Wielkanocny ślub po amerykańsku

fot. M.Marczewski

fot. M.Marczewski

 

Pamiętacie Brada Van Liewa, głównego rywala Gutka z regat Velux 5 Oceans? W świąteczną niedzielę brał ślub, a jednym z niewielu gości zaproszonych na bardzo prywatną ceremonię w jego domu w Mount Pleasant niedaleko Charleston w Południowej Karolinie (jednego z miast-portów etapowych regat Velux) był Zbigniew Gutkowski …Pomimo spektakularnego zwycięstwa w Velux 5 Oceans i wygrania wszystkich pięciu etapów, po zakończeniu tych regat Brad miał bardzo trudną sytuację finansową i rodzinną, a jego kłopoty zakończyły się niestety ogłoszeniem bankructwa i rozwodem. Jacht Le Pingouin został sprzedany i można go było oglądać w regatach Vendee Globe jakoInitiatives Coeur Tanguya de Lamotte.

Ale Van Liew nie jest facetem, który łatwo się poddaje. Pracuje obecnie jako pilot, snuje oczywiście kolejne plany żeglarskie no i postanowił ożenić się po raz drugi. Za pośrednictwem Gutka pozdrawia żeglarskich kibiców z Polski, a do mnie napisał, że super było widzieć znów Gutka i Świstaka :)

Publikacja zdjęć za wiedzą i zgodą Brada. Więcej foto na stronie http://polishoceanracing.com.pl/2013/04/wielkanocny-slub-po-amerykansku/.

/mj

JAZDA PRZED FRONTEM – KRZYSZTOF DUMARA

Cześć

„Obaj liderzy żeglują przed frontem chłodnym dobrze rozbudowanego niżu,
Gutek w nieco silniejszym wietrze, stąd jego większe prędkości. Obaj są już w zasadzie na szerokości geograficznej Cape Town.
Dla obu żeglarzy optymalne wydaje się utrzymanie jak najdłużej przed frontem ze względu silny na wiatr z baksztagu – dla Gutka będącego nieco bardziej na
północ pełniejszy. Doścignięcie przez front to wpadnięcie pod wiatr bardziej zachodni i słabszy oraz pod wpływ skrzyżowanej fali ze starego kierunku NW i nowego. Co daje trudniejszą dla żeglarzy i autopilotów i wolniejszą żeglugę.

Trzymajmy więc kciuki za Gutka, żeby nie spadł za front, choć to trudne zadanie, gdyż prędkość przesuwania się frontu jest większa niż jachtów Open (Eco) 60.
Kroku takiemu frontowi mógłby dotrzymać regatowy wielokadłubowiec 80 stóp i dłuższy (G class) jak Warta Polpharma, Gemini 3 Romana Paszke lub wielkie francuskie jednostki startujące obecnie w Route de Rhum i rozwijające średnie prędkości około 30 węzłów.

Strajki we Francji i spokój na Biskajach

Wczoraj rano wyjechałam z La Rochelle. Port, tak pełen jachtów i kolorów, opustoszał. Z powodu strajków we Francji (na dziś zapowiadany był strajk generalny) wyjazd z tego kraju stanowi pewien kłopot dotyczący wszystkich, którzy pracowali przy organizacji regat. Od tygodnia w La Rochelle nie można było zatankować benzyny. Ekipy fotograficzne i część osób, które samochodami przyjechały z Anglii wciąż są na miejscu, bo nie ma jak napełnić baku. Mi udało się wczoraj wyjechać, ale nawet TGV nie jeździło zgodnie z rozkładem a samoloty miały kilkugodzinne opóźnienia. Boję się myśleć, co się tam dzisiaj dzieje – część osób na pewno utknęła na lotniskach.
W takim chaosie normalne funkcjonowanie umożliwia tylko życzliwość ludzi – niezwykła wprost dla kogoś z Polski. Na dworcach i lotniskach obsługa uprzejma nie tylko w zakresie „dziękuję” i „dzień dobry” ale również kompetentna i po ludzku miła, co rzadko się zdarza w kraju nad Wisłą. Zaskakujący jest również ruch samochodowy. Nikt się nie spieszy, nikt nie trąbi, piesi wchodzą na ulicę niezależnie od koloru światłą, autobusy ustępują rowerzystom, żadnej agresji i wyprzedzania z prawej strony na lewy pas. Dotyczy to nie tylko La Rochelle będącego starym miastem na wybrzeżu ale też Paryża, przez który wczoraj dwie godziny w korku przebijałam się na lotnisko CDG.
Dzisiaj pierwsze połączenie z Gutkiem na pokładzie Operon Racing – na Biskajach spokojnie, co niezwykłe o tej porze roku, dzisiaj powinien minąć Finisterre. Pytany o start powiedział, że spóźnił się 20 sekund … potem wywołał komisję regatową na UKF z pytaniem co się dzieje, bo jakoś pozostali zawodnicy nie spieszyli się do przekroczenia linii. Prędkość 13 węzłów, kurs 209.