VOR – co będzie dalej ?

fot. Amory Ross/PUMA Ocean Racing/Volvo Ocean Race

 

Gutek po analizie dostępnych informacji pogodowych mówi, że jak na razie nie należy oczekiwać zbyt wielkich zmian na trasie. Wszystkie jachty planują przejście strefy okołorównikowej mniej więcej w tej samej okolicy. Możliwe są jakieś zmiany w czołówce, bo tam odległości między poszczególnymi jednostkami są niewielkie – Puma i Telefonica są zaledwie kilka mil od siebie. Camper i Groupama za nimi, mogą nadrobić trochę dystansu, ale to wszystko. Jeżeli liderzy utrzymają tempo, mogą załapać się na „korzystniejszy” pasat, co jednak nie oznacza wcale końca rozgrywki.

Poważniejsze ruchy taktyczne będą możliwe do rozegrania na frontach pogodowych za strefą pasatu południowego oraz – podobnie – w okolicach wyspy św. Heleny (tam znajduje się układ wyżowy, zmieniający swoje położenie i umiejętna żegluga może się bardzo opłacić). Pierwsze jachty nie mają wyboru i muszą płynąć optymalnie według tego, jak budują się warunki pogodowe na trasie. Ale ci, którzy są z tyłu, wcale nie są na straconej pozycji, bo za liderami może zbudować się kolejny układ, inny od poprzednich, korzystniejszy, który może pozwolić na „pójście skrótem” i odzyskanie straconych mil.

„W tych okolicach żegluga nie jest trudna, bo nie ma dużej fali, za to jest silny wiatr. Można nawet próbować bicia rekordu prędkości – mówi Gutek. „Opcja skrótu jest jak najbardziej realna” – dodaje. „W poprzedniej edycji VOR właśnie tak było, tak samo było w Bracelona World Race i w moim Velux 5 Oceans. Więc jeszcze wszystko może się wydarzyć. A tym, którzy pytają, dlaczego jachty są pod Brazylią, skoro płyną do Kapsztadu, odpowiadam, że instrukcja regat nakazuje minięcie lewą burtą wysp archipelagu Fernando de Noronha. Dopiero stamtąd flota VOR może kierować się prosto – na ile się da – do mety”.

4 thoughts on “VOR – co będzie dalej ?

Możliwość komentowania jest wyłączona.