Gutek: na 99% start we czwartek!

Mapa prognozy pogody – czerwone kropki oznaczają prawdopodobną pozycję jachtu co 12 godzin od startu do mety. Zielony obszar to rejon wiatru stałego o prędkości od 19 do 28 węzłów./ Rys. NavSi

Mapa prognozy pogody – czerwone kropki oznaczają prawdopodobną pozycję jachtu co 12 godzin od startu do mety. Zielony obszar to rejon wiatru stałego o prędkości od 19 do 28 węzłów./ Rys. NavSi

„Obserwuję bardzo szczegółowe prognozy” – mówił dziś Gutek w rozmowie telefonicznej. „Pliki GRIB od kilku dni właściwie się nie zmieniają, co jest dobrym znakiem, prognoza powinna się sprawdzić. Na 99% wystartuję z Nowego Jorku we czwartek, około godziny 12.00 lokalnego czasu, wypływając z portu razem z wysoką wodą. Około dwóch godzin później powinienem być przy latarni Ambrose Light będącej punktem startu do rekordu północnego Atlantyku.”

Pytany o warunki, jakich może spodziewać się po drodze, Gutek dodał: „Na początek trasy pogoda zapowiada się idealnie, to najlepsza z prognoz, jakie były do tej pory. Jednak pierwsza część trasy będzie dosyć trudna – będę płynął równolegle do brzegów Ameryki Północnej, w odległości około 30-40 mil. Tam czeka gęsta mgła, którą widać na prognozie, od razu robi się też bardzo zimno, w granicach 5 stopni. Trzeba uważać na sieci rybackie. Z przeciwka płyną jeszcze dwa jachty biorące udział w regatach OSTAR, trzeba też uważać na normalny ruch statków kursujących pomiędzy Europą a USA i Kanadą, przynajmniej do minięcia St. John’s. Od zawodników, którzy dopłynęli już do mety OSTAR dowiedziałem się, że widzieli po drodze dużo wielorybów, tak więc również na nie będę musiał bardzo uważać. Będę potrzebował dużo szczęścia, żeby zrealizować swój plan, ale szczęście jest potrzebne zawsze.”

Tort urodzinowy Gutka przygotowany przez Jolę i Bogdana Siedleckich.

Tort urodzinowy Gutka przygotowany przez Jolę i Bogdana Siedleckich.

Gutek wczoraj obchodził czterdzieste urodziny. Tak się złożyło, że został zaproszony na urodzinowe przyjęcie siedmioletniego syna mieszkających w Nowym Jorku znajomych. „Kiedy dzieci już poszły spać, dostałem tort urodzinowy, który był dla mnie wielką niespodzianką” – wspomina Gutek. „Bardzo dziękuję raz jeszcze za wszystkie życzenia, a gospodarzom za pamięć. Podobno życie zaczyna się po czterdziestce!”

Dwóch „kapitanów technicznych” czyli bosmanów od wszystkiego – Loick Lingois z Safran Sailing Team i Maciek Marczewski z ENERGA Sailing Team – na pokładzie IMOCA Open 60 Safran w Nowym Jorku.

Dwóch „kapitanów technicznych” czyli bosmanów od wszystkiego – Loick Lingois z Safran Sailing Team i Maciek Marczewski z ENERGA Sailing Team – na pokładzie IMOCA Open 60 Safran w Nowym Jorku.

Również wczoraj Maciek Marczewski udał się z wizytą na pokład Safrana. Obejrzał jacht, a jego przewodnikiem był kapitan techniczny francuskiej jednostki, Loick Lingois. Marca Guillemota, który tak jak Zbigniew Gutkowski chce pobić rekord północnego Atlantyku, nie było na pokładzie, ale dziś jest już w drodze z Francji do USA. Prawdopodobnie jest to związane z prognozą pogody – we czwartek otwiera się korzystne okno, a prognozowany wiatr powinien umożliwić szybkie przepłynięcie z Nowego Jorku do Europy po możliwie najkrótszej trasie. Na razie nie udało nam się uzyskać potwierdzenia, czy Safran wystartuje w tym samym czasie co ENERGA i czy kibice w Polsce i we Francji mogą liczyć na pojedynek w wyścigu po rekord.

