NOWE NEWSY Z CT

foto Tadeusz Hallman

Nie wiem jak to działa, ale zawsze jak ktoś zaczyna marudzić, że nic tu się nie dzieje albo mnie zasypało, to jakoś się rusza; Dostałam właśnie maila z wiadomego portu, w którym jest trochę informacji, choć nie wszystkie takie jak bym chciała. No ale może „wishful thinking” też zatrybi. Czasu do startu coraz mniej.

Otóż korespondent w osobie Tadeusza Hallmana donosi, że silnik ciągle dymi – mniej, ale jednak ciągle. Żagiel jeden dziś dojechał, drugi jeszcze nie (ja naprawdę zaczynam myśleć, że w Afryce wszystko działa inaczej z naciskiem na wolniej – przecież Gutek mówił, kiedy zostały wysłane, a to było dobrych kilka dni temu) drugi mam nadzieję też dojedzie. To z kolei wstrzymuje część prac z fałami.

Reszta łódki jest praktycznie ogarnięta, sprawdzamy co się da po kilka razy . W tym momencie jest na łódce serwisant z HARKENA i przegląda kabestany . Pakujemy jedzenie i ształujemy rzeczy ruchome ” – tyle od Tadka bezpośrednio. Zdjęcia z wczorajszego wręczenia nagród – jego autorstwa.

foto Tadeusz Hallman

Wigilia w Cape Town

W niedzielę Polonia kapsztadzka zorganizowała „Polish Christmas”, na którą ekipa Operon Racing zaprosiła pozostałe zespoły oraz organizatorów regat. Uroczystość rozpoczęła się mszą świętą, w której uczestniczyła tylko załoga Operona, a następnie był wigilijny obiad, na którym stawili się wszyscy zaproszeni goście. Było przemówienie Adama Wierzyckiego, prezesa Polonii w Kapsztadzie, potem życzenia, opłatek, kolędy. Nasz korespondent na miejscu, Tadeusz Hallman, donosi, że wszystko odbyło się w wyjątkowo serdecznej atmosferze. Były również konkursy wokalne oraz loteria fantowa, a gościom bardzo się podobało. Żeglarzy wraz z rodzinami i organizatorami gościła wiceprezes miejscowej Polonii, pani Danuta Cieśla.

W poniedziałek, jak piszą mi z Kapsztadu, naprawdę wszyscy pomagali Belgowi ogarnąć łódkę, której stan najogólniej określany był mianem „total mess”.

Fot. Tadeusz Hallman

fot. Tadeusz Hallman

Słyszałem, że w Europie ciężka zima …

Foto Ainhoa Sanchez

Ze Zbigniewem „Gutkiem” Gutkowskim przebywającym czasowo w CT rozmawia Milka Jung

MJ: Jak oceniasz w tym momencie przygotowania jachtu, co zostało zrobione, co jeszcze zostało do zrobienia?

ZG: Wszystkie przygotowania idą zgodnie z planem, tak jak założyliśmy wcześniej. Jeszcze przed moim dopłynięciem do Kapsztadu przesłałem chłopakom listę i wszystkie części były już w drodze, kiedy ja przypłynąłem. No prawie wszystkie, bo żagle musiały się uszyć, teraz są już mam nadzieję w samolocie – zostały wysłane wczoraj. Słyszałem, że w Europie jakaś ciężka zima, ale mam nadzieję, że dotrą tu bez przeszkód. Te rzeczy, które mieliśmy już naprawić, są naprawione, trochę kłopotów jeszcze jest z silnikiem. Był tu miejscowy serwis Yanmara, ale jeszcze nie udało im się rozwiązać kwestii dymu. Silnik na luzie działa, ze śrubą nie chce. Musi być sprawny przed wyjściem do 2 etapu, bo gdyby cokolwiek się stało, muszę mieć manewrowość i możliwość dotarcia do najbliższego brzegu. Bo w razie kłopotów to mnie ktoś wtedy zabierze, ale łódkę będę musiał zostawić, a tego nie chciałbym robić. Ale jeszcze mamy 10 dni, więc dużo czasu, jak trzeba będzie, to wyjmie się go w całości. Tym bardziej, że sama maszyna działa, problem jest ze śrubą.

MJ: A jak generator wiatrowy? Przestawiłeś niżej?

