Stamm na przymusowym postoju …

To już trzecie z rzędu regaty Vendée Globe w których Bernard Stamm ma kłopoty. Czy tym razem uda mu się ukończyć wyścig? / Fot. J.M. Liot / DPPI / Vendée Globe

Wczoraj wieczorem Bernard Stamm poinformował organizatorów regat oraz swój zespół, że zdecydował się zawinąć na wyspy Auckland Islands. Dziś rano zerwał plombę z silnika, żeby skutecznie wykonać manewr kotwiczenia –  przy 40 węzłach wiatru dla samotnego żeglarza nie jest to czynność prosta. (Dyrektor regat wyraził na to zgodę –Stamm będzie mógł wrócić na trasę regat gdyż konieczność użycia silnika była wynikiem wyjątkowych okoliczności, co jest zgodne z regulaminem wyścigu.)

„Musiał włączyć silnik ponieważ podejście do wybranego miejsca na żaglach było niemożliwe” – powiedział Denis Horeau, dyrektor regat. „Podejście było wyjątkowo trudne. (…) Na szczęście pomógł mu Marc Guillemot (Safran), który zatrzymywał się w tym samym miejscu cztery lata temu i dokładnie pamięta sytuację. Zrobił dla Bernarda specjalną rozpiskę – kiedy zobaczysz to miejsce, skręć w lewo, kiedy będziesz przy tej skale, uważaj, itp. Ze względu na duże ilości wodorostów jest to miejsce trudne do kotwiczenia, a jacht trzeba zabezpieczyć przed dryfowaniem. Ale Bernard to doświadczony żeglarz, więc sobie poradził” – dodał Denis. „Nie zapominajmy, że Stamm próbował wiele razy ukończyć te regaty i jest to obecnie w jego życiu najważniejszy cel. Jest dobrym inżynierem i na pewno tym razem mu się uda.”

(Stamm nie ukończył edycji 2000-01 ze względu na problemy z autopilotem oraz edycji 2008-09 ze względu na wejście na mieliznę przy próbie naprawy sterów. – przyp.red.)

20121002185627-9dc42ab5-sm

Z każdą godziną postoju strata Stamma do czołówki wyścigu rośnie – czy uda mu się nadrobić chociaż część utraconych mil po dokonaniu napraw? / Fot. J.M. Liot / DPPI / Vendée Globe

Szwajcar rozpoczął już naprawę hydrogeneratorów. Wyłączył wszelkie urządzenia komunikacyjne, żeby oszczędzać prąd, który będzie potrzebny żeby wrócić na ocean po zakończeniu napraw. Postój powinien potrwać od 24 do 48 godzin. Ze względu na pogodę, Bernard powinien wrócić na trasę przed 25 grudnia, aby uciec przed sztormowym wiatrem z północy. Pracom na pokładzie Cheminees Poujoulat przyglądają się foki, orki i lwy morskie.

Auckland Islands to archipelag 7 wysp położonych 250 mil na południe od Nowej Zelandii i należących do niej od roku 1863. Stamm cumuje w zatoce Sandy Bay, w południowej części wyspy Enderby Island. Żeglarz zachowuje jednak humor – cieszy się, że nie musiał parkować na wyspie Disappointment Island, 5 mil na północny zachód dalej …

Stamm postanowił wykorzystać ostatnią możliwość schronienia przed liczącym 4000 Mm odcinkiem pustego oceanu sięgającym aż do Hornu. Stamm oprócz hydrogeneratorów chce też naprawić kolumnę głównego kabestanu. Jak informuje zespół brzegowy Stamma, żeglarz miał kłopoty z hydrogeneratorami już od minięcia Portugalii. (Jednak nie komunikował tego przez dłuższy czas oficjalnie – przyp.red.). Generatory wodne nie dostarczały energii, a zapas paliwa topniał z każdym dniem. W związku z tym możliwości używania autopilota do sterowania jachtem oraz komputerów do komunikacji oraz odbioru prognoz pogody zostały bardzo ograniczone, utrudniając życie na pokładzie. Wszystkie naprawy wykonane do tej pory przez Stamma okazały się nieskuteczne, musiał więc podjąć decyzję o rzuceniu kotwicy w ostatnim możliwym miejscu.