Po dwóch stronach rzeki

zdj?cie-51_safran marina

Safran przy Ground Zero. / Fot. M. Świstak Marczewski

Jacht ENERGA, na którym w Nowym Jorku Zbigniew Gutek Gutkowski czeka na dobrą pogodę, aby wystartować do próby bicia rekordu Północnego Atlantyku, to nie jedyna jednostka IMOCA Open 60 w okolicy. W tym samym celu do Nowego Jorku w ubiegłym tygodniu przypłynął znany francuski żeglarz Marc Guillemot na jachcie Safran… Guillemot, który podobnie jak Gutkowski wystartował w ubiegłorocznych regatach Vendée Globe, miał jeszcze większego pecha niż Gutek – wkrótce po starcie nastąpiła awaria kila, co zmusiło żeglarza do wycofania się i natychmiastowego powrotu do portu.

„Widzimy maszty Safrana z mariny, w której stoimy” – mówi Świstak. „Oni z pewnością widzą nasze, nie ma zbyt wiele tak wysokich i charakterystycznych masztów w okolicy” – dodaje. „Cumujemy dokładnie po przeciwnych stronach rzeki (Hudson – MJ). Z naszej mariny jest bardzo dobre wyjście na morze. Miejsce, które wybrała załoga Safrana, jest może bardziej reprezentacyjne – w bezpośrednim sąsiedztwie strefy Ground Zero – ale tam manewrowanie na wejściu i wyjściu jest trochę bardziej skomplikowane.”

Safran na tle Manhattanu. / Fot. M. Marczewski

Safran na tle Manhattanu. / Fot. M. Marczewski

Załoga ENERGI pojechała obejrzeć z bliska „konkurencję”, niestety Gutek i Maciek nikogo na miejscu nie spotkali. Wiadomo, że Francuzi również obserwują polski jacht. Opublikowali nawet na swoim facebookowym profilu zdjęcia Safrana wykonane przez Maćka, które bardzo im się spodobały.

Powstaje naturalne pytanie – czy możliwe jest, aby obie jednostki Open 60 wystartowały jednocześnie, ścigając się nie tylko z czasem w próbie pobicia rekordu Północnego Atlantyku, ale również ze sobą nawzajem? Na razie trudno udzielać jednoznacznej odpowiedzi – jachty nie są identyczne i dla każdego z nich idealne warunki startowe są trochę inne – ale nie można takiej opcji wykluczyć. Specjaliści od pogody szukają optymalnego okna – być może uformuje się ono w tym tygodniu.

Natomiast wczoraj, w niedzielę 16 czerwca dopłynął do mety Francis Joyon, który na trimaranie IDEC pobił rekord trasy, na którą niebawem wyruszą Gutek i Marc Guillemot. Joyon wystartował z Nowego Jorku w ubiegłym tygodniu – do mety dopłynął po 5 dniach, 2 godzinach, 56 minutach i 10 sekundach – poprawiając poprzedni rekord o 16 godzin 34 minuty i 30 sekund (ustanowiony w roku 2008 przez Thomasa Coville’a). Nieprawdopodobny Francuz ma na swoim koncie obecnie żeglarskiego Wielkiego Szlema – zestaw czterech solowych rekordów: rekord przebiegu dobowego 24h, rekord Atlantyku, rekord Szlaku Odkrywców (Kadyks – San Salwador) oraz rekord non-stop dookoła świata. Trimaran Joyona to jednostka większa i szybsza niż Open 60 jak ENERGA czy Safran – 93 stopy długości, przebiegi dobowe sięgające 666 mil a średnie prędkości 23-26 węzłów. MOC !

