Z pokładu Gemini 3 – jacht aresztowany w Rio Gallegos

Poniżej oficjalny komunikat organizatora rejsu Romana, potwierdzający to, o czym od kilku dni wróble ćwierkały, ale wydawało mi się, że to po prostu niemożliwe. Najpierw link, który od rana przewija się w serwisach:

http://tvp.info/informacje/polska/katamaran-romana-paszke-aresztowany/6677889

Fot. Adam Skomski / paszke360.com

 

Rio Gallegos, 7 marca 2012

Jacht GEMINI 3 sprawny i gotowy do powrotu do Europy został zatrzymany w argentyńskim porcie Rio Gallegos.

Na miejscu znajduje się czteroosobowy Zespół Brzegowy Rejsu Romana Paszke, który na przełomie stycznia i lutego dokonał wszystkich niezbędnych napraw uszkodzeń, do których doszło na jachcie w dniu 06 stycznia br. Uszkodzenia spowodowane były awarią lewego kadłuba katamaranu poniżej linii wodnej, która jak się jednak okazało – nie naruszyła konstrukcji jachtu. Kapitan Roman Paszke zdecydował o konieczności dokonania napraw poniżej linii wodnej co wymusiło  przerwanie samotnego rejsu non stop dookoła świata. Po konsultacji z Zespołem Brzegowym Rejsu jacht został  skierowany – do najbliższego portu schronienia w Argentynie, w okolice którego dotarł ok. 20 godzin później – cały czas żeglując  o własnych siłach.

fot. Adam Skomski / paszke360.com

Opanowanie awarii nastąpiło własnym staraniem kapitana jachtu. Na ostatnim etapie dojścia do portu – zgodnie z przyjętą praktyką morską – zakontraktowano lokalny holownik, którego zadanie sprowadziło się wyłącznie do wprowadzenia jachtu GEMINI 3 do portu na rzece Rio Gallegos.

Po wykonaniu napraw armator jachtu opłacił wszelkie koszty związane z pobytem jednostki w porcie, w tym opłatę za holowanie katamaranu, łącznie ok. 50 tys. USD. Następnie, zgodnie z lokalnymi procedurami jacht GEMINI 3, uzyskał także odpowiednie zezwolenia żeglugowe ze strony inspektorów argentyńskich, pozwalające na wznowienie żeglugi.

Jednakże, tuż przed wypłynięciem jachtu w powrotny rejs do Polski, tym razem już z czteroosobową polską załogą, jedna z firm argentyńskich wystąpiła z nieuprawnionymi roszczeniami finansowymi, żądając od polskiego armatora dodatkowo ponad 300 tys. USD za rzekome uczestnictwo w „asyście ratowniczej”. Jest to roszczenie bezprawne, ponieważ jednostka ta  nie brała udziału w takiej akcji, ani nie była o to  proszona. Zdaniem przedstawicieli władz portowych Rio Gallegos oraz niezależnych ekspertów w dziedzinie międzynarodowego prawa morskiego, przedstawione wymagania mogą być formą wymuszania haraczu od zagranicznych statków, co wg lokalnych informatorów – zdarza się w tych okolicach. Jednak decyzją lokalnych władz – do czasu rozstrzygnięcia sporu – GEMINI 3 otrzymał zakaz opuszczania portu, a polska załoga otrzymała zakaz korzystania z jachtu.

fot. Adam Skomski / paszke360.com

W związku z obecnie zaistniałą sytuacją armator jachtu podjął wszystkie możliwe kroki formalne i prawne zmierzające do odwołania się od zatrzymania jachtu. Sprawa obecnie jest analizowana zarówno przez armatora, firmę ubezpieczeniową jachtu jak również przez kierownictwo polskiego i argentyńskiego MSZ.

fot. Adam Skomski / paszke360.com

Nagrody, targi, książki, pozdrowienia i porady

Przez weekend trochę się działo – Gutek odebrał w Dworze Artusa Rejs Roku, był tam też Radek Kowalczyk który otrzymał wyróżnienie; Obu kolegom bardzo gratuluję po raz kolejny i mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję do gratulacji nie raz i nie dwa – na razie trzymam kciuki za powodzenie ich dalszych projektów. Zdjęcia z wspomnianych uroczystości są na stronie Gutka na razie w formie linków a niebawem może również galerii.

W Gdańsku mnie nie było, za to w Warszawie na targach Wiatr i Woda miałam przyjemność spotkać się z Kiką, którą serdecznie pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa oraz towarzystwo. Przyszedł też niespodziewanie Radek Kowlaczyk (pozdrawiam bardzo!), którego wcześniej znałam jedynie telefonicznie i wirtualnie, a teraz miałam okazję poznać w realu, razem z Markiem Wilczkiem, którego zdjęcia żeglarskie mamy okazję oglądać przy różnych okazjach.

