Brytyjskie natarcie

Mike Golding

Mike Golding – czy utrzyma miejsce w pierwszej piątce wyprzedzając Le Cama? / Fot. M. Lloyd / DPPI / Vendee Globe

Dzisiaj Golding wyprzedził Le Cama wbijając się do pierwszej piątki dosłownie na kilka kabli, a dokładnie 0.8Mm (Ranking z godziny 1600). Walczyli ze sobą przez większość z 70 dni wyścigu. Czołówka regat VG na wysokości Wysp Zielonego Przylądka.

Z kolei Alex Thomson, drugi Anglik w czołówce (co jest bardzo niezwykłe w tym bardzo zdominowanym przez Francuzów wyścigu, prawda?) dzisiaj pisał, że przejście przez okołorównikową strefę ciszy było dla niego najłatwiejsze ze wszystkich dotychczasowych w karierze. “Tylko dwie czarne chmury i troche spowolnienia. Miałem szczęście, że przepływałem w miejscu, gdzie strefa przemieszczała się na południe i bardzo szybko dostałem się w zasięg północno-wschodniego pasatu. To super uczucie mieć to już odfajkowane, teraz ostatnia zmora to wyż przed zachodnim wiatrem do mety.”

„Dostaję prognozę na 10 dni naprzód – dzisiejsza mówi, że za 10 dni będę miał 400 mil do mety. Trasa, jaką pokazują prognozy przez wyż jest taka sama we wszystkich plikach, więc powinno się sprawdzić. Ale wiadomo że wszystko się może zmienić;”

Tak

Tak wyglądały ręce Alexa przed rejsem … jeszcze tylko 10 dni do mety! / Fot. V. Crutchet / DPPI / Vendee Globe. A swoją drogą nie rozumiem, dlaczego w bazie prasowej nie ma żadnych prawie zdjęć od Alexa z pokładu? 

Program symulacyjny organizatorów – jak sami piszą – pokazuje czas finiszu dla Thomsona 29 stycznia, co pozwalałoby mu zmieścić się w 80 dniach (nie wiem, skąd różnica wynosząca 400 mil więc 1-2 dni w zależności od prędkości wiatru).

Na prowadzeniu niezmiennie Francis Gabart (Macif), za nim Armel Le Cléac’h (Banque Populaire, 141 mil straty). “Wyprzedzam Armela, ale idzie zmiana pogody, więc absolutnie nic nie jest pewne” – ostrożnie wypowiada się Gabart. Le Cleac’h ma dużo większe doświadczenie I może zaskoczyć, a na pewno będzie walczył do końca: “Wygrałem kiedyś regaty Figaro o 13 sekund, wiecie?” – przypomina. Dla dwójki liderów prognozowany czas finiszu to 26 stycznia w nocy.

Ostatnich trzech w stawce płynie spokojnie, ale trudno nazwać to ściganiem. Tanguy de Lamotte (Initiatives Cœur) jest po kolizji z pniem drzewa który uszkodził płetwę sterową. Bertrand de Broc (Your Name Around the World with Projects EDM) reperuje żagle a Alessandro Di Benedetto (Team Plastique) musi wejść na maszt żeby naprawić fały…

Morderczy wyścig dobiega powoli końca.

Uszkodzona

Uszkodzona płetwa sterowa Initiatives Coeur / fot. T. de Lamotte / Initiatives Coeur / Vendee Globe

270 mil do równika

Fot. J.M. Liot / Vendee Globe

Fot. J.M. Liot / Vendee Globe

Do mety w Les Sables d’Olonne coraz bliżej. Gabart (Macif), prowadzący już z przewagą 274 Mm nad drugim w kolejności Armelem (Banque Populaire), ma tylko 270 mil do równika i niecałe 3500 Mm do celu (ranking 14.01.2012 godz. 1600). „Weterynarzowi” (Virbac-Paprec) udało się wyprzedzić Alexa (Hugo Boss) i wrócić na trzecie miejsce, ale niebawem skończą się prędkości i zacznie strefa okołorównikowa – zmienne i niestabilne wiatry, których żadna prognoza nie potrafi do końca przewidzieć. To dla czołówki. (Z przeciwka nadpływa Roman Paszke – jest ok. 300 mil od Gabarta, ekipa Gemini zdecydowała się poinformować dyrekcję regat VG o polskim katamaranie znajdującym się na kursie kolizyjnym Francisa. Podziękowania dla Roberta Janeckiego za screena z symulacji :)