IDEC - najszybszy na oceanach. / Fot. JM Liot / DPPI dla IDEC

IDEC – najszybszy na oceanach. / Fot. JM Liot / DPPI dla IDEC

Już prawie, ale nie tym razem

Jak wiadomo, w Nowym Jorku Gutek czeka na start. Razem z nim Francis Joyon (IDEC) i już niebawem również Marc Guillemot (Safran). W piątek pojawiło się bardzo obiecujące okno pogodowe, ale niestety do niedzieli, a właściwie do poniedziałku rano, było już jasne, że tym razem się nie uda. Prognoza uległa zmianie – więc znów czekanie i powrót do trybu stand-by.

Według wyliczeń samego Gutka oraz współpracującej ekipy NavSim – wiatr mógłby się skończyć pod Europą, odbierając szansę na pobicie rekordu i dając około 20 godzin spóźnienia w stosunku do czasu Alexa (8 dni 21h 8 min).

“Przy układzie barycznym, przewidywanym na najbliższy tydzień stałe wiatry o sile od 22 do 34w będą występować wzdłuż tzw. trasy „południowej”. Długość tej trasy to ok. 3300 Nm (trasa nieortodromiczna). Okno do wyjścia otworzy się już o godzinie 0100 UTC 11 czerwca (wtorek)” – mówi Jacek Pietraszkiewicz.

“Zakładając minimalną średnią prędkość jachtu potrzebną do rekordu – przy trasie południowej na poziomie 15,4w- należy przyjąć dobowe przebiegi na poziomie 371Mm, co jest “do zrobienia“ przy wietrze baksztagowym. Spora jednak część trasy będzie przebiegała w fordewindzie, co zmusza do halsowania baksztagami i dodatkowo wydłuża trasę o 5-10%.”

(Wykonywanie licznych ruf wymaga też sporo czasu i energii od prowadzącego jacht – jeden zwrot oraz przygotowanie do niego to ok. 30 minut – przyp. MJ)

“Według symulacji, po 120h (w 7 dniu) rejsu ENERGA wyszłaby ze strefy silnego wiatru niżowego i dostała się pod obszar słabnącego wiatru z N (związanego z wyżem z Centrum na NE od jachtu), którego centrum w 7 dniu będzie kierowało się na SE (czyli w stronę jachtu). Od 120 godziny ENERGA byłaby więc w strefie bajdewindowych wiatrów 17-20w z niekorzystnym dryfem. W tym samym czasie silny niż (986hPa) z centrum nad południowym cyplem Grenlandii oraz tworzący się niż z Centrum nad Madrytem, mogą utworzyć korytarz wiatru przeciwnego z NNE uniemożliwiając szybką żeglugę do mety. Według mnie, ENERGA wpłynęłaby na metę przy założeniach optymistycznych od 14 do 20 godzin po rekordzie.”

image001NavSim

Rys. Stan pogody na 17 czerwca 2013 godz 0600 UTC. Czerwonymi kropkami zaznaczono prawdopodobne pozycje po kolejnych 24 godzinach od startu. / NavSim

Aha – Francis Joyon jest zdecydowany ruszać dziś w nocy. Tracking jego trasy można oglądać tu:

http://www.trimaran-idec.com/multimedia_cartographie.asp

Jednak Open 60 – moim zdaniem – pomimo całego potencjału, to nie wielki trimaran. Joyon przy prognozowanych warunkach ma szansę na rekord w swojej kategorii (poprzedni rekord trimarana (T. Coville, SODEBO, 2008)  to 5d 19g 30m 40s.

Nowa elektronika na jachcie ENERGA

 

Fot. R.Hajduk / Shuttersail.com

Kabelki … tylko tyle i aż tyle. / Fot. R.Hajduk / Shuttersail.com

Parker Poland nowym partnerem zespołu regatowego ENERGA Sailing i Zbigniewa Gutkowskiego

Do grona partnerów regatowego zespołu ENERGA Sailing oraz Zbigniewa Gutkowskiego dołączyła firma Parker Poland, wyłączny przedstawiciel lidera zaawansowanych systemów elektroniki dla oceanicznych jachtów regatowych, Brookes & Gatehouse (B&G).

