Polonez: jedni już na mecie, inni wciąż płyną

    Baltic Polonez Cup 2013 - foto Sailportal.pl25

                            

Gutek  zwyciężył w Baltic Polonez Cup 2013, ustanawiając także nowy rekord trasy i przepływając odcinek 200 mil morskich non stop na trasie Świnoujście – Christianso- Świnoujście w czasie: 14 godzin i 43 minutGutek pobił dotychczasowy rekord 35 godzin i 7 sekund ustanowiony przez Andrzeja Glebowa na jachcie Stocznia Ustka III. W ręce Gutka trafił historyczny puchar Kuby Jaworskiego i Jerzego Siudego, którzy jako pierwsi w 1973 roku ścigali się na trasie Świnoujście- Christianso- Świnoujście. Nagroda została ufundowana z okazji 40 lecia wyścigu wspomnianych kapitanów. Gutkowski zdobył  puchar w kategorii najszybszych jachtów w grupie Single w czasie bezwzględnym.

Nagranie tego, co powiedział, jest tu:

W regatach żeglarzy samotników i załóg dwuosobowych Baltic Polonez Cup wzięło udział 115 uczestników na 79 jachtach. Zawodnicy wyruszyli ze Świnoujścia omijając wysepkę Christianso na północny wschód od Bornholmu wracając do punktu startu. Część zawodników zrezygnowała z udziału jeszcze przed startem ze względu na zapowiadaną pogodę. Wiele jachtów wycofało się z trasy, niektóre szukają schronienia przed sztormem w portach Bornholmu. Dwa jachty utraciły maszty, jedną załogę podjęto na pokład statku ratowniczego.

Na mecie są już oprócz Gutka Asia Pajkowska, Tomek Cichocki/Jacek Trojanowski jako trzeci i Kuba Strzyczkowski jako czwarty. (Na trackingu widac też w porcie innych, ale niestety nie ma na bieżąco aktualizowanej listy, a strona Fb organizatorów również milczy – chyba mają dużo pracy i ważniejsze sprawy na głowie ….) Gdyby ktoś znalazł w necie, proszę wpisać w komentarz, gdzie tego szukać.

Uroczyste zakończenie regat odbędzie się w Świnoujściu za niecałe dni, kiedy najprawdopodobniej wszyscy zawodnicy będą już z powrotem w porcie. Bieżące informacje z trasy można znaleźć na stronach organizatora Baltic Polonez Cup: http://www.portalzeglarski.com/, pozycje poszczególnych jachtów można śledzić na stronie: http://www.portalzeglarski.com/polonezcup_regaty_poloneza_tracking_2013.html

Tutaj zdjęcia organizatorów – z podziękowaniem dla Krzysztofa Krygiera i sailportal.pl:

 

Po dwóch stronach rzeki

zdj?cie-51_safran marina

Safran przy Ground Zero. / Fot. M. Świstak Marczewski

Jacht ENERGA, na którym w Nowym Jorku Zbigniew Gutek Gutkowski czeka na dobrą pogodę, aby wystartować do próby bicia rekordu Północnego Atlantyku, to nie jedyna jednostka IMOCA Open 60 w okolicy. W tym samym celu do Nowego Jorku w ubiegłym tygodniu przypłynął znany francuski żeglarz Marc Guillemot na jachcie Safran… Guillemot, który podobnie jak Gutkowski wystartował w ubiegłorocznych regatach Vendée Globe, miał jeszcze większego pecha niż Gutek – wkrótce po starcie nastąpiła awaria kila, co zmusiło żeglarza do wycofania się i natychmiastowego powrotu do portu.

„Widzimy maszty Safrana z mariny, w której stoimy” – mówi Świstak. „Oni z pewnością widzą nasze, nie ma zbyt wiele tak wysokich i charakterystycznych masztów w okolicy” – dodaje. „Cumujemy dokładnie po przeciwnych stronach rzeki (Hudson – MJ). Z naszej mariny jest bardzo dobre wyjście na morze. Miejsce, które wybrała załoga Safrana, jest może bardziej reprezentacyjne – w bezpośrednim sąsiedztwie strefy Ground Zero – ale tam manewrowanie na wejściu i wyjściu jest trochę bardziej skomplikowane.”

Safran na tle Manhattanu. / Fot. M. Marczewski

Safran na tle Manhattanu. / Fot. M. Marczewski

Załoga ENERGI pojechała obejrzeć z bliska „konkurencję”, niestety Gutek i Maciek nikogo na miejscu nie spotkali. Wiadomo, że Francuzi również obserwują polski jacht. Opublikowali nawet na swoim facebookowym profilu zdjęcia Safrana wykonane przez Maćka, które bardzo im się spodobały.

Powstaje naturalne pytanie – czy możliwe jest, aby obie jednostki Open 60 wystartowały jednocześnie, ścigając się nie tylko z czasem w próbie pobicia rekordu Północnego Atlantyku, ale również ze sobą nawzajem? Na razie trudno udzielać jednoznacznej odpowiedzi – jachty nie są identyczne i dla każdego z nich idealne warunki startowe są trochę inne – ale nie można takiej opcji wykluczyć. Specjaliści od pogody szukają optymalnego okna – być może uformuje się ono w tym tygodniu.