Z rzeczy godnych polecenia w kontekście czytelniczym – książka Moniki Witkowskiej „Kurs Arktyka” o rejsie Solanusem przez przejście Północno-Zachodnie – super. Monikę również bardzo pozdrawiam, bo chociaż nawet udało nam się kilka razy usiąść przy tym samym stoliku, to na targach jak to na targach – nie ma za bardzo szansy, żeby pogadać, tym bardziej, że oblegał ją tłum życzliwie nastawionych czytelników, zdeterminowanych jednakowoż wielce aby uzyskać autograf autorki :). Nie był to jedyny wyczyn Moniki w Arktyce, całość można poczytać tu: http://www.monikawitkowska.pl/.

No i jeszcze link w kontekście sponsoringu żeglarstwa. Link pochodzi od Mateusza Kusznierewicza, który umieścił go na swoim profilu na facebooku. http://www.yachtracing.biz/blog/2012/02/sponsorship-proposal-tips-for-sailors/. Tezom tekstu nie można odmówić słuszności,  jest to absolutne ABC, które jednak warto przypominać wciąż i wciąż. W najbardziej skrótowym skrócie wygląda to tak:

1. Twój koszt to nie cena (chodzi o to, aby podawać koszt projektu łącznie z ewaluacją medialną, czyli tym, co sponsor dostanie w zamian za wyłożone fundusze. Słuszne, ale możliwe do opracowania tylko przy pomocy kogoś, kto się na tym zna. Wiadomo, że „stopa zwrotu” atrakcyjna dla sponsora to 3-4 razy więcej niż faktycznie wyłożone pieniądze.)

2. Zainwestuj w fotografa. Wiadomo, że media to zdjęcia, a zdjęcia to dobry fotograf. Cenną uwagą jest to, ze ważne są nie tylko zdjęcia „akcji” na wodzie, ale też portrety, i to bez okularów słonecznych, bo to one później wykorzystywane są przy wywiadach itp.

3. Wykorzystaj media cyfrowe. Czyli użyj darmowych opcji jakie dają serwisy społecznościowe typu Fb, LinkedIn czy Twitter. Dobra strona internetowa jest niezbędna. (Jeżeli nie masz historii w sieci – będzie trudniej. Jeżeli masz, dbaj o fanów, bo to jest kapitał początkowy – to już mój komentarz.)

Jakieś jeszcze pomysły? Doświadczenia? Piszcie.

Szycie w przechyle i deja vu

Kask się przydaje i kalosze też, ale słońce świeci / fot.A. Soriano/Team Sanya/Volvo Ocean Race)

Żagiel na Camperze szyją od nocy. Nie da się uciec od porównania z Chrisem Stamnore-Majorem, który też szył, ale grota, kawałek za Nową Zelandią. Rok temu – wydaje mi się, że było to strasznie dawno i niemal w innym świecie. Tutaj mają więcej rąk, ale robota też niełatwa. Ale za to warunki niezłe do rozwijania sporych prędkości. Co się z tym wiąże? „Nie da się sterować bez hełmu na głowie” – mówi Will Oaxley, nawigator z Campera. „Nie da się też patrzeć pod wiatr. Wystawcie głowę z samochodu jadącego z prędkością 60 km/h w silnym deszczu – mniej więcej takie są warunki na pokładzie.” Obrazowo, prawda (ha ha ha – chłopaki wyrabiają się medialnie mam wrażenie)?

Za to Groupama odjechała trochę, a Puma zbliża się do rekordu prędkości – 225Mm/24h (w tych regatach na razie maks był 554 w pierwszym etapie). Thomas Coville z Groupamy melduje, że wiatr i fala jest pod kątem prostym :)

A maska i fajka? / fot.Nick Dana/Abu Dhabi Ocean Racing/Volvo Ocean Race

Powracając do zeszłorocznych wspominków – flota Global Ocean Race, płynąca dokładnie zeszłoroczną trasą Velux 5 Oceans, zbliża się już do Punta del Este (mam nadzieję, że niczego nie będą tam naprawiać, bo po doświadczeniach Gutka można przyjąć, że ten port to porażka). Wszyscy już za Hornem, nie mieli łatwo (ale w tym etapie brały udział tylko 3 jachty, reszta wycofała się ze względu na bardzo trudne warunki po wyjściu z Wellington). Nie relacjonuję szczegółowo, ale można doczytać tu: http://globaloceanrace.com/?page=news&lang=en. Przypomnę tylko, że regaty są dwuosobowe, na Open 40, startowało 5 sztuk, z czego dwie odpuściły etap z Hornem w tle (http://globaloceanrace.com/?page=news&lang=en&news_id=628) i nie wiadomo, czy ruszą dalej. Jak wiemy na przykładzie Christophera Bullensa – czasami odpuścić trzeba.