P.S. świąteczne życzenia od Gutka są tu: http://www.youtube.com/watch?v=lk-W9Uh65O8, więcej konkretnych informacji mam nadzieję niebawem;

JAZDA PRZED FRONTEM – KRZYSZTOF DUMARA

Cześć

„Obaj liderzy żeglują przed frontem chłodnym dobrze rozbudowanego niżu,
Gutek w nieco silniejszym wietrze, stąd jego większe prędkości. Obaj są już w zasadzie na szerokości geograficznej Cape Town.
Dla obu żeglarzy optymalne wydaje się utrzymanie jak najdłużej przed frontem ze względu silny na wiatr z baksztagu – dla Gutka będącego nieco bardziej na
północ pełniejszy. Doścignięcie przez front to wpadnięcie pod wiatr bardziej zachodni i słabszy oraz pod wpływ skrzyżowanej fali ze starego kierunku NW i nowego. Co daje trudniejszą dla żeglarzy i autopilotów i wolniejszą żeglugę.

Trzymajmy więc kciuki za Gutka, żeby nie spadł za front, choć to trudne zadanie, gdyż prędkość przesuwania się frontu jest większa niż jachtów Open (Eco) 60.
Kroku takiemu frontowi mógłby dotrzymać regatowy wielokadłubowiec 80 stóp i dłuższy (G class) jak Warta Polpharma, Gemini 3 Romana Paszke lub wielkie francuskie jednostki startujące obecnie w Route de Rhum i rozwijające średnie prędkości około 30 węzłów.

Strajki we Francji i spokój na Biskajach

Wczoraj rano wyjechałam z La Rochelle. Port, tak pełen jachtów i kolorów, opustoszał. Z powodu strajków we Francji (na dziś zapowiadany był strajk generalny) wyjazd z tego kraju stanowi pewien kłopot dotyczący wszystkich, którzy pracowali przy organizacji regat. Od tygodnia w La Rochelle nie można było zatankować benzyny. Ekipy fotograficzne i część osób, które samochodami przyjechały z Anglii wciąż są na miejscu, bo nie ma jak napełnić baku. Mi udało się wczoraj wyjechać, ale nawet TGV nie jeździło zgodnie z rozkładem a samoloty miały kilkugodzinne opóźnienia. Boję się myśleć, co się tam dzisiaj dzieje – część osób na pewno utknęła na lotniskach.
W takim chaosie normalne funkcjonowanie umożliwia tylko życzliwość ludzi – niezwykła wprost dla kogoś z Polski. Na dworcach i lotniskach obsługa uprzejma nie tylko w zakresie „dziękuję” i „dzień dobry” ale również kompetentna i po ludzku miła, co rzadko się zdarza w kraju nad Wisłą. Zaskakujący jest również ruch samochodowy. Nikt się nie spieszy, nikt nie trąbi, piesi wchodzą na ulicę niezależnie od koloru światłą, autobusy ustępują rowerzystom, żadnej agresji i wyprzedzania z prawej strony na lewy pas. Dotyczy to nie tylko La Rochelle będącego starym miastem na wybrzeżu ale też Paryża, przez który wczoraj dwie godziny w korku przebijałam się na lotnisko CDG.
Dzisiaj pierwsze połączenie z Gutkiem na pokładzie Operon Racing – na Biskajach spokojnie, co niezwykłe o tej porze roku, dzisiaj powinien minąć Finisterre. Pytany o start powiedział, że spóźnił się 20 sekund … potem wywołał komisję regatową na UKF z pytaniem co się dzieje, bo jakoś pozostali zawodnicy nie spieszyli się do przekroczenia linii. Prędkość 13 węzłów, kurs 209.