Poniżej informacja prasowa dotycząca zakończonego właśnie rejsu dookoła Bałtyku, z niewielkimi skrótami.
Oby więcej takich pomysłów!

Załoga w trakcie zmagań. / Fot. Baltic Loop
Baltic Loop na mecie
Dziś o godz. 05:25 rejs „Świnoujście-Szczecin Baltic Loop 2012” zatoczył pętlę. Po 256 godzinach nieprzerwanej żeglugi Mikołaj „Miki” Marecki i Krzysztof „Kokos” Łobodziec, jako pierwsi polscy żeglarze okrążyli Morze Bałtyckie na czas, non-stop.
Rano (05.09) przekroczyli linię mety w Świnoujściu, skąd 25 sierpnia wystartowali w kierunku Arkony. Potem minęli Ystadt, Sztokholm, Tallin, Rygę, Kłajpedę i Hel. Rejs miał trwać od 2 do 3 tygodni. Przypłynęli przed czasem, bo po 11 dobach walki na bardzo kapryśnym morzu. Za nimi sztormy, bezwietrzne godziny, całe noce wiatru prosto w dziób, trudne nawigacyjnie cieśniny, mgły, palące słońce, rzęsiste deszcze i dająca w kość awaria samosteru.
– Przepiękna przygoda za nami. Rejs był wyzwaniem, bo pierwszy raz zapuściliśmy się z Mikołajem wspólnie tak daleko… I dostaliśmy to, na co się pisaliśmy, choć nie wszystko dało się przecież przewidzieć. Teraz wiem, że opłynięcie Bałtyku to nie tylko zmagania z wiatrem i wodą, ale przede wszystkim trudy nawigacyjne i duży ruch statków na trasie, co znaczy, że któryś z nas zawsze musiał być na pokładzie, a to piekielnie męczy fizycznie i psychicznie – mówi Kokos.
Żeglarze swoim wyczynem rozpoczęli nową tradycję – bicie rekordu w okrążaniu Morza Bałtyckiego o Puchar Prezydenta Szczecina.
– Udało nam się zrobić coś fajnego i nowego. Przede wszystkim spełniliśmy się żeglarsko, to był punkt wyjścia – popływać i to dużo! Przy okazji powstała świetna impreza. (…) Szczerze wierzę, że są żeglarze, którzy powiedzą – „My jesteśmy w stanie zrobić to szybciej!”. Na nich czekamy i dla nich właśnie jest Baltic Loop – zapewnia Miki.
Pokonali około 1200 mil. Około, bo na precyzyjne podsumowania przyjdzie czas w najbliższych dniach, kiedy usiądą do pokładowego dziennika. Od Sztokholmu nawigowali na telefonie, którego program nawigacyjny jest bardzo skromny i ilości pokonanych mil, czy średniej prędkość nie wskaże. Jedli głównie liofilizowaną żywność od Lyo Food, czasem zagryzając kiełbasą z dzika i wojskowymi sucharami. Bigos maminej roboty też się trafił. Ze sztormami i zimnem walczyli w sztormiakach Henri Lloyd, które bardzo sobie chwalili. Najważniejszym ładunkiem na pokładzie były jednak tony dobrego humoru, dzięki któremu Bałtyk połknęli na raz.
– Odkryłem na nowo nasze wspaniałe morze. Wszystko dzięki ludziom, których zaraziliśmy naszą pasją i którzy w nas uwierzyli. Chciałbym aby nasz wyczyn miał następców. Chciałbym (…) wyciągnąć Was z domów i pokazać żeglarstwo na nowo. Nie tylko piłką nożną naród żyje! A gdyby udało nam się zabrać choć jedno dziecko sprzed komputera pod żagle, byłaby to dla nas największa nagroda – mówi Kokos.
– Serdecznie zapraszamy do pobicia naszego czasu. Liczymy, że będziecie mieli przy tej okazji taką samą przyjemność, jaką my mieliśmy – dodaje Miki.
Oficjalne powitanie żeglarzy nastąpi dziś (05.09) o 15:30 przy Wałach Chrobrego w Szczecinie.
Przedsięwzięcie wspierają Miasto Szczecin oraz Miasto Świnoujście, Bosman, Henri Lloyd, Bakista, Karos, Lyo Food, BunnyUnited, Golema Group, Marina FishGrill, Stoprocent, Index- Nieruchomości.
Relacja z rejsu: www.balticloop.pl oraz www.facebook.com/BalticLoop2012
Ponoć już Gutka pokazywali w TVN ,juz na wodzie gotowy,a my nic nie wiemy do końca,może chociaż ktoś by uchylił rąbka tajemnicy.
Wszystko idzie w dobrym kierunku; jacht na wodzie, zdjęcia w drodze, więcej informacji mam nadzieję w tym tygodniu :)
99 dni do startu, widnieje ta liczba na http://polishoceanracing.com.pl/
i kilka ciekawych zdjęć sprzed miesiąca, które mocno przemawiają.
Do połowy października Gutek raczej będzie na miejscu, gdyż uczestniczy w…
WIELKIEJ ŻEGLARSKIEJ BITWIE O GOTLAND!! Impreza – regaty, jakich nigdy nie było. Na Bałtyku oczywiście i zanosi się na wielki show pod żaglami. Szczegóły tutaj: http://www.bitwaogotland.pl/ a trafiłem na nie via SSI kpt. J. Kulińskiego. Dzieje się. :)
Brawo Chłopaki! To był koncert.
Teraz patrzeć tylko, kto odważy się spróbować z tym REKORDEM?
Na pewno musi być to co najmniej tak dobra załoga, jak ta.
Jacht co najmniej tak szybki, jak ten.
I pogoda, która płata figle, jak na zamówienie.
Pewnie jachty będą coraz nowsze i większe.
Kto wie jaki czas wykręciłby Arcymistrz Gutek na swoim bolidzie?
No i przydałaby się teraz jakaś zachęta dla kolejnych śmiałków.
Puchar jest, trzeba by go czymś wypełnić… :)
Gratuluje ! Mysle ze to dobry pomysl i czas tez niezly .