***

Tymczasem mamy środę, od jutra Wiatr i Woda w Warszawie. Jeżeli ktoś miałby chęć na spotkanie, zapraszam w niedzielę na stoisko Almapressu. Poniżej cały program spotkań wydawnictwa:

Sobota 3.03

10-12 Czesław Marchaj, autor książek „Dzielność morska” i „Teoria żeglowania”

12-14 Jacek Czajewski, autor książek „Nawigacja dla żeglarzy”, „Locja dla żeglarzy”, „Astronawigacja dla żeglarzy” oraz „Meteorologia dla żeglarzy”

14-16 Małgorzata Czarnomska, autorka książek „Angielski dla żeglarzy” oraz „Rozmówki portowe polsko-angielskie”

16-18 Tomasz Bednarczyk autor książki „Żeglowanie po Karaibach. Martynika – Grenada – Barbados”

Niedziela 4.03

10-12 Piotr Świdwiński i Andrzej Kolaszewski, autorzy książek „Żeglarz i sternik jachtowy” oraz „Żeglarz jachtowy”

12-14 Milka Jung tłumacz książek „Żeglowanie w trudnych warunkach”, „Pozostawiony śmierci”, „Węzły i sploty” oraz „Utracone jachty”

14-16 Monika Witkowska, autorka książki „Kurs Arktyka. Rejs przez przejście Północno-Zachodnie”

Idzie niż?

Patrzę sobie na VOR i zastanawiam się, jak dalej sytuacja się rozwinie. Widać na mapie, że od góry idzie coś duże z silnym wiatrem – pytanie jak to coś się rozwinie i jak poszczególne ekipy to wykorzystają … Na razie Puma w krzakach, ale przynajmniej wg. trackera ma więcej wiatru niż reszta. Czy to inna koncepcja, czy przypadek? Jeżeli ktoś ma możliwość przeprowadzenia symulacji, niech podrzuca w komentarzach, zobaczymy jak wyjdzie. Bardzo podoba mi się koncepcja Groupamy, której oficjalne stanowisko jest takie – „Jedziemy za Kiwi (na Camperze jest ich dużo), a oni jadą do domu, więc na pewno znają drogę” … Poza tym od kilku dni na tablicy wyników Telefonica nie jest na pierwszym miejscu, więc jakiś ruch i jakaś zmiana, coś się nareszcie dzieje.

Obraz z trackingu VOR z 24.02.2012 godz. 13.07

Aha, meteorolog regatowy twierdzi, że następne 24 godziny będą decydujące, a istnieje prawdopodobieństwo, że Puma pierwsza dostanie silny wiatr z nadchodzącego nowego układu. No a wtedy …

Ranking na godzinę 14.15 wygląda tak jak poniżej, ciekawe jak będzie wyglądał w poniedziałek. Miłego weekendu!

Start 4 etapu VOR przełożony

Z powodów bezpieczeństwa organizatorzy regat VOR zdecydowali się rozegrać w niedzielę tylko wyścig na bojach, odraczając wyjście floty na pełne morze do czasu, aż warunki się poprawią. Fale o wysokości dochodzącej do 8 metrów przy wetrze o prędkości 40 węzłów mogą stanowić poważne zagrożenie dla jachtów, a wiadomo, że każdy organizator regat chce zminimalizować ryzyko, szczególnie kiedy ma jedynie 6 jachtów. Opóźnienie nie powinno przekroczyć 24 godzin, a jachty wyruszą na trasę w takiej kolejności, w jakiej ukończą niedzielny wyścig na zatoce. Wyścig nie będzie punktowany. „Prawdopodobnie wystartujemy w poniedziałek przed świtem”- twierdzi dyrektor regat Jack Lloyd. „To była bardzo trudna decyzja, ale tu chodzi o bezpieczeństwo i musimy wierzyć prognozom” – wspiera dyrektora regat Iker Martinez, skiper Telefoniki.

Ja nie twierdzę, że powinni kazać im startować, bo na pewno skończyłoby się to jakąś awarią, ale w każdym etapie jest jakoś pod górkę i w ogóle te regaty jakieś dziwne mimo wszystko …

Dzisiejszy in-port race wygrała, rzecz jasna, Telefonica, ale twierdzą, że było to najciężej wywalczone zwycięstwo; Fot. PAUL TODD/Volvo Ocean Rac