NAGRODY ROZDANE

Wczoraj uroczysta impreza stanowiąca pretekst dla wręczenia nagród zawodnikom za drugi etap regat. Przyznam, że zarówno dla mnie jak i dla całej polskiej ekipy zaskoczeniem było przyznanie wszystkich nagród medialnych (finansowych) CSM. Pisze świetnie, to prawda. Nagroda za blog (nie wskazano który, mi się najbardziej podobał o silniku – był naprawdę niesamowity) uważam zasłużona. Za film – również, ale należy brać poprawkę, że nagrywając go CSM stał w sztormie pod Nową Zelandią (nie miał łatwo, to prawda), nie musiał się już z nikim ścigać i mógł śmiało śmiać się do kamery – wiedział, że jest bezpieczny, a najgorsze już za nim. Zdjęcia moim zdaniem od Gutka były lepsze. Ale to moja subiektywna ocena. Cieszę się natomiast bardzo, że Gutek dostał nagrodę ekologiczną za swój wyjątkowo poetyczny blog o wodzie, miłości i oceanie. Szkoda tylko, że nie ma on przełożenia finansowego.

Na zdjęciu – szklana statuetka, jeden z prezentów dla skiperów, a właściwie ich rodzin – symbol więzi między najbliższymi osobami.

Ilu ludzi potrzeba do noszenia żagla?

Ilu potrzeba – można policzyć na zdjęciu. Grot z Eco 60 waży około 250 kilogramów. Dzisiaj jeden został zaniesiony na Pingwina, jeden na Operona. Oba już naprawione, pomalowane, super. Przestało tak strasznie wiać, więc zaraz Operon jedzie na kalibrację systemów nawigacyjnych. Przy okazji kręcony ma być program nowozelandzkiej TV.

Poniżej na zdjęciu kolega CJ („Si Dżej”) symulujący pracę na noku bomu Pingwina :)

ŻAGLE – OSTATNIE POPRAWKI

Dzisiaj grot z Operonu został rozłożony w hangarze do malowania. Po każdym etapie wymaga odświeżenia i kosmetycznych poprawek, żeby ładnie prezentował się na zdjęciach ze startu :)

Grot z Pingwina również rozłożony, ekipa Brada stara się go wzmocnić, bo pomimo serwisu nie jest w idealnym stanie.

Od rana straszliwie wieje, wiatromierz pokazuje 46 węzłów, nie było szans żeby dzisiaj wypłynąć na kalibrację systemów nawigacyjnych. Obecnie oprócz chłopaków z zespołu Gutka przyjechał też (nareszcie) człowiek z autoryzowanego serwisu Raymarine, który pracuje w porozumieniu z polskim przedstawicielem, Eljachtem. Nad NKE pracuje inny magik, właśnie pojechał na maszt, obaj twierdzą, że nie wyjdą póki nie ustawią. Dobrze, że do startu jeszcze kilka dni.

P.S. Z ostatniej chwili: przyszedł właśnie Świstak z łódki i powiedział że NKE działa. Czekają jeszcze na jedną część która leci tu z Australii, ale wygląda na to, że problem został zlokalizowany  i rozwiązany. Nareszcie. Miejmy nadzieję, że definitywnie. Jutro więcej na ten temat.

KOLEJNE PÓŁ SUKCESU

Wczoraj, w niedzielę, Brad pracował z Gutkiem i chłopakami nad NKE. Po pół dnia roboty, wejściu Świstaka na maszt i zdjęciu części osprzętu z góry – oraz po serii testów na pokładzie  – udało się zlokalizować przyczynę awarii NKE. Jest to jedna część systemu, mocowana na topie masztu, tzw. baza mast-unitu składająca się z elektromagnesu, wiatraczka oraz wskaźnik wiatru. Było to nowe urządzenie, zakupione specjalnie na te regaty. Ponieważ jest na gwarancji, zostanie oddane do reklamacji i na razie zastąpione zapasowym sprzętem. Różnica między jednym a drugim jest taka, że to co się zepsuło to sprzęt „racingowy” czyli super profesjonalny (szybszy odczyt, większa dokładność). To co teraz pójdzie na górę to sprzęt „cruisingowy” czyli teoretycznie turystyczny (trochę wolniejszy) ale mniej awaryjny – również teoretycznie.

Aha – wiadomość od Świstaka dla Marka „Gołego” Gałkiewicza: zjadł kolejne dwie tubki sikafleksu …