Rekordy i przylądek Dobrej Nadziei

20120927104836-60436454-sm

J.P. Dick na swoim Virbac-Paprec. 502 Mm/24h. Wow! / Fot. J.M. Liot/ DPPI / Vendee Globe

Pierwszy grudnia to był dzień rekordów – ten właśnie „odcinek” Atlantyku czasami pozwala na bardzo szybką jazdę. Potrzebne są optymalne warunki – niewielka fala i silny wiatr z odpowiedniego kierunku, możliwie z tylnej ćwiartki. Kolejna okazja – dopiero w drodze powrotnej. Czołówka przetasowała się kilka razy. Było tak: rekord Alexa Thomsona w solowej żegludze na jachcie 60-stopowym z roku 2003 wynosił 468,72 Mm. Pozostawał niepobity (choć barierę 500 mil przekroczyły od tego czasu załogi dwuosobowe – sam Alex w duecie z A. Cape w roku 2007 na dzisiejszej ENERDZE, a potem w 2011 J.P. Dick z L. Peyronem na tym samym Virbac-Paprec który płynie teraz). Pierwszego grudnia najpierw szybszy okazał się F. Gabart (Macif) 487, 23 Mm. Potem J.P. Dick – 502, 53 Mm. Potem Alex 473, 87Mm – a potem B. Stamm 482, 59Mm. Tak więc sam rekord Alexa został pobity kilka razy, tego samego dnia, w tym również przez niego samego. Sytuacja naprawdę wyjątkowa. Oczywiście rozdanie wygrał J.P. Dick – ale ciekawe, czy to już wszystko w tych regatach?

Teraz zawodnicy wpływają już na Ocean Południowy – pora na czapki i zimowe buty. Alex Thomson pisał o pierwszym albatrosie (ma też kłopoty z hydro – oby znowu udało mu się je pokonać). Dzisiaj żeglarze mijają przylądek Dobrej Nadziei. Pierwsi już za. Minęli również bramkę lodową.

Dzisiaj rano zaledwie 14 Mm dzieliło pierwszą trójkę (Macif – Virbac – Banque Populaire – teraz znów zamienili się miejscami), a od czasu przepłynięcia pierwszego i trzeciego przez bramkę lodową minęło zaledwie pół godziny.

94 Mm za liderem jest Bernard Stamm, a 182 mile dzieli od pierwszego jachtu Alexa Thomsona. Później odległości są już dużo większe (rzędu 400 Mm) i jest wysokie prawdopodobieństwo, że jeszcze się zwiększą. (W tej grupie są Mike Golding – Gamesa, Jean Le Cam – SynerCiel, oraz D. Wavre – Mirabaud).

Dalej samotnie żegluje Hiszpan (Acciona, ok. 970 Mm do lidera), który utknął pod wpływem wyżu z okolic wyspy św.Heleny. 1500 Mm do lidera traci Arnaud Boisieres (Akena Verandas) który znajduje się w centrum wspomnianego wyżu. Niewiele ponad 100 mil za nim Tanguy de Lamotte (Initiatives Cœur) robi wszystko, żeby nie wpaść w tę samą pułapkę. Na trochę innej pozycji Bertrand de Broc (VNOM), który wyż omija. Na samym końcu Włoch, który wydaje się absolutnie nie przejmować stratą ponad 2100Mm do czołówki i wciąż się uśmiecha.

Ze względu na zagrożenie lodowe, ustawiono trzy bramki a ich pozycja jest modyfikowana – lód pojawia się blisko wysp Kerguelena. Na razie bramki ustawione są tak, że żeglarze nie schodzą poniżej 40 stopnia szerokości, co wydłuża ich teoretyczną trasę, ale zwiększa bezpieczeństwo, również teoretycznie. A z drugiej strony – Ocean Południowy w czterdziestkach? Hmm …

Zrzut ekranu 2012-12-03 (godz. 14.14.33)

Gutek: „Nie chciałem być tylko tłem”

Dzisiaj o godzinie 12.00 w hotelu Radisson w Warszawie odbyła się konferencja prasowa Zbigniewa Gutka Gutkowskiego. Gutek opowiadał o tym, jak przebiegały jego pierwsze dni na wodzie, o przyczynach kłopotów oraz o dalszych planach w ramach programu Energa Sailing.

Konferencję prowadził Paweł Pochwała, dziennikarz TVP który miał okazję być we Francji przed startem regat VG i uczestniczyć w przygotowaniach jachtu ENERGA do startu w tych wyjątkowych regatach dokoła świata. Na pytania dziennikarzy oprócz Gutka odpowiadali także Maciej Ruwiński (Energa) oraz Maciej Marczewski (kapitan techniczny jachtu ENERGA).

