Nowej Zelandii się opłaciło, Macif sponsorem roku we Francji

fot. A. Courcoux / Macif - materiały prasowe organizatorów

fot. A. Courcoux / Macif – materiały prasowe TJV 2013

Ostatnio pojawiło się kilka tekstów dotyczących skuteczności inwestycji w żeglarstwo.Po pierwsze,minister rozwoju gospodarczego Nowej Zelandii poinformował, że rządowa inwestycja w Puchar Ameryki – zespół Emirates Team New Zealand wynosząca 36 mln dolarów, dała zysk w postaci 87 mln. (Raczej nowozelandzkich, ale tak czy inaczej, jest to wyraźny zysk. Może nie kolosalny, bo jak wiadomo w naszym kraju dobry interes oznacza przebitkę razy sto a nie razy dwa i pół, ale pokażcie mi bank, który da taki procent.) Dokładnie można sobie poczytać tu:

 http://etnzblog.com/#!2014/03/reports-show-benefits-of-americas-cup-to-nz

albo tu: http://www.nzherald.co.nz/nz/news/article.cfm?c_id=1&objectid=11227807

Po drugie, firma Macif została uhonorowana we Francji tytułem sponsora roku 2013. Francuzi robią narodowy ranking sponsoringu sportowego (opracowuje go Sporlabor Institute, szukałam samego raportu ale na razie nie znalazłam – gdyby ktoś się dokopał proszę o link w komentarzu). Tytuł dostaje się za wyniki. A więc zwycięstwo Francoisa Gabarta w Vendée Globe) dało firmie go sponsorującej więcej, niż zarobili francuscy sponsorzy kolarstwa (La Francaise des Jeux), piłki nożnej (Coca Cola) i tenisa (Perrier). A Francuzi mają przecież i Tour de France i Roland Garros, że o reprezentacji piłkarskiej nie wspomnę.

(Przypomnijmy, że VG było drugim wyrażeniem najczęściej wyszukiwanym we francuskich Googlach w 2013 roku przed Roland Garros, konkursem Eurowizji, regatami Transat Jacques Vabre i Rajdem Dakar; pierwszym szukanym tematem była tragiczna śmierć amerykańskiego aktora Paula Walkera. http://www.vendeeglobe.org/en/news/newswire/14154/the-vendee-globe-top-event-on-google-france.html)

Wisienką na torcie jest fakt, że w pierwszej dziesiątce sponsorów sportu są trzy firmy sponsorujące żeglarstwo  – oprócz zajmującego pierwsze miejsce Macifa szósty jest Banque Popularie a dziewiąta Groupama.

(Więcej tu: http://www.vendeeglobe.org/en/news/newswire/14262/macif-french-sponsor-of-the-year-2013.html)

A na koniec można poczytać tekst z Magazynu Mateusza Kusznierewicza – wywiad z Tomaszem Redwanem, specjalistą marketingu sportowego. Brakuje mi w tej rozmowie przykładów i trochę mnie przytłacza gładkość zdań, jakby wywiad został poddany maksymalnej obróbce, przez co język obu panów traci na autentyczności. Niemniej stwierdzenie, że wizerunek sportowca wart jest tyle, ile ktoś będzie skłonny za niego zapłacić, jest jak najbardziej słuszne. A także fakt, że na wyniki – takie jak u Gabarta (przyp. MJ) – pracować muszą obie strony w sposób spójny i dobrze zaplanowany, a w Polsce niewiele osób to rozumie, zarówno po stronie firm, jak i sportowców. Choć są wyjątki (przyp. MJ). Tekst na s. 46.

Click to access MMK2014.pdf

Meta dla Multi 50, Energa przy Recife

Tam ! Widzę ich! / M.Marczewski -ENERGASailing

Tam ! Widzę ich! / zdjęcie z pokładu, M.Marczewski -ENERGASailing

Dziś nad ranem czasu europejskiego do mety w brazylijskim Itajai dotarł pierwszy trimaran z klasy Multi50  – FenêtréA-Cardinal. Zwycięska załoga: Erwan Le Roux / Yann Eliès dotarła do mety po 14 dniach 17 godzinach 40 minutach i 15 sekundach od startu. Średnia prędkość na trasie, którą pokonali  (5 872 Mm) to 16,60 węzła. Drugi trimaran Multi50, Actual (Le Blevec / de Pavant) również już w porcie, dopłynął o godzinie 1147 czasu europejskiego, 5 godzin i 7 minut po liderze. (Czas 14d 22h 47min 30s. Trasa 5 867 mil, prędkość 16,35 w.)