nnn

Kursy są jak widać zbieżne :) / screen Robert Jabes Janecki

Tymczasem dzisiaj złe wiadomości z pokładu ostatniego w stawce Alessandro di Benedetto (Team Plastique): „Kilka godzin temu pękł fał genakera oraz wózek. Było już po zachodzie słońca. Usłyszałem głośny dźwięk i zaraz potem zobaczyłem genakera w wodzie. Zawinął się o płetwę sterową, która przez to częściowo wyszła z wody. Udało mi się wciągnąć żagiel z powrotem na pokład, ale kilka razy musiałem wchodzić na bukszpryt. Knaga przy sterze jest zniszczona więc musiałem zawiązać kilka węzłów żeby płetwa była we właściwej pozycji. Dodatkowo wyczerpały się baterie w pilocie od autopilota (umożliwia to reakcję na sterze gdy żeglarz znajduje się na przykład na maszcie – przyp. M.J.). To nie są dobre wiadomości, przykro mi, na pewno będę płynął wolniej. Nie mam już fału od małego spinakera i od genakera, którego tak czy inaczej nie mógłbym użyć, bo jest już bardzo zniszczony. Zrobiłem sobie gorącą herbatę i idę odpocząć, a potem spróbuję przez lornetkę przyjrzeć się fałom na topie. Ciao, Alessandro”

Alessandro

Alessandro ma jeszcze do Hornu 970 mil … / Fot. A. di Benedetto / Team Plastique / Vendee Globe

Płynący przed nim Bertrand de Broc (VNOM) i Tanguy de Lamotte (Initiatives Coeur) najprawdopodobniej dziś miną Horn i Włoch zostanie ostatni na “placu boju”. Trzymajmy kciuki, wsparcie na pewno mu się przyda.

A na deser proponuję dzisiaj duet Toma Waitsa i Keitha Richardsa, których o szantowe inklinacje nie podejrzewałam – a jednak:

http://www.npr.org/blogs/allsongs/2013/01/08/168805385/new-music-from-tom-waits-keith-richards-ra-ra-riot-villagers-more

Informuję również, że “setki” czyli jachty ze sklejki w podróży regatowej przez Atlantyk dotarły już na Karaiby (a przynajmniej jedna, Lila My). http://www.zewoceanu.pl/Aktualna-pozycja/JUZ-NA-KARAIBACH!!!

Vendée Globe – dzień 60 oraz inne sprawy

Co dzieje się na scenie Vendée Globe? Dziś mija 60 doba od startu dwudziestu żeglarzy z Les Sables d’Olonne. Rejs kontynuuje trzynastu, z czego jeden poza klasyfikacją. Wciąż prowadzi Francis Gabart (Macif), który nieustannie w rozmowach z biurem regat mówi, że dobrze mu się płynie, jest zadowolony i za kilka dni powinien „złapać” południowo-wschodni pasat. Do mety zostało mu 5200 mil…

Pierwszy jacht już minął szerokość Buenos Aires, ostatni znajduje się jeszcze 2600 Mm przed Hornem. / www.vendeeglobe.org

Pierwszy jacht już minął szerokość Buenos Aires, ostatni znajduje się jeszcze 2600 Mm przed Hornem. / http://www.vendeeglobe.org

Za nim wciąż płynie Armel Le Cleac’h (Banque Populaire), choć różnica między liderami urosła do ok. 100 Mm. (Dzisiaj Le Cleac’h zgolił brodę hodowaną od początku regat. Czy oznacza to już symboliczny początek powrotu do domu? Na pewno przygotowanie do przejścia w cieplejsze strefy klimatyczne.)