Paweł Pochwała, Zbigniew Gutkowski, Maciek Ruwiński, Maciek Marczewski / Fot. Karina Marczak (dziękuję!)

„Stanęliśmy na starcie najważniejszych regat świata, na nowym jachcie przygotowanym do startu” – mówił Gutek. „To było wspaniałe uczucie. Wyścig nadal trwa, niestety już beze mnie”. Gutkowski opowiedział o przygotowaniach, o tym, kiedy podjął decyzję o udziale w tej właśnie imprezie oraz o tym, jak przebiegał z jego perspektywy start oraz kolejne dni.

„Ludzie od pierwszej w nocy czekali na start który był o dziesiątej, siedząc pod parasolami na mokrych kamieniach” – dodał. „Czterysta tysięcy ludzi przy kanale w dniu startu – to daje wyobrażenie o tym, jak ta impreza jest postrzegana we Francji.”

O przyczynach swojej rezygnacji z regat Gutek mówił tak:

„Kiedy pojawił się problem z autopilotem, natychmiast go zgłosiłem i otrzymałem zapewnienie, że na 99,9 % uda się go rozwiązać na wodzie i mogę płynąć dalej czekając na instrukcje. Niestety problem pojawiał się cały czas, co w pewnym momencie doprowadziło do sytuacji zagrożenia masztu po zaplątaniu się genakera; to, że udało mi się to rozwiązać, uważam za cud. Normalnie, w regatach załogowych, jest to poważny problem dla kilku osób. Udało się, i jest to moja ogromna satysfakcja. Kiedy wysłałem zdjęcia z pokładu do znajomych, który między innymi biorą udział w regatach Volvo Ocean Race, odpowiedź była jedna: Wyślij dziobowego. Ja zrobiłem to sam, więc jestem bardzo zadowolony.

Niestety przyszedł czas na konsultacje dotyczące głównego problemu, również na konsultacje z moim własnym ego. Dla mnie udział w Vendee Globe nie był jedynie udziałem, nie chciałem być jedynie tłem dla innych, mogłem powalczyć o bardzo dobre miejsce, a przy tego rodzaju awarii nie miałem na to szans. Decyzja nie mogła być inna. Do końca próbowałem robić testy i usunąć awarię, ale niestety w przypadku zmiany warunków pogodowych na trudniejsze problem wracał, wiec ta decyzja była jedyną, jaką mogłem podjąć, mając w perspektywie żeglugę przez Ocean Południowy.”

„Nie chciałem być jedynie tłem dla innych” – mówił Gutek. / Fot. Karina Marczak

Gutek dziękował sponsorom, ekipie i kibicom, od których otrzymywał ogromne wsparcie wszelkimi sposobami. Niebawem razem z kapitanem technicznym jachtu ENERGA, Maćkiem Marczewskim, Gutek wróci na Teneryfę, gdzie razem z inżynierami z firmy będącej producentem osprzętu prowadzone będą analizy mające na celu precyzyjne ustalenie przyczyn awarii oraz jej usunięcie, aby jacht odzyskał pełną sprawność żeglugową. Dalsze, szczegółowe plany startów Zbigniewa Gutkowskiego na jachcie ENERGA w ramach programu Energa Sailing zostaną ogłoszone w styczniu wraz z dokładnym kalendarzem.

Fundacja Polish Ocean Racing jednocześnie informuje, że firma Eljacht nie jest dostawcą sprzętu na jacht ENERGA.

Dziękuję wszystkim kibicom, którzy przyszli i się ujawnili – bardzo miło spotkać w realu ludzi, którzy zwykle są jedynie nickiem w komentarzach. :)

Trzynastu na Atlantyku

Rano oficjalna wiadomość o wycofaniu się Strasznego Wincenta z regat. Jego PRB ma poważne uszkodzenia (na długości 1m rozdarcie oraz delaminacja, w odległości 3m od dziobu, uszkodzony również saling pokładowy, a dokładniej wanta biegnąca od niego do topu masztu). Po 48 godzinach wymyślania wszelkich możliwych sposobów naprawy Riou poddał się. To już siódmy zawodnik zmuszony do rezygnacji z powodów technicznych. Na oceanie pozostaje 13 jachtów, a wycofanie się faworyta, zawodnika który wygrał edycję 2004 jest niewątpliwie ciosem dla organizatorów.