Dzisiaj, 5 kwietnia, komplet urządzeń został wysłany z Anglii do USA, a na początku przyszłego tygodnia będzie dostarczony na stacjonujący w Fort Lauderdale jacht ENERGA. Montaż rozpocznie się 10 kwietnia i zajmie kilka dni, następnie będą prowadzone testy. Ostatecznym sprawdzianem będzie rejs ENERGI z Fort Lauderdale do Nowego Jorku (ok. 1000 Mm.)

Tam Gutek rozpocznie przygotowania do próby pobicia rekordu Nowy Jork – Przylądek Lizard, na klasycznej trasie z USA do Wielkiej Brytanii. Kluczowe znaczenie dla sukcesu w przypadku każdej próby bicia rekordu ma optymalny układ atmosferyczny, dokładna data startu jeszcze nie jest określona.

„Bardzo się cieszę, że udało nam się sfinalizować umowę. Jak wiadomo, elektronika stanowiła mój główny kłopot w trakcie regat Vendée Globe” – mówi Gutek. „Od zakończenia udziału w wyścigu prowadziliśmy negocjacje, które niedawno zakończyły się pomyślnie. Wymiana systemu elektroniki jachtowej jest w tej chwili moim priorytetem przed podjęciem nowych wyzwań, a sprawny i sprawdzony autopilot to podstawowy warunek w samotnej żegludze na jachcie klasy Open 60. Mam ogromną nadzieję, że nowy osprzęt pomoże mi pobić solowy rekord północnego Atlantyku.”

nnn

Na zdjęciu Monika Siekierko (tak tak, córka Melona) w kabinie ENERGI, a nie Rachel Howe, ale jak Monika skończy te swoje studia, to kto wie? / Fot. R.Hajduk / Shuttersail.com

Sprzęt, w jaki dzięki wsparciu Philipa Scotta, prezesa Parker Poland, zostanie wyposażony jacht ENERGA, to najnowszej generacji elektronika serii H3000. Kompletny system regatowy B&G obejmuje procesor centralny, czujniki, wyświetlacze, autopilot, kompasy, sondę, okablowanie oraz pilot zdalnego sterowania.

(Co to jest można obejrzeć tu: http://www.parker.com.pl/produkty/83, tu: http://www.parker.com.pl/produkty/180 i tu: http://www.parker.com.pl/produkt/508)

„Jako Prezes Parker Poland oraz Vice Prezes Polskiej Izby Przemysłu Jachtowego „Polskie Jachty” słyszałem wiele o Gutku i wiem, że wszyscy żeglarze w Polsce wiążą z Gutkiem duże nadzieje” – mówi Philip Scott. „Miałem osobiście okazję spotkać się z Gutkiem na Gwadelupie i oglądać jacht. Wierzę w niego i stąd pomysł współpracy” – dodaje.

Montażem zajmą się wykwalifikowani technicy z Polski oraz Wielkiej Brytanii. Jednym z nich jest kobieta – Rachel Howe, która odpowiadała m.in. za instalację i działanie wszystkich systemów elektronicznych na pokładzie jachtu Hugo Boss Alexa Thomsona w regatach Vendée Globe. Rachel jest jedną z czterech zaledwie osób na świecie rekomendowanych przez B&G jako najwyższej klasy specjaliści elektroniki jachtowej.

33 St. Maarten Heineken Regatta – relacja Tomka Bożyczko

 

(Jest to zbiór zredagowanych przeze mnie notatek Tomka, pisanych „na gorąco”, za których udostępnienie mu bardzo dziękuję. Nie skracałam, bo choć są długie, zawierają mnóstwo emocji tego, kto był na miejscu, czego mu rzecz jasna zazdrościmy. No i wyjaśnia się kilka tematów, nad którymi przez weekend zastanawialiście się w komentarzach. Informacje bardziej formalne na stronach Energa Sailing http://energasailing.pl/ i Polish Ocean Racing  http://polishoceanracing.com.pl.)

