6631

No emocje nieopisane – jeszcze na ostatnich milach Groupama uderzyła w coś w wodzie i chłopaki zwijali się, żeby opanować przeciek. Dziób, a dokładnie znajdujący się tam crash-box napełnił się w 3/4 wodą. „Zostały uruchomione wszystkie pompy, wiadra i czerpaki” – opisuje MCM francuskiej załogi, Yann Riou. „Po kilku minutach zauważyliśmy, że poziom wody opada. Ulga.”

Załoga „zielonego komara” potwierdza, że jacht był wystawiony na bardzo solidną próbę zarówno w trakcie pierwszych kilku dni po starcie z Sanyi jak i kilku ostatnich dni, tuż przed metą (oranie pod wiatr i dużą falę). Na szczęście przeciek w przedziale dziobowym został opanowany, a gródź wodoszczelna zamknięta. Cała operacja trwała dwie godziny. Ale w dalszym ciągu Francuziki tuż-tuż, i chyba dowiozą zwycięstwo do mety. To dość zabawne, bo u nich na pokładzie jest tylko dwóch Nowozelandczyków, a na wszystkich innych jachtach ok. 8 – więc gdyby wygrał ten etap ktokolwiek inny, można by trąbić, że Kiwi górą :)))

Nie będzie transmisji live z mety, a strona VOR ze zdjęciami pokazuje „error” co oznacza spore zainteresowanie :)

 

Z pokładu Gemini 3 – jacht aresztowany w Rio Gallegos

Poniżej oficjalny komunikat organizatora rejsu Romana, potwierdzający to, o czym od kilku dni wróble ćwierkały, ale wydawało mi się, że to po prostu niemożliwe. Najpierw link, który od rana przewija się w serwisach:

http://tvp.info/informacje/polska/katamaran-romana-paszke-aresztowany/6677889

Fot. Adam Skomski / paszke360.com

 

Rio Gallegos, 7 marca 2012

Jacht GEMINI 3 sprawny i gotowy do powrotu do Europy został zatrzymany w argentyńskim porcie Rio Gallegos.

Na miejscu znajduje się czteroosobowy Zespół Brzegowy Rejsu Romana Paszke, który na przełomie stycznia i lutego dokonał wszystkich niezbędnych napraw uszkodzeń, do których doszło na jachcie w dniu 06 stycznia br. Uszkodzenia spowodowane były awarią lewego kadłuba katamaranu poniżej linii wodnej, która jak się jednak okazało – nie naruszyła konstrukcji jachtu. Kapitan Roman Paszke zdecydował o konieczności dokonania napraw poniżej linii wodnej co wymusiło  przerwanie samotnego rejsu non stop dookoła świata. Po konsultacji z Zespołem Brzegowym Rejsu jacht został  skierowany – do najbliższego portu schronienia w Argentynie, w okolice którego dotarł ok. 20 godzin później – cały czas żeglując  o własnych siłach.

fot. Adam Skomski / paszke360.com

Opanowanie awarii nastąpiło własnym staraniem kapitana jachtu. Na ostatnim etapie dojścia do portu – zgodnie z przyjętą praktyką morską – zakontraktowano lokalny holownik, którego zadanie sprowadziło się wyłącznie do wprowadzenia jachtu GEMINI 3 do portu na rzece Rio Gallegos.

Po wykonaniu napraw armator jachtu opłacił wszelkie koszty związane z pobytem jednostki w porcie, w tym opłatę za holowanie katamaranu, łącznie ok. 50 tys. USD. Następnie, zgodnie z lokalnymi procedurami jacht GEMINI 3, uzyskał także odpowiednie zezwolenia żeglugowe ze strony inspektorów argentyńskich, pozwalające na wznowienie żeglugi.