Riou tak mówi o swojej sytuacji: “Chciałem być pewny, że nie ma innej możliwości jak tylko wycofanie się. Ale nie mogłem kontynuować wyścigu z jachtem z tym stanie. Nieważne, ile energii poświęcisz, czasami po prostu się nie da. (…) Wczoraj wyglądało to lepiej, bo nie wiedziałem, że wanta jest uszkodzona, ale kiedy przyjrzałem się włóknom, zobaczyłem, że są uszkodzone. Z kadłubem sobie poradziłem, ale wiedziałem już, że naprawa musi wytrzymać rejs do Brazylii a nie dookoła świata.”

Kadłub PRB po zderzeniu z metalową boją na środku oceanu. / Fot. Vincent Riou / PRB

Najbliższym portem do którego Riou może zawinąć jest Salvador de Bahia. Vincent zna dobrze to miejsce i wie, że na miejscu bez problemu naprawi uszkodzenia. Wie też, że oprócz tego PRB jest w bardzo dobrym stanie i można będzie wrócić na żaglach do Francji. “W życiu żeglarza to jest właśnie najtrudniejsze – czasami trzeba się pogodzić z taką sytuacją i z nią żyć, tego też się trzeba nauczyć (…) Chociaż nie mogłem zrobić absolutnie nic, żeby tego uniknąć, czuję się winny. Na południu na pewno te regaty wkroczą w nowy etap – poprzeczka jest bardzo wysoko, a ja bardzo chciałbym być częścią tej gry.”

Przy dużej prędkości zderzenie nawet z niewielkim obiektem powoduje nieobliczalne szkody… Dobrze widoczne salingi pokładowe. / Fot. J.M. Liot / DPPI

Tymczasem na prowadzeniu nadalArmel Le Cléac’h (Banque Poulaire), za nim Gabart (Macif) i J.P. Dick (Virbac-Paprec) oraz na czwartym Alex Thomson (Hugo Boss).

 

Gutek jutro od godziny 1230 do 1315 będzie w studio regatowym Vendée Globe w Paryżu, można będzie oglądać transmisję na żywo na stronie regat www.vendeeglobe.org. Oglądajcie! Wieczorem o 2150 ląduje na Okęciu, na środę zaplanowana jest konferencja prasowa w Warszawie.

ENERGA poczeka na powrót Gutka w porcie na Teneryfie. / Fot. M. Marczewski / Energa Sailing

Alessandro goni, Gutek wraca, Vincent ma kłopoty

Fot. R.Hajduk / Shuttersail.com

15 doba regat Vendée Globe. Alessandro di Benedetto nadrabia straty na pokładzie najstarszego jachtu w stawce. ENERGA posprzątana i umyta, Zbigniew Gutkowski w poniedziałek wraca do kraju. PRB uderza w metalową boję.

Dzisiaj na Teneryfie Gutek i Maciek posprzątali i umyli jacht. Sprawdzili również olinowanie oraz część podwodną – są to działania standardowe po każdym rejsie. Trwają analizy instalacji elektrycznej i jachtowej elektroniki. Gutek najprawdopodobniej przyleci do Polski w poniedziałek 26 listopada. Wcześniej tego samego dnia Gutkowski będzie w Paryżu w centrum medialnym regat Vendée Globe. Relację na żywo ze studia regatowego będzie można oglądać  w godzinach 12.30 – 13.15 na stronie organizatora regat http://www.vendeeglobe.org.

Tymczasem na Atlantyku czternastu pozostałych żeglarzy stara się wszystkie siły skoncentrować na tym, żeby płynąć jak najszybciej. Bohaterem ostatniej doby stał się Alessandro di Benedetto, pół-Włoch, pół-Francuz. Jego Team Plastique to najstarsza jednostka we flocie uczestnicząca po raz czwarty w regatach VG (rok budowy 1998; 2000-01 szóste miejsce T. Coville’a, 2004-05 piąte miejsce S. Josse, 2008-09 siódme A. Boissieres; jedyny jacht ze stałym kilem). Benedetto nikt nie traktował do końca poważnie w tej rywalizacji, a on się do tej pory nigdzie nie spieszył. Zapakował jedzenia na 130 dni, przysyłał filmy o tym, jak hoduje kiełki na jachcie i płynął swoje, sprawiając wrażenie, że jest na wakacjach. Ale nie wolno zapominać, że ten facet opłynął świat dookoła na Mini – jachciku o długości 6,5 metra. Przez ostatnie 3 dni nadrobił 300 mil do czołówki oraz 500 do Akena Verandas. Nadal płynie z tyłu, ale ostatniej doby miał największy przebieg (320Mm).