1.

Już na lotnisku w Paryżu i w samolocie lecącym na St. Martin wśród pasażerów wyróżniały się kilkuosobowe grupy identycznie ubranych w drużynowe barwy żeglarzy. Bez wątpienia byli to członkowie załóg jachtów startujących w Heineken Regatta na niewielkiej, ale bardzo ciekawej wyspie Archipelagu Antyli Holenderskich. Malownicza wysepka jest częściowo francuska (mieszkańcy tej części nazywają ją St.Martin), druga część należy do Holendrów i nazywa się St. Maarten. I to właśnie holenderska część jest organizatorem słynnych regat sponsorowanych przez równie słynną markę. Z drogi wiodącej wokół wyspy widać wiele billboardów i innych reklam imprezy z dobrze nam znanym zielonym logiem, które w Polsce kojarzy się z festiwalem Open’er.

2.

Pierwszy wyścig startował 1 marca z zatoki Simpson Bay o 10.00 czasu CCS. W Polsce była już 15.00, tuż po oficjalnym ogłoszeniu programu Energa Sailing. Trasa wyścigu to prawie pełne okrążenie wyspy z metą w Great Bay. Na starcie flotylla ponad 200 jednostek. Spektakularny widok, ale też wyzwanie. Jak powtarza Gutek: „Najważniejsze to nie wziąć udziału w żadnej kraksie i dobrze wystartować“.

Jednostki startowały grupami wg klas, ENERGA w drugiej grupie startowej oznaczonej CSA 1. Każdy jacht biorący udział w zawodach musi posiadać rating, czyli przelicznik wyrównujący szanse różniących się znacznie od siebie jednostek. I to właśnie powoduje że zdarzyć się może niespodzianka. Szanse mają wszyscy, no prawie wszyscy. ENERGA ma rating 1.26 i jest piątą najostrzej przeliczaną jednostką jednokadłubową w regatach. Ponadto Gutek nie mógł używać niektórych żagli.

Świstak jako dziobowy. / Fot. T. Bożyczko

Świstak jako dziobowy. / Fot. T. Bożyczko

3.

(Tu dygresja: Poranek w dniu startu, rozpoczął się od szybkiej kawy i przygotowania suchego prowiantu na cały dzień. Poranki na St. Marteen charakteryzują się rześkim powietrzem, które niestety zaraz po 10.00 zamienia się w ciężki do zniesienia upał. Skupieni na czekającym nas zadaniu nie spodziewaliśmy się przeszkody, którą okazały się zakorkowane drogi uniemożliwiające sprawne poruszanie sie po wyspie. Mimo zaplanowanego startu regat na dziesiątą, rzesze kibiców i uczestników zepełniły ulice i deptaki, kierując się w stronę mariny. Mimo trudności udało się jednak dotrzeć na miejsce i o czasie opuścić marinę. Istotne było, aby zdążyć przepłynąć pod mostem zwodzonym otwieranym o 08.00 na jedyne 10 minut – pod nim wytyczona została droga wodna dla uczestników regat na ocean. (Istnieje możliwość otwarcia mostu na żądanie o innej porze, jest to jednak znaczny koszt i strata czasu.) ENERGA ma 4,5 metra zanurzenia, co uniemożliwiało stanięcie w innej marinie, a regatowa kotwica nie jest sprzętem któremu można zaufać na tyle, by zakotwiczyć bezpiecznie w jakiejś pięknej zatoce.)

4.