ZG: Jutro przyjeżdża gość z tutejszej stoczni, która robi duże jachty i motorówki, ma go odciąć i inaczej zamocować – metr wyżej i pod kątem, więc automatycznie też dalej. Ten sam człowiek będzie nam też pomagał z nowym mocowaniem generatora wodnego. Jeżeli się nie da tego zmienić, to trudno, zostanie jak było, ale będziemy próbować. Hydrogenerator po mojej naprawie działał na zapasowym jarzmie od zapasowego steru, co na pewno było mocne i dobrze się sprawdzało, ale lepiej by było zrobić to trochę inaczej.

Zrobiliśmy też większy naciąg na maszt, bo trochę popracował przez te parę tysięcy mil, wszystkie wanty mają teraz lepsze naprężenie. Wcześniej mam wrażenie, że naciąg był nawet za słaby.

Elektronika też już działa bez problemu, siłownik od samosteru jedzie już do mnie nowy, w tej samej paczce, co żagle, i jeszcze jeden awaryjny zamówiłem. Znaleźliśmy też przyczynę innych kłopotów elektronicznych, Brad miał podobny problem. Była to kwestia zamocowania pewnego czujnika, wysięgnik był za długi, były drgania i przez to komputer dostawał złe dane, a wtedy wiadomo – wszystko wariuje.

MJ: Czy wiadomo już, jak daleko na południe będziecie mogli zejść w drugim etapie? Będą jakieś bramki bezpieczeństwa?

ZG: Oficjalnie jeszcze nie ma komunikatu w tej sprawie, ale już wiadomo, że wyspy Kerguleny trzeba będzie minąć prawą burtą. Druga bramka będzie wirtualna, mniej więcej na wysokości Australii. Dokładnie będzie wiadomo w przyszłym tygodniu.

MJ: A jak byś porównał te dwa odcinki?

ZG: Zbliżający się etap to będzie zupełnie coś innego. Tutaj był Atlantyk, można powiedzieć, że prawie cały czas oprócz końcówki, nic się nie działo. Teraz cały czas mgła, silny wiatr i duże fale, bardzo zimno. Trzeba się będzie do tego szybko przyzwyczaić.

***

No – to taki prezencik na weekend, udało się wczoraj dodzwonić do Gutka :) Mnie nie będzie przy komputerze do niedzieli, więc proszę się nie dziwić, że nie reaguję. Pozdrawiam!

NOWE NOWOŚCI CZYLI CO TAM NA OPERONIE

Udało się po raz kolejny uzyskać garść informacji z Cape Town – nie jest to wszystko, o co pytałam, ale lepsze to niż nic. Większość to odpowiedzi na Wasze różne wątpliwości. Mam nadzieję, że w miarę jak czasu do startu będzie coraz mniej, komunikacja będzie coraz sprawniejsza i będę w stanie kontaktować się już bezpośrednio z kolegą Gutkiem, więc dane będą z pierwszej ręki. A po starcie – według nowego schematu „łącznościowego” jaki właśnie dostałam z biura regat, będę dzwonić na pokład mniej więcej dwa razy w tygodniu, będą więc pliki audio i zapisy rozmów w formie mini-wywiadów – no a oprócz tego codziennie informacja prasowa. A teraz do rzeczy:

1.       Jakie żagle ma Gutek na Operon Racing?

W drugim etapie regat VELUX 5 OCEANS na pokładzie Operon Racing znajdzie się komplet żagli czyli grot, solent, trinquette, genaker topowy, genaker frakcyjny, spinaker topowy, storm jib.

2.       Co było przyczyną awarii?

Według teamu przyczyną awarii fałów oraz problemów z żaglami były ambicje Gutka, który wiedział, że Brad Van Liew jest w zasięgu i za wszelką cenę starał się go dogonić. Niewiele brakowało, ale sprzęt nie wytrzymał tej rywalizacji.

3.       Program meteo, z którego korzystają zawodnicy to UGRIB. (Wszyscy mają dostęp do tych samych informacji pogodowych, routing zewnętrzny jest niedozwolony, komputer na jachcie jest „śledzony” przez biuro regat – zawodnikowi nie wolno korzystać z innych serwisów meteo, a w biurze widać, na jakie strony on wchodzi ze swojego komputera).

4.       Maksymalna prędkość, jaką oglądał Gutek na „zegarach” przez dłuższą chwilę to 22 węzły. Średnia jak wiadomo wyszła około 10 węzłów (dokładnie 10.87). „Jednak największe prędkości dopiero przed nami” – mówi Maciek Marczewski „Świstak”, przygotowujący teraz z Gutkiem Operona do drogi.

5.       Co z silnikiem? Silnik działa (Gutek nie odpalał go mniej więcej od połowy 1 etapu, wiedział, że jest uszkodzony i nie chciał pogarszać sprawy, a hydrogenerator na szczęście dawał dość prądu). „Pozostaje tylko rutynowa kontrola, regulacja, redukcja nadmiernego dymienia” – dodaje Świstak.