Przed i po. / Fot. A. Le Cleac’h / Banque Populaire / Vendee Globe

Przed i po. / Fot. A. Le Cleac’h / Banque Populaire / Vendee Globe

Trzeci w kolejności J.P. Dick (Virbac-Paprec,450 Mm do lidera) musiał naprawiać zerwane mocowanie sztagu – czynność tak samo trudna na pełnym morzu i przy dużej fali, jak i ryzykowna, ze względu na możliwą awarię masztu. Cały czas musiał płynąć fordewindem, czyli „tyłem” do wiatru, żeby zminimalizować ryzyko związane z masztem. Dzisiaj żeglarz potwierdził, że naprawa zakończona została sukcesem.

Czwarty płynie Alex Thomson (Hugo Boss, 625 mil straty), który wprawdzie wciąż cierpi z powodu ograniczeń energetycznych, ale już dokonał sporej części niezbędnych napraw hydrogeneratora i czeka na dogodne warunki żeby to dokończyć. Powoli robi się cieplej, więc i humor lepszy.

Na piątym miejscu Jean „Król” Le Cam (SynerCiel, 1000 mil dalej) – dziś wcześnie rano minął Horn po raz czwarty w swojej karierze. Ponieważ mijał w odległości około 1 Mm i przy dobrych warunkach, udało mu się wszystko nagrać. Wspomina wszystkie poprzednie przejścia – dla „króla” to moment wielkich emocji, bo w poprzedniej edycji regat Vendée Globe jego jacht stracił kil i się wywrócił, a Jeana uratował Vincent Riou i Horn mijali razem. W akcji ratunkowej jacht Vincenta został uszkodzony i Riou również musiał wycofać się z regat.

http://www.dailymotion.com/video/xwl1ii_jean-le-cam-franchit-le-cap-horn_sport#from=embediframe

Jean Le Cam franchit le cap Horn przez VendeeGlobeTV

Na szóstym miejscu Mike Golding (Gamesa, 200 mil dalej). Powinien minąć Horn w trakcie najbliższych godzin. Twierdzi, że będzie to ostatni raz w jego karierze… Niecałe 100 mil za nim – Dominik Wavre (Mirabaud).

Bernard Stamm (Cheminées Poujoulat), prześladowany przez niefortunne zbiegi okoliczności i prawie pozbawiony prądu, zajmuje ósmą pozycję. Żeglarz wciąż jest oficjalnie zdyskwalifikowany, jego odwołanie od decyzji jury podlega w dalszym ciągu rozpatrzeniu. W niedzielę jego jacht uderzył w jakiś obiekt pływający, czego skutkiem było uszkodzenie z takim poświęceniem i trudem naprawionych hydrogeneratorów oraz utrata źródeł zasilania. Ponieważ rezerwy paliwa są na ukończeniu, sytuacja Stamma jest dramatyczna – znajduje się blisko Hornu, ale nie może włączyć radaru ani żadnych urządzeń elektronicznych. Musi maksymalnie oszczędzać prąd, aby przynajmniej od czasu do czasu móc użyć autopilota i odejść od steru. Wspólnie ze swoim zespołem brzegowym zdecydował, że minie słynny przylądek, a później uzupełni zapasy paliwa, które pozwolą mu na ukończenie rejsu. Ponieważ jakiekolwiek uzupełnianie zapasów jest niedozwolone w przepisach regat VG, można przyjąć, że Szwajcar dopływając do mety ukończy je poza oficjalną klasyfikacją.

"A mówi się, że na południu jest ładna pogoda …” / Fot. B. de Broc / Votre Nom Autour du Monde / Vendee Globe

„A mówi się, że na południu jest ładna pogoda …” / Fot. B. de Broc / Votre Nom Autour du Monde / Vendee Globe

Dziewiąty jest Arnaud Boissieres (Akena Verandas), około 30 mil za nim Javier Sanso (Acciona). Ponad tysiąc mil za nimi Bertrand de Broc (VNOM), trzysta mil za nim Tanguy de Lamotte (Initatives Coeur, dziś zerwał mu się jeden fał i żagiel wylądował w wodzie, ale sytuacja jest pod kontrolą i nie ma większych strat) a osiemset mil dalej Alessandro di Benedetto (Team Plastique).