Jednakże, tuż przed wypłynięciem jachtu w powrotny rejs do Polski, tym razem już z czteroosobową polską załogą, jedna z firm argentyńskich wystąpiła z nieuprawnionymi roszczeniami finansowymi, żądając od polskiego armatora dodatkowo ponad 300 tys. USD za rzekome uczestnictwo w „asyście ratowniczej”. Jest to roszczenie bezprawne, ponieważ jednostka ta  nie brała udziału w takiej akcji, ani nie była o to  proszona. Zdaniem przedstawicieli władz portowych Rio Gallegos oraz niezależnych ekspertów w dziedzinie międzynarodowego prawa morskiego, przedstawione wymagania mogą być formą wymuszania haraczu od zagranicznych statków, co wg lokalnych informatorów – zdarza się w tych okolicach. Jednak decyzją lokalnych władz – do czasu rozstrzygnięcia sporu – GEMINI 3 otrzymał zakaz opuszczania portu, a polska załoga otrzymała zakaz korzystania z jachtu.

fot. Adam Skomski / paszke360.com

W związku z obecnie zaistniałą sytuacją armator jachtu podjął wszystkie możliwe kroki formalne i prawne zmierzające do odwołania się od zatrzymania jachtu. Sprawa obecnie jest analizowana zarówno przez armatora, firmę ubezpieczeniową jachtu jak również przez kierownictwo polskiego i argentyńskiego MSZ.

fot. Adam Skomski / paszke360.com

Nagrody, targi, książki, pozdrowienia i porady

Przez weekend trochę się działo – Gutek odebrał w Dworze Artusa Rejs Roku, był tam też Radek Kowalczyk który otrzymał wyróżnienie; Obu kolegom bardzo gratuluję po raz kolejny i mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję do gratulacji nie raz i nie dwa – na razie trzymam kciuki za powodzenie ich dalszych projektów. Zdjęcia z wspomnianych uroczystości są na stronie Gutka na razie w formie linków a niebawem może również galerii.

W Gdańsku mnie nie było, za to w Warszawie na targach Wiatr i Woda miałam przyjemność spotkać się z Kiką, którą serdecznie pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa oraz towarzystwo. Przyszedł też niespodziewanie Radek Kowlaczyk (pozdrawiam bardzo!), którego wcześniej znałam jedynie telefonicznie i wirtualnie, a teraz miałam okazję poznać w realu, razem z Markiem Wilczkiem, którego zdjęcia żeglarskie mamy okazję oglądać przy różnych okazjach.

Z rzeczy godnych polecenia w kontekście czytelniczym – książka Moniki Witkowskiej „Kurs Arktyka” o rejsie Solanusem przez przejście Północno-Zachodnie – super. Monikę również bardzo pozdrawiam, bo chociaż nawet udało nam się kilka razy usiąść przy tym samym stoliku, to na targach jak to na targach – nie ma za bardzo szansy, żeby pogadać, tym bardziej, że oblegał ją tłum życzliwie nastawionych czytelników, zdeterminowanych jednakowoż wielce aby uzyskać autograf autorki :). Nie był to jedyny wyczyn Moniki w Arktyce, całość można poczytać tu: http://www.monikawitkowska.pl/.

No i jeszcze link w kontekście sponsoringu żeglarstwa. Link pochodzi od Mateusza Kusznierewicza, który umieścił go na swoim profilu na facebooku. http://www.yachtracing.biz/blog/2012/02/sponsorship-proposal-tips-for-sailors/. Tezom tekstu nie można odmówić słuszności,  jest to absolutne ABC, które jednak warto przypominać wciąż i wciąż. W najbardziej skrótowym skrócie wygląda to tak:

1. Twój koszt to nie cena (chodzi o to, aby podawać koszt projektu łącznie z ewaluacją medialną, czyli tym, co sponsor dostanie w zamian za wyłożone fundusze. Słuszne, ale możliwe do opracowania tylko przy pomocy kogoś, kto się na tym zna. Wiadomo, że „stopa zwrotu” atrakcyjna dla sponsora to 3-4 razy więcej niż faktycznie wyłożone pieniądze.)

2. Zainwestuj w fotografa. Wiadomo, że media to zdjęcia, a zdjęcia to dobry fotograf. Cenną uwagą jest to, ze ważne są nie tylko zdjęcia „akcji” na wodzie, ale też portrety, i to bez okularów słonecznych, bo to one później wykorzystywane są przy wywiadach itp.

3. Wykorzystaj media cyfrowe. Czyli użyj darmowych opcji jakie dają serwisy społecznościowe typu Fb, LinkedIn czy Twitter. Dobra strona internetowa jest niezbędna. (Jeżeli nie masz historii w sieci – będzie trudniej. Jeżeli masz, dbaj o fanów, bo to jest kapitał początkowy – to już mój komentarz.)

Jakieś jeszcze pomysły? Doświadczenia? Piszcie.