Natomiast wczoraj, w niedzielę 16 czerwca dopłynął do mety Francis Joyon, który na trimaranie IDEC pobił rekord trasy, na którą niebawem wyruszą Gutek i Marc Guillemot. Joyon wystartował z Nowego Jorku w ubiegłym tygodniu – do mety dopłynął po 5 dniach, 2 godzinach, 56 minutach i 10 sekundach – poprawiając poprzedni rekord o 16 godzin 34 minuty i 30 sekund (ustanowiony w roku 2008 przez Thomasa Coville’a). Nieprawdopodobny Francuz ma na swoim koncie obecnie żeglarskiego Wielkiego Szlema – zestaw czterech solowych rekordów: rekord przebiegu dobowego 24h, rekord Atlantyku, rekord Szlaku Odkrywców (Kadyks – San Salwador) oraz rekord non-stop dookoła świata. Trimaran Joyona to jednostka większa i szybsza niż Open 60 jak ENERGA czy Safran – 93 stopy długości, przebiegi dobowe sięgające 666 mil a średnie prędkości 23-26 węzłów. MOC !

IDEC - najszybszy na oceanach. / Fot. JM Liot / DPPI dla IDEC

IDEC – najszybszy na oceanach. / Fot. JM Liot / DPPI dla IDEC

Jellyfish or calamari?

Zrzut ekranu 2013-01-23 (godz. 09.55.56)

Gutek, który wystartował wczoraj o 10.14.49 UTC  płynie dość szybko, wiadomość jaką dostałam dziś rano z pokładu trochę mnie zadumała:

S/Y ENERGA
Latitude:25.43877
Longitude:-18.69974
GPS location Date/Time:01/23/2013 06:38:20 GMT
Message: Jellyfish
or calamari ? :-)

Nie wiem, czy chodziło o wybór potrawy na śniadanie, czy o coś innego. W każdym razie w nagłówku było też OK więc znaczy jadą i wszystko dobrze. Chłopaków można śledzić pod linkiem:

http://www.findmespot.com/mylocation/?id=Ay7Cn/25.43877N/18.69974W

Statystyki za pierwszą dobę powinny być niebawem (tzn. po godzinie 11.14 naszego czasu)

Virbac-Paprec / Fot. JM Liot / DPPI / Vendee Globe

Virbac-Paprec / Fot. JM Liot / DPPI / Vendee Globe

Tymczasem na scenie Vendee Globe bez zmian – Weterynarz płynie dalej. Oby do mety.

JP Dick nie wycofał się z rywalizacji, ale zastanawia się co dalej. “Zawodnik i żeglarz, którzy są we mnie obaj, nie mogą się dogadać, czy powinienem płynąc dalej z awarią czy chować się na Azorach” – mówił dziś weterynarz w rozmowie z biurem regat. “Maszt stoi dalej, żagle są, łódka płynie a ja zasięgnąłem porady specjalisty, Marca Guillemota. Jacht jest na tyle bezpieczny, żeby się nie wywrócić jeżeli mocniej powieje. To niesamowite, ale prawdziwe, płynie 11-12 węzłów.”

(Guillemot, który teraz stracił kil na samym początku, stracił go też w poprzedniej edycji na 1000 mil przed metą. Zawinął na Azory i wycofał się z regat.)

Utrata kila oczywiście wywołała dyskusje wśród skiperów – przede wszystkim dotyczące trwałości nowej generacji jachtów IMOCA Open 60. Mike Golding, który kiedyś był przewodniczącym komisji technicznej IMOCA, przypomniał, że było kiedyś głosowanie w sprawie zmiany przepisu dot. kilów i wprowadzenia stalowych, ale pomysł nie przeszedł 3 czy 4 głosami.

(Golding też ma spore doświadczenie – w edycji 2004-05 stracił kil na 50 mil przed metą i ukończył regaty jako trzeci.)

Problem Dicka polega na tym, że ma długą drogę przed sobą, a każda godzina to ryzyko. Alex Thomson który ma szansę wejść na podium, jeżeli Dick nie ukończy regat, przypomniał: “Myślałem, że IMOCA ma za sobą kwestie kłopotów z kilami. Byłoby ciekawe porównać awarie Virbaca i Safrana, obydwóch jachtów od tego samego projektanta (Verdier-VPLP) żeby poznac przyczyny. Kiedy dołączyłem do klasy w roku 2003 byłem zaskoczony, że muszę wymienić kiln a jachcie, bo jego przebieg jest za duży. Od tamtej pory buduje się kile, które wytrzymują jedynie jedno okrążenie świata – po to, żeby oszczędzić pare kilogramów. Tam skąd ja pochodzę kile trwały przez cały czas życia jachtu i tak powinno być. W roku 2009 IMOCA wprowadziła regulacje dot. bezpieczeństwa, ale najwyraźniej niewystarczające. Dosyć tego, kile powinny być ze stali i mieć taką samą żywotność jak jachty, zanim komuś z tego powodu stanie się krzywda.”

Roland Jourdain (były uczestnik VG) tak wspomina swoje doświadczenia: “4 lata temu byłem w takiej samej sytuacji. Można płynąć bez kila jeżeli warunki są dobre. W zbiornikach balastowych jest około 8 ton wody, więc można żeglować, dopóki warunki nie zrobią się trudniejsze. Ja przez cały czas miałem na sobie kombinezon ratunkowy i wszystko gotowe do ewakuacji – na wszelki wypadek.”

Spinaker Team Plastique :( / fot. A. di Benedetto / Team Plastique / Vendee Globe

Spinaker Team Plastique :( / fot. A. di Benedetto / Team Plastique / Vendee Globe

To nie koniec pechowych newsów z wczorajszej nocy: Tanguy de Lamotte stracił kolejny fał, drugi i ostatni, co poważnie ogranicza możliwości jachtu.

Alessandro di Benedetto płynie powoli, boi się stawiać genakera (chyba jeden mu został) bo to żagiel wymagający pracy i ruchu, a z połamanymi żebrami nie jest łatwo się gimnastykować.