Z kategorii „inne sprawy” – Gutek na Teneryfie, mam nadzieję, że niebawem uda nam się zdzwonić i będą informacje z pokładu ENERGI, a może nawet przybliżona data oddania cum.

Roman Paszke wystartował ponownie wczoraj, 7 stycznia, o godzinie 18.14 UTC. Wszelkie informacje na stronie http://paszke360.com/.

Natomiast Jan Kulczyk nie tylko (jak się właśnie okazało) był tajemniczym osobnikiem, który wylicytował brązowy medal Zośki Klepackiej z Londynu w klasie RS:X, ale także … oddał go jej do rąk własnych. Więcej np. tu: http://sport.wp.pl/martykul.html?cat=42436&wid=15231613&ticaid=1fd96&_ticrsn=3 albo tu: http://sport.tvp.pl/inne/rozmaitosci/wideo/medal-wraca-do-klepackiej-wzruszajaca-chwila-na-gali-pkolu/9670722  oraz tu: http://youtu.be/HvfqALeCIb4. Brawo dla organizatora całej aukcji medalu – Pawła Dejmka, który dotrzymał tajemnicy do samego końca :)

 

DSQ dla Szwajcara – komentarze zawodników

mmm

„Mam prawo zażądać ponownego rozpatrzenia sprawy i zamierzam to zrobić. Wciąż uważam, że działałem zgodnie z duchem regat” – mówił dzisiaj Bernard Stamm. / Fot. B.Stamm / Cheminees Poujoulat / Vendee Globe

Ponieważ tekst dotyczący samej przyczyny oraz procedury dzisiejszej dyskwalifikacji opublikowałam na http://energasailing.pl/ i www.polishoceanracing.com.pl nie będę tutaj powtarzać tego samego. Tam przedstawiam obiektywny punkt widzenia – to co podaje organizacja.

Idąc dalej, mamy komentarze pozostałych zawodników oraz wzbierającą na stronach internetowych falę wsparcia dla Szwajcara – można uznać, że jest to odruch solidarności ludzi morza, którzy rozumieją, że nie było czasu na kurtuazję i tłumaczenie, kiedy kotwica puściła, a jacht dryfował na statek. Oraz tych, którzy nie kryją różnego rodzaju pretensji do organizatorów, którzy, zdaniem niektórych, mierzą jachty co do milimetra i mnożą różnego rodzaju procedury, a w zaistniałej sytuacji nie są w stanie powiedzieć – OK, wiemy, co się wydarzyło, doceniamy wysiłek i uznajemy, że jest to okoliczność wyjątkowa. Yvan Bourgnon (we Francji bardzo znany żeglarz) wprost pisze na Facebooku, że skoro tak ostro grają (w domyśle – wlepiając najwyższą możliwą karę), to dlaczego nie ma kontroli łączności jaka jest odbierana i nawiązywana z jachtami zawodników, a przepis dotyczący routingu jest umową na zasadzie  „ja wam obiecuję, że nie będę dzwonił do meteorologa”  … I stawia pytanie, co stało się z duchem tych regat, że powołane jest międzynarodowe jury, będące poza schematem organizacji tej imprezy.