6.       Jaka ogólna kondycja łódki po pierwszym etapie? „Jacht w dobrej kondycji, żadnych poważnych uszkodzeń, naprawa żagli  to proza, do tego wymiana leashingów (linek mocujących bloczki, fały, szoty, baksztagi, relingi itp.itd.), niektórych bloczków, lin, fałów. Przed takim etapem jak Indyjski to więcej niż zdrowy rozsadek, tam nie ma już miejsca na usterki, choć z drugiej strony wiadomo, że jakieś będą, ale jeśli już można, trzeba je ograniczyć do minimum.”

7.       Kiedy koniec prac przygotowawczych? „Na takiej łódce jak ta, praca nigdy nie ma końca, zawsze jest coś do zrobienia, poprawienia, ulepszenia – ale z początkiem przyszłego tygodnia chcielibyśmy skupić się na właściwym sztauowaniu łódki, testach wszystkich systemów itp.” – to znowu Świstak.

8.       Co było najtrudniejsze do naprawy? „Według przepisów, nie wolno nam wyciągać łódki z wody, a musieliśmy np. ustawić lepszy kąt śruby napędowej, pod wodą to nie jest takie proste, prace na maszcie, wymiana mocowań fałów, bloczków, baksztagów…”

9.       Producentem hydrogeneratora jest francuska firma WATT&SEA.

WIEŚCI Z POKŁADU OPERON RACING

Nadeszła wreszcie długo oczekiwana korespondencja z Kapsztadu. Na pokładzie Operon Racing prace trwają praktycznie bez przerwy, żeby jak najlepiej przygotować łódkę do kolejnego etapu regat, który jak wiadomo będzie dużo trudniejszy i bardziej wymagający od pierwszego.


Co już zostało zrobione? Maciek Marczewski „Świstak”, przygotowujący łódkę razem z Gutkiem, opowiada po kolei: „Pierwszego dnia było suszenie i czyszczenie jachtu. Żagle wyjęliśmy do suszenia, te podarte ale do uratowania zawieźliśmy do żaglowni. Potem było pełne sprawdzenie łódki od dna po top masztu, punkt po punkcie. Mamy szczegółową listę, teraz działamy punkt po punkcie.

Wymieniliśmy już prawie wszystkie liny mocujące bloczki plus fały, szoty, baksztagi, relingi itp. Każda lina ma linę dublującą jako zabezpieczenie. Sprawdziliśmy i wyczyściliśmy dno, sprawdziliśmy i wyregulowaliśmy śrubę, a dokładnie jej kąt składania się, sprawdziliśmy kil.

Otwarta została komora kila celem sprawdzenia, wyczyszczenia i zaizolowania od wody, nasmarowania części ruchomych itp. Sprawdzone zostały wszystkie połączenia elektryczne i elektroniczne, wszelkie usterki usunięte.

Zostało na razie sprawdzenie samosterów, siłowników, uszczelnienie paru miejsc. Czekamy na liny i bloczki, celem wymiany fałów genakera topowego, frakcyjnego i fału grota, tak żeby przed tym etapem wszystko było na 100% sprawne i wytrzymale.

Wyczyszczona jest już komora silnika, dzisiaj go będziemy sprawdzać i uszczelniać część rufową, bo znalazły się dwa małe przecieki. Rozebraliśmy też pompę zęzową, bo nie zawsze działała, ale znaleźliśmy przyczynę, naprawiliśmy.

Wszystko co przekładamy w celach naprawczych i porządkowych odkładamy w to samo miejsce, żeby Gutek w trasie nie musiał niczego szukać – to bardzo ważne.”

P.S. Postaram się następne informacje uzyskiwać i wrzucać tu jak najczęściej. Gdyby ktoś miał konkretne pytania, które go dręczą, proszę przysyłać, będę próbować uzyskać odpowiedź. Strasznie słabo mają z netem w tym Kapsztadzie.

Aha, chciałam też donieść, że wyjaśniła się sprawa „zaginionych” postów – niektórzy meldowali, że pisali, ale znikało. Ponieważ teraz czasu mam nieco więcej, zaczęłam grzebać w ustawieniach strony i odnalazłam zakładkę „spam” –  a tam niezłe archiwum. Nie wiem, jak działają te filtry, ale prawdziwego spamu było mało, natomiast Waszych wypracowań – sporo. Tak więc jeżeli komuś znowu coś zginie, dawajcie znać, a ja postaram się to jakoś poodzyskiwać.