Wyraźny podział klasy IMOCA na dwie grupy, obecny od strefy okołorównikowej, zmienił się w podział na trzy. Pierwsze cztery jachty zbliżają się do mety – dziś rano wg rankingu o godzinie 0630 UTC lider, PRB, miał do mety 740 Mm. Za nim Safran, Maitre Coq  i Cheminees Poujoulat. Druga grupa to Bureau Valee, VNAM i jacht ENERGA. Trzecia – Team Plastique i Initiatives Cœur. W zestawieniu nie ma już Macifa – na tabeli wyników widnieje informacja, że załoga, po utracie masztu, wycofała się z rywalizacji…

Świstak śpi. / fot. Z.Gutkowski - ENERGASailing

Świstak śpi. / fot. Z.Gutkowski – ENERGASailing

Poniżej zapis dzisiejszej rozmowy z Gutkiem – jacht ENERGA mija właśnie Recife.

„Bardzo mocno się zbliżyliśmy do brzegu brazylijskiego, zbliżamy się też do miasta Recife, przed nami wielka, ogromna chmura, czarna, ołowiana wręcz bym powiedział, nie wiem co przyniesie. Ale najważniejsza informacja jest taka, że udało nam się dogonić kolejnego rywala, jest już prawie w zasięgu wzroku, postaramy się teraz utrzymać jego tempo i jeśli się uda, do mety w takim zestawieniu dojechać. Wiatr niestety osłabł i czekamy na tę prawdopodobnie burzę, która przyniesie ta chmura, zobaczymy, co tu będzie z tego. Świstak aktualnie śpi, po ciężkiej, bezwietrznej nocy, on “wachlował” wtedy, teraz sobie śpi, a ja jadę.  Wczoraj do nas dotarła informacja mailowa, że  lider wyścigu, łódka Macif z Francois Gabartem i Michelem Desjoyeaux straciła maszt, naprawdę super płynęli szybko i prawdopodobnie by wygrali, ale niestety, maszt nie wytrzymał. Bardzo szkoda, współczujemy chłopakom. No i co – teraz zobaczymy, jak to się rozegra – prawdopodobnie PRB utrzyma się na pierwszym miejscu, bo ma dość sporą przewagę, choć do końca nie jest nic wiadome, bo tutaj możliwe są duże niespodzianki pogodowe i można zaparkować … zobaczymy jak będzie.”

P.S. Gutek mówił też, że ptaki polujące na latające ryby (gatunek do ustalenia) dokładnie zapaskudziły łódkę, żagle, wszystko. Bo ryby – dla których łódka jest monsterem – skaczą w górę, ptaki próbują je łapać, no a w międzyczasie – wiadomo. Gdzie ptaki, tam guano. Więc wiemy, co będzie robił Świstak jak wstanie. Tylko jak żagiel umyć?

Gabart o utracie masztu

1530

Macif płynie do Salvador de Bahia na takielunku awaryjnym wykonanym z bomu. Prędkość, jak wynika z trackingu, 3-4 węzły. Tymczasem w rankingu (16.30 UTC) prowadzi PRB – do celu ma 899 mil. 54 Mm za nim Safran, 60 mil Maitre Coq. Na czwartym Cheminées Poujoulat (172Mm do lidera), piąte Macif (nie zgłosił wycofania, zamierzają dotrzeć do Itajai, bo stamtąd możliwy jest transport jachtu statkiem do Europy). Szósty Bureau Valee, siódmy VNAM, 8 ENERGA (20 mil za nim), 9 Team Plastique (90 mil za ENERGĄ), 10 Initiatives Coeur (5 mil za Team Plastique).

Francois Gabart opowiada o tym, co się stało w rozmowie z biurem regat:

„Płynęliśmy lewym halsem, na pełnym grocie i dużym genakerze. Wiatr 15-20 węzłów, niewielka fala od tyłu, co pozwalało na delikatny surfing, nie było nieprzyjemnie. Godzinę czy dwie wcześniej były szkwały, ale w momencie, kiedy maszt się złamał, wiatr był stały. Żeglowaliśmy na autopilocie, ja byłem w kokpicie a Michel odpoczywał w kabinie. Podejrzewam, że złamała się rura masztu, a nie któryś z salingów bocznych. Maszt złamał się na wysokości około 12 metrów nad pokładem, co oznaczało, że jakieś 18 metrów masztu było w wodzie. To, co zostało, utrzymało się na zejściówce. Ustawiliśmy się z wiatrem.