No w każdym razie wokół sprawy jest dużo emocji, trudno mi opowiadać się po którejś ze stron ze względu na rolę sprawozdawcy, ale niemniej po jednej i drugiej stronie padają ważne argumenty. Dla uspokojenia sam Bernard przysłał dzisiaj informację z pięknym zdjęciem:

“Dzień dobry, trochę naturalnego piękna dla nadania lekkości przyciężkiemu nastrojowi, chmury rozświetlone słońcem. To dobre dla zdrowia psychicznego.”

mmm

Pozytywny obrazek dla poprawy nastroju prosto z pokładu Cheminees Poujoulat. / Fot. B. Stamm / Cheminees Poujoulat / Vendee Globe

Niektórzy zawodnicy natychmiast przesłali wyrazy poparcia dla Bernarda Stamma:

Jean Le Cam (SynerCiel):

“Dla mnie Bernard zachował się jak dobry żeglarz, zrobił wszystko, żeby ratować jacht, za co został ukarany! To jakby ktoś spadał z falochronu, ktoś inny złapał go za rękę, ale tamten powiedział “przepraszam, takie są przepisy, proszę mnie puścić”, a ten go puścił I gość spadł. (…) Jeżeli to, z czym miał do czynienia Bernard, nie było siłą wyższą, to ja nie wiem, czym by ona miała być? Trzeba zdać sobie sprawę, że jeżeli nie będzie możliwe uzyskiwanie tego typu pomocy w przypadku bezpośredniego zagrożenia, to co, mamy jachty oddać na złom?!”

Jean Pierre Dick (Virbac-Paprec):

“Obudziłem się i dowiedziałem, że Bernard Stamm został zdyskwalifikowany. Moim zdaniem to skandaliczne, jestem zszokowany tą decyzją, która wydaje mi się nieadekwatna. Bernard popełnił wykroczenie wobec regulaminu, rozumiem, że powinna być za to kara, ale nie na tym poziomie. Dyskwalifikacja to poważna sprawa. Bernard działał w najlepszej wierze, w obliczu siły wyższej, aby ratować swój jacht. (…) Wydawało mi się, że zostanie w stawce, choc dostanie karę. Mam nadzieję, że jury zmieni decyzję.”

Dominique Wavre (Mirabaud):

“Wysłałem maila do Bernarda żeby wyrazić moją z nim solidarność i przyjaźń. To naprawdę wielkie nieszczęście jakie na niego spadło. To mój przyjaciel, przeżyliśmy sporo razem. Ani przez sekundę nie wątpię, że działał jak żeglarz i zrobił to, co musiał, aby ratować swój jacht. Nie chcę komentować decyzji jury, chcę tylko powiedzieć, że jestem z Bernardem.”

mmm

Niezależnie od rozwoju sytuacji, Bernard jest zdeterminowany płynąć do mety. / fot. J.M. Liot / DPPI / Vendee Globe

Bernard Stamm tytułem komentarza w trakcie połączenia z biurem regat powiedział:

“Jak możecie sobie wyobrazić, sytuacja nie jest idealna. Mam prawo zażądać ponownego rozpatrzenia sprawy i zamierzam to zrobić. Wciąż uważam, że działałem zgodnie z duchem regat. Moim zdaniem jury nie wzięło pod uwagę kontekstu sytuacji. Działałem dla bezpieczeństwa jachtu.

Rosyjski statek przypłynął późno w nocy, kiedy już stałem na kotwicy. Widziałem ich o zmierzchu, ale widoczność była wtedy słaba. Dość szybko zorientowałem się, że moja kotwica nie trzyma i sytuacja stwarzała ryzyko kolizji. Wszystko działo się bardzo szybko, nie mogłem myśleć wyłącznie o przepisach. Myślalem, że statek to stały obiekt. Tak więc w mojej opinii miałem prawo postąpić jak postąpiłem. Gdybym zrobił inaczej, musiałbym wypłynąć stamtąd całkowicie bez prądu. To bez sensu.

Poproszę o ponowne rozpatrzenie sprawy i spróbuję wytłumaczyć (jury) co się naprawdę stało. Kiedy zobaczyłem, że kotwica nie trzyma, powiadomiłem statek przez radio, żeby ich ostrzec, że się zbliżam. Powiedzieli, że mogę zacumować do nich. Biegałem po pokładzie starając się wszystko ogarnąć, w pewnym momencie zauważyłem, że na dziobie jest ktoś, kto wybiera kotwicę. Nie było nawet czasu na to, żeby mu powiedzieć, żeby zszedł, bo wciąż nas znosiło. Każdy żeglarz na moim miejscu zrobiłby to samo, wszystko działo się tak szybko, że nie było czasu zastanawiać się nad tym, co mówią przepisy. Może dowódca statku mógłby złożyć zeznania, ale nie wiem, czy wniosłyby one nowe elementy.

