po starcie / http://www.volvooceanrace.com

Dyżurny meteorolog, regat, Gonzalo Infante, tak mówi o pogodzie na najbliższe dni: „Pierwsze 500 Mm to rejon znany jako South Brazil Bight (Ławica Południowobrazylijska) – do przylądka Cabo Frio. Możliwe wiatry do 30 węzłów związane z nadchodzącym niżem. Symulacje wskazują, że prawdopodobnie jachty popłyną dalej od brzegu, żeby skorzystać z południowych i południowowschodnich wiatrów niżu południowoatlantyckiego. Ten układ atmosferyczny może być szeregiem mniejszych, gwałtownych niżów przynoszących szkwały i burze z piorunami. To nie jest dobry układ, żeby się go trzymać, ale jest jedynym możliwym wyborem”.

Mapa ważnych czynników pogodowych z którymi flota będzie musiała poradzić sobie na trasie tego etapu / http://www.volvooceanrace.com

P.S. W niektórych miejscach strona VOR podaje długość trasy etapu 3590Mm (np.  http://www.volvooceanrace.com/en/schedule/html_index_page1.html) a w innych ponad 4590 (np. w raportach pozycji). Wszystko rzecz jasna zależy od sposobu w jaki dokonuje się pomiaru, a finalną liczbę przebytych mil pokaże log każdego z jachtów, niemniej tego rodzaju rozbieżności nie powinny się zdarzać.

Etap 6 już zaraz

Załoga Campera nie ma za dużo czasu na odpoczynek - we wtorek przypłynęli, w niedzielę start, a jacht musi być sprawdzony centymetr po centymetrze. / Fot. PAUL TODD/Volvo Ocean Race

Camper już od wtorku w porcie. Nie mają zbyt wiele czasu na odpoczynek, ale  są bardzo zadowoleni – dzięki determinacji ukończyli etap, co przyniosło im kolejne punkty i trzecie jak na razie miejsce w klasyfikacji generalnej, przed Pumą, która wygrała ostatni etap.

Natomiast opóźnia się transport jachtu Abu Dhabi, który jest na statku i powinien dotrzeć do Itajai dzisiaj. Będą mieli bardzo mało czasu na wykonanie ostatnich napraw. (Załadunek miał miejsce 10 kwietnia, ale ze względu na złą pogodę rejs przedłużył się o dwa dni). Czy zdążą ze wszystkim, nie wiadomo, ale próbować będą na pewno.

Tutaj można obejrzeć podsumowanie 5 etapu (długie, bo dużo się przecież działo):

Start kolejnego, 6 już etapu regat VOR z Brazylii do USA zaplanowany jest na niedzielę. Jutro regaty z udziałem gości, niepunktowane, w sobotę wyścig portowy, punktowany, a w niedzielę początek kolejnego odcinka. Tym razem rusza tylko 5 jednostek (jeżeli Abu Dhabi zdąży), Sanya pojawi się dopiero na kolejnym starcie w Miami. Kibice, którzy śledzili zeszłoroczne regaty Velux 5 Oceans wiedzą mniej więcej, jakiej pogody można się spodziewać na tym odcinku. Nie będzie tak groźnie jak w okolicach Hornu, ale tak zupełnie łatwo też nie. Trzeba zwracać uwagę na intensywny ruch statków oraz kutrów rybackich a w początkowej części trasy także możliwość wystąpienia bardzo intensywnych burz, niosących ze sobą lokalnie zmienne warunki, trudne do przewidzenia w najdokładniejszych nawet prognozach. Podstawowa sprawa to decyzja, czy lepiej być bliżej brzegu, gdzie warunki częściej są zmienne, czy nadłożyć drogi i płynąć w morze, gdzie jest szansa na bardziej stały wiatr. Zobaczymy, jakie będą decyzje poszczególnych skiperów i czy wszyscy pojadą jedną stroną, czy flota się podzieli.

Szczegóły trasy: 3 590 Mm (6 649 km) z Itajai do Miami. Najpierw wzdłuż brzegów Brazylii trzeba minąć Rio de Janeiro i Recife. Potem dalej na północ, przez równik z jego niespodziankami, potem obok Karaibów i Bahamów do mety – ale na podejściu można liczyć na słabe wiatry i silny prąd w postaci Golfsztromu. Więc w tym etapie – taktyka i jeszcze raz taktyka oraz bardzo dokładna kalkulacja czasu i miejsca każdego zwrotu, z uwzględnieniem tego, że jachty po trudach poprzedniego etapu mogą nie być tak wytrzymałe jak wcześniej.