(W roku 2002 Alessandro przepłynął Atlantyk na 20-stopowym katamaranie. W 2006 na identycznej jednostce przepłynął Pacyfik z Jokohamy do San Francisco – 62 z 68 dni spędził wtedy w kombinezonie ratunkowym- a w 2009-10 okrążył świat dookoła na najmniejszej jednostce 6,5 Mini Hakuna Matata. Horn okrążał na takielunku awaryjnym. Wszystko to były rejsy solo, non-stop i bez pomocy z zewnątrz.)

Gość na pokładzie Team Plastique… Jak ktoś znajdzie film z kiełkami to proszę dokleić w komentarzach. / Fot. A. di Benedetto / Team Plastique

Co więcej? Bernard Stamm (Cheminees Poujoulat) podarł genuę, kiedy jeden ze stateczników bocznych wyskoczył do góry. Przez to Szwajcar musiał popłynąć dłuższą trasą. Miał również problemy z autopilotem, które jednak udało mu się przezwyciężyć. Ale z tego powodu nie spał od dłuższego czasu. Alex Thomson (Hugo Boss) naprawił dzisiaj hydrogenerator. Ciekawe, że zawodnicy zaczynają ujawniać awarie. W zachodnim świecie z reguły ukrywa się wszelkie kłopoty na jachcie tak długo jak to możliwe, chyba że zmiany w ruchu jachtu są tak wyraźne, że trudno już dłużej udawać, że nic się nie dzieje. Dlatego obrazek, jaki widzimy na stronach organizatorów przeróżnych regat z reguły jest dużo bardziej sielankowy niż w rzeczywistości….

Dzisiaj rano V.Riou uderzył w metalową boję. Kadłub PRB jest uszkodzony na prawo od dziobu. Na razie żadnych dalszych szczegółów nie podano…

Gutek i ENERGA bezpieczni na Teneryfie, czołówka za równikiem

Dzisiaj ok. godziny 0130 w nocy jacht ENERGA prowadzony przez Zbigniewa Gutka Gutkowskiego bezpiecznie zacumował w marinie Santa Cruz na Teneryfie, jednej z archipealgu Wysp Kanaryjskich. Po trudnej, podjętej wczoraj decyzji o wycofaniu się z udziału w okołoziemskich regatach samotników Vendee Globe polski żeglarz zamierzał początkowo wpłynąć do Las Palmas na Gran Canarii, ale nie było tam wolnych miejsc umożliwiających bezpieczne zacumowanie jachtu klasy IMOCA Open 60.

Gutek oraz znajdujący się już na miejscu Maciej Marczewski (kapitan techniczny jachtu) dzisiaj dokonują przeglądu jachtu, mającego na celu wstępną ocenę przyczyn awarii i analizę problemów, z jakimi Gutek miał do czynienia w trakcie rejsu. Niebawem zostaną podjęte dalsze decyzje co do tego, gdzie będą dokonywane naprawy jachtu ENERGA oraz kiedy Zbigniew Gutkowski wróci do kraju.

ENERGA bezpieczna przy kei w Santa Cruz. / Fot. M.Marczewski/ Energa Sailing

“W tej chwili najważniejszy dla mnie jest jacht. To fantastyczna jednostka i ma ogromne możliwości, które mam nadzieję w pełni wykorzystać. Poza osprzętem elektronicznym jest w pełni sprawna” – mówi Gutek. “Cieszę się, że bezpiecznie dotarłem do portu, wciąż czuję ogromne zmęczenie spowodowane brakiem snu oraz ogromnym stresem ostatnich dni. (Przypomnijmy, że od momentu startu 10.11.12 z Les Sables d’Olonne we Francji żeglarz nie miał zbyt wiele czasu na sen – najpierw warunki pogodowe oraz trasa biegnąca przez uczęszczane szlaki żeglowne a potem awarie elektroniki i próby naprawienia autopilota uniemożliwiały mu właściwie jakikolwiek odpoczynek.)

“Przed nami w tej chwili kilka ważnych decyzji, ale jeszcze za wcześnie, żeby o nich mówić, tak samo jak o jakichkolwiek dalszych planach. Najpierw muszę zadbać o jacht, potem pomyślę o sobie” – uzupełnia Gutkowski.

ENERGA na pewno wróci na regatowe trasy. / Fot. R.Hajduk / Energa Sailing / Shuttersail.com

Tymczasem na trasie czołówka już minęła równik (w dwóch grupach liczących 5 i 3 jachty oraz niezależnie, lider Armel Le Cleac’h, wyjątkowo gładko i bez zatrzymywania, duże brawa). Będziemy dalej kibicować tym, co na wodzie – bo regaty trwają dalej, oraz relacjonować poczynania Gutka. Zapraszam.