Jestem teraz na środku południowego Pacyfiku, więc zatrzymanie się tutaj byłoby trochę skomplikowane … Muszę kontynuować projekt, a ponieważ znajduję się na drugiej półkuli, muszę dopłynąć do mety.”

Jakakolwiek nie będzie decyzja jury, Stamma, nawet jeżeli ukończy poza klasyfikacją, ludzie na mecie będą witać jak bohatera. Czy organizatorzy regat na tym zyskają –  nie jestem pewna.

Protest i góry lodowe

Fot. J.M. Liot / DPPI / Vendée Globe

Jaka będzie decyzja jury? / Fot. J.M. Liot / DPPI / Vendée Globe

Komisja regatowa wystosowała oficjalny protest przeciwko Bernardowi Stammowi. Chodzi o naruszenie przez niego przepisu 3.2 instrukcji regatowej dotyczącego pomocy z zewnątrz i cumowania.

W przypadku każdych regat i każdej imprezy sportowej powoływana jest specjalna komórka odpowiedzialna za przestrzeganie  przepisów i regulaminów rozgrywania danych zawodów. W przypadku regat Vendée Globe francuska federacja żeglarska FFV powołała trzy takie jednostki: komisja regat, odpowiedzialna za stworzenie przepisów i regulaminów, komisja pomiarowa odpowiedzialna za pomiary jachtów przed startem i po mecie oraz międzynarodowe jury jako najwyższa instancja.

Z kolei dyrekcja regat to oddzielna jednostka (można powiedzieć, że bezpośrednio nadzorująca przebieg zawodów) – informuje komisję o wszystkim, co wydarza się na morzu oraz przekazuje informacje z lądu zawodnikom. W przypadku, gdy zawodnik lub komisja regat mają wątpliwości co do prawidłowości przebiegu imprezy,  mogą wnieść skargę lub protest, następnie jury decyduje o jego zasadności na podstawie zgromadzonych dokumentów oraz wysłuchania zainteresowanych stron, a werdykt nie podlega odwołaniu.

Jury posiada moc wykluczenia zawodnika z regat, jeżeli uzna to za zasadne. (Mówi o tym Art. 11.2 „Kara wykluczenia przez Jury po wysłuchaniu” – w punkcie 11.2.2.: „Za naruszenie reguły sportowej ustalone w trakcie wysłuchania, kara może, bez wyjątków, być karą czasową” oraz 11.2.6.b: „Za naruszenie reguły uznane za poważne, powtarzalne lub umyślne, Jury może zwiększyć karę, do dyskwalifikacji włącznie.”

„Nie prosiłem o pomoc, wszystko co zrobiłem, zrobiłem w trosce o bezpieczeństwo jachtu” – mówi Bernard Stamm. / Fot. j.M. Liot / DPPI / Vendée Globe

„Nie prosiłem o pomoc, wszystko co zrobiłem, zrobiłem w trosce o bezpieczeństwo jachtu” – mówi Bernard Stamm. / Fot. j.M. Liot / DPPI / Vendée Globe

Jeżeli chodzi o przypadek Bernarda Stamma, fakty są następujące:

Dyrekcja regat powiadomiła komisję, zgodnie z relacjami przekazywanymi przez samego zawodnika i jego zespół, o tym, że Stamm rzucił kotwicę przy wybrzeżu Nowej Zelandii w celu naprawy hydrogeneratorów oraz o tym, że w pewnym momencie jego jacht był przycumowany do burty innej jednostki. (Według informacji zespołu Cheminees Poujoulat, 23 grudnia rosyjski statek badawczy „Profesor Chromow” wszedł na kotwicowisko w tej samej zatoce w której przebywał Bernard Stamm. Niedługo potem okazało się, że kotwica jachtu Bernarda nie trzyma, co zmusiło żeglarza co zacumowania do burty stojącego w pobliżu statku, aby uniknąć uszkodzenia Cheminees Poujoulat. Możliwość otrzymania paliwa została odrzucona przez skipera, zdeterminowanego ukończyć regaty.”