Na szczęście żadnemu z nas nic się nie stało. Zdecydowanie lepiej nie znaleźć się na drodze spadającego w dół masztu z żaglami. W czasie około godziny udało nam się oddzielić górną część masztu od dolnej i zabezpieczyć bom. Obaj jesteśmy w podobnym stanie psychicznym, smutni i zawiedzeni. Ale obaj jesteśmy z tych, co patrzą w przyszłość. W takich sytuacjach to na pewno jest lepsze.

Takielunek awaryjny. © Francois Gabart / Macif / TJV2013

Takielunek awaryjny. © Francois Gabart / Macif / TJV2013

Jak tylko maszt zaczyna się łamać, w dwie sekundy jest po wszystkim, więc naprawdę nie mogę spekulować na temat tego, co mogło się stać. Wiem, że cisnęliśmy jacht, ale płynęliśmy w warunkach, które można uznać za normalne. I nie był to pierwszy raz, kiedy jacht był poddawany takim obciążeniom od momentu kiedy został zwodowany dwa lata temu.

Po regatach Vendée Globe postawiliśmy nowy, lżejszy maszt. Chcieliśmy trochę odciążyć jacht bez utraty bezpieczeństwa. Gdybyśmy mieli stary, niewykluczone, że zdarzyłoby się to samo. . [Ale ten drugi maszt zawsze był delikatniejszy, a warunki w Transat Jacques Vabre dość ciężkie. Nie chcę zgadywać, wydaje się to oczywiste. – tego fragmentu nie ma w wersji francuskiej, jest tylko w angielskiej, ale na tyle dziwnie brzmi, że trudno dociec o czym naprawdę była mowa – MJ.]

Nie sądzę, żeby nasz wyścig z PRB miał jakiś wpływ na to, jak bardzo cisnęliśmy. Od czasu do czasu odpuszczaliśmy, naszym celem było utrzymanie stałej, jak najlepszej prędkości. Nie chcieliśmy przedobrzyć, chcieliśmy żeglować czysto i nawet, gdy PRB było kilka mil przed nami czy za nami, nie wpływało to na nasze działania.

Dwa razy w życiu przeżyłem utratę masztu, oba na jachcie IMOCA, między Brazylią a Afryką i za każdym razem płynąłem z Michelem. Myślimy o tym, co się stało dwa lata temu w trakcie Barcelona World Race. Ale powody są inne. Chociaż uczucie smutku to samo, ponieważ nagle i niespodziewanie wszystko się kończy. Jednocześnie patrzymy na pozytywne strony – mogło się to zdarzyć w każdej innej chwili, gorszej dla nas i dla jachtu. Od czasu Barcelony było super. Nie ma powodu dla którego teraz, po tej drugiej utracie masztu, miałoby być inaczej. Płyniemy z wiatrem w stronę Salvador de Bahia. Pod wiatr na sztormowym foku nie zajechalibyśmy daleko … mamy trochę paliwa, ale niewiele i musimy oszczędzać, chcemy móc płynąć na silniku w porcie. Nasz takielunek awaryjny działa. Pomysł jest taki, aby płynąc najlepszym możliwym kursem. Mamy prędkość 3-4 węzły, na silniku 6-7. Dopłyniemy pewnie w nocy lub rano. Zespół brzegowy leci już do nas, powinni być na miejscu rano lub jutro po południu. W Salvador de Bahia chcemy postawić lepszy takielunek awaryjny na którym popłyniemy do Itajai, bo jacht musi tam się znaleźć, aby wrócić do Europy na statku w trakcie najbliższych tygodni.”

Równik i trzask

Wczoraj równikowe szaleństwo, czyli chrzczenie Świstaka, a dzisiaj rano wiadomość, że Macif bez masztu. Drugi raz Gabart i Desjoyeaux jadą razem i drugi raz kończą połamaniem. Ucieczka przed PRB była jak widać na granicy możliwości sprzętu … Z dostępnych informacji wynika, że płyną samodzielnie do Salvador de Bahia, znaczy się silnik sprawny, nie ma akcji ratunkowej.

Macif. / Fot. C. Launay / Macif / TJV2013

Macif. / Fot. C. Launay / Macif / TJV2013

 

Zdjęcia z wczorajszej akcji na równiku mamy tu:

Będzie jeszcze film – już niebawem.