Rozgrywka przedstartowa to ulubiony fragment regat wielu fanatyków żeglarstwa, przypomina grę w szachy. Gutek od początku konsekwentnie trzymał się zaplanowanej taktyki. O 10.10 wszystkie jachty ruszyły. Po 20 minutach od startu Gutek poinformował, że prędkość wiatru wynosi 8-10 w., co zmusiło go do postawienia wszystkich największych żagli. (Momentami siła wiatru spadała do 2-3 w, a zafalowania prawie nie było.) ENERGĘ było widać wyraźnie na tle całej flotylli. Charakterystyczne logo niebagatelnej wielkości przykuwało wzrok. Start odbył się po bojach rozprowadzających grupy jachtów tak, aby wzajemnie sobie nie przeszkadzały. O 14.15 nasz jacht zamykał już pętlę wokół wyspy. ENERGA dzielnie rywalizowała burta w burtę z innym polskim jachtem, imponujących rozmiarów Swanem 100 pod komendą Tomka Ulatowskiego. (Największym wyzwaniem było jednak uniknąć udaru słonecznego). Energa zajęła 7 miejsce.

Wyjście z portu. / Fot. T. Bożyczko

Wyjście z portu. / Fot. T. Bożyczko

5.

Na drugi dzień zawodów komisja regatowa wyznaczyła kilka tras alternatywnych, ale o ostatecznym wyborze skiperzy dowiadywali się na 10 minut przed startem przez radio VHF. Okazało się ostatecznie, że trasa wiodła wokół wyspy, ale w przeciwną stronę niż pierwszego dnia. Warunki nadal były jak to mówi Gutek „jeziorowe”, wiatr co prawda trochę mocniejszy ale nadal trzeba było używać wszystkich największych żagli, które w przypadku jachtów oceanicznych są niezwykle wytrzymałe i ciężkie, bo przeznaczone do pracy przy zdecydowanie silniejszych wiatrach i w tych warunkach nie układają się odpowiednio i nie dają takiego ciągu jak żagle lekkie stosowane na jednostkach jachtów klas nie- oceanicznych.

Ponadto kształt kadłuba szybkiego jachtu oceanicznego jest zaprojektowany do prędkości powyżej 15 w, przy której wchodzi w ślizg, wynurzając się częściowo i osiągając prędkości większe od wiatru, nawet dwa razy. Konkurencja miała nad nami przewagę – lekkie żagle, wypornościowe kadłuby o dłuższej  linii wodnej i wieloosobowe załogi ale dzięki dobrej strategii naszego kapitana Energa na drugim etapie regat zajęła 5 miejsce.

ENERGA w walce z Varsovią. / Fot. T. Bożyczko

ENERGA w walce z Varsovią. I ten kolor wody !!! / Fot. T. Bożyczko

6.

Trzeciego i ostatniego dnia wiatr był już silniejszy 14-18 kn z kierunku SSE do SES. Trasa była nieco krótsza niż w poprzednich wyścigach, więc wszystko przebiegło bardzo dynamicznie, ogromna flota kolorowych żagli płynęła blisko siebie, Gutek starannie wybierał kurs, by unikać sytuacji kolizyjnych. W pewnym momencie rosyjski jacht, płynąc na lewym halsie nie ustąpił pierwszeństwa rozpędzonej ENERDZE płynącej ostro na wiatr na pełnym grocie i dużym foku (szkwał 20 kn). Gutek dał sygnał ostrzegawczy, ale jacht na kolizyjnym nie zmienił kursu. Do „kontaktu” brakowało niewiele. Na szczęście załoga była na to przygotowana i wykonała zwrot przez sztag aby uniknąć kolizji. Na mecie różnice miedzy załogami były minimalne. ENERGĘ sklasyfikowano na 5 miejscu w etapie i w całych regatach.

7.

Robiłem zdjęcia stojąc na jednej z najsłynniejszych plaż świata, na skraju pasa lotniska, gdzie ogromne jumbo-jety przelatują 15 metrów nad głową. W chwili gdy ENERGA toczyła walkę z rywalami, jakieś 80 metrów nad masztem przeleciał wielki 747 linii KLM. Spektakularne !!!”

T.B.

KLM nad jachtami ... / Fot. T. Bożyczko

KLM nad jachtami … / Fot. T. Bożyczko