Po otrzymaniu tej informacji komisja zdecydowała się wnieść protest przeciwko Szwajcarowi uzasadniony możliwym naruszeniem artykułu 3.2, mówiącego,  że regaty mają się odbyć bez pomocy z zewnątrz oraz cumowania: ”W trakcie imprezy zawodnik nie może mieć żadnego fizycznego kontaktu z inną jednostką pływającą lub samolotem. Nie może otrzymać żadnych zapasów w żaden możliwy sposób. Zawodnik może zawinąć do portu, stanąć na boi czy kotwicy przy wykorzystaniu własnych sił i środków, ale nie może otrzymać pomocy z zewnątrz, oprócz pomocy medycznej ściśle określonej w art. 3.3. Zawodnik nie może wpłynąć do doku ani cumować do burty innej jednostki. Niezastosowanie się do  tej zasady dyskwalifikuje zawodnika po werdykcie Jury.”

Obecnie Jury zostało powiadomione o proteście komisji i jest w trakcie uzupełniania informacji, również od samego zawodnika. Kiedy zgromadzony zostanie cały materiał, sędziowie podejmą decyzję – prawdopodobne za kilka dni – od której nie będzie odwołania.

Sam zawodnik tak komentuje sprawę: „Wysłałem raport, pracują nad nim sędziowie. Nie prosiłem o żadną pomoc, wszystko co zrobiłem, zrobiłem w trosce o bezpieczeństwo jachtu. Teraz czekam na decyzję. Sprawa jest skomplikowana, ale czuję się pewnie.”

Jeszcze w trakcie podchodzenia do kotwicowiska Stamm musiał zerwać plombę na silniku, bo inaczej doplynięcie w odpowiednie miejsce było niemożliwe. Wówczas użycie silnika zostało dozwolone ze względu na „wyjątkowe okoliczności”. Czy ten przepis zostanie zastosowany w odniesieniu do protestu? Dowiemy się za kilka dni.

Armel Le Cleac’h / Banque Populaire / Vendée Globe

Banque Populaire i Macif mają obecnie około 3 dni przewagi nad rekordem trasy. / Fot. Armel Le Cleac’h / Banque Populaire / Vendée Globe

Tymczasem pierwsze jachty prawdopodobnie miną przylądek Horn 1 stycznia 2013 roku. Zaledwie 50 mil na południowy zachód od słynnej skały Horn, przy wyspie Diego Ramirez, zaobserwowano długą na 200 i wysoką na 100 metrów górę lodową. Góra stoi na mieliźnie przy wyspie, ale uwalnia growlery, czyli różnej wielkości kawałki lodu, z których każdy, nawet najmniejszy, stanowi ogromne zagrożenie dla jachtu płynącego z prędkością 20 węzłów. Jest jedną z pięciu gór widzianych w okolicy…

Zarówno Armel Le Cleac’h jak i Francis Gabart przyznają, że w takiej sytuacji dobrze jest płynąć blisko siebie, bo co dwie pary oczu to nie jedna. Zawodnicy obiecali informować się nawzajem natychmiast o wszystkim, co zauważą. „Lód tak blisko brzegu o tej porze roku to w tym rejonie anomalia” – mówi Le Cleac’h. „Ale na szczęście na szerokości 56S noce są bardzo krótkie, co zdecydowanie pomaga w wypatrywaniu gór, bo sam radar nie wystarczy” – dodaje.

Zarówno Banque Populaire jak i  Macif mają obecnie około 3 dni przewagi nad rekordem trasy należącym do Michela Desjoyeaux. Wciąż możliwe jest, że zwycięzca zamknie pętlę dookoła świata w czasie poniżej 80 dni.