Wyż Azorski, VG i potwór na sprzedaż

Samo centrum wyżu – tak przynajmniej wygląda / http://www.volvooceanrace.com

Dzisiaj flota powoli, prędkości poniżej 10 węzłów, wiadomo, wyż azorski. Ale niebawem to się zmieni. Groupama na prowadzeniu, co mnie osobiście cieszy, choć nie mówię wcale „hop”, bo jak widać z tabelki poniżej, odległości są minimalne.

Tymczasem news dnia: jacht Puma Mar Mostro już został wystawiony na sprzedaż.

Groupama dzisiaj pierwsza / http://www.volvooceanrace.com

To się nazywa myśleć z wyprzedzeniem :) Tak o łódeczce mówi Ken Read, skiper Pumy: „To fantastyczny jacht, niezależnie od tego, czy płynie się dookoła świata, czy wokół bojek. Ten jacht może wygrywać na każdym poziomie, ma potencjał do bicia rekordów. Ktokolwiek go kupi, kupi również część legendy rejsu dookoła świata w regatach VOR”. Ma ktoś wolną gotówkę? Dużo gotówki? Np. 1,6 mln euro? Szczegóły są tu: http://pumavolvo70forsale.com/ 

No jeszcze jedna informacja z dzisiejszej skrzynki pocztowej – na starcie Vendee Globe organizatorzy spodziewają się  około 20 jachtów. Start, jak wiadomo, 10 listopada z Les Sables d’Olonne. Lista zgłoszeń na 150 dni przed tym dniem liczy 19 potwierdzonych nazwisk. Do końca określonego przepisami terminu przyjmowania zgłoszeń (1 lipca) zostały trzy tygodnie. Kto jeszcze?

@Vincent Curutchet-DDPI

Ekipa organizacyjna zapowiada zmiany – niewątpliwie zainspirowane moim zdaniem tym, co było robione w związku z Velux 5 Oceans i jest robione teraz na Volvo Ocean Race. Tworzone są nowe standardy serwisów medialnych, co ma ogromne znaczenie dla popularyzacji żeglarstwa. Pamiętam sama, jak mniej więcej 10 lat temu walczyliśmy w redakcji „Rejsu” o każde zdjęcie. Dobre kosztowały majątek i były tylko w zagranicznych agencjach foto. Nie było nas na nie stać, a żeby mieć własne zdjęcia, trzeba było wysłać kogoś na miejsce z aparatem. Nie cyfrowym przecież wtedy jeszcze. A łódki zmieniały „branding”, czyli kolory, z imprezy na imprezę … Z czasem dopracowaliśmy się kontaktów wśród zagranicznych fotografów, którzy udostępniali po kilka zdjęć w zamian za przysłanie im numeru gazety o żeglarstwie z tak egzotycznego kraju jak Polska. Teraz darmowa biblioteka fotografii robionych przez najlepszych jest czymś oczywistym, tak samo jak darmowy materiał filmowy. Strona Vendee Globe będzie w pełnej wersji w trzech językach – po francusku, angielsku i hiszpańsku (może kiedyś doczekamy się i polskiej wersji, ha ha ha). Oczywiście będą aplikacje na smartfony, gra oraz specjalna podstrona dla dzieci.

Lista uczestników na dzień dzisiejszy wygląda tak:

Z kraju i ze świata :)

Dawno temu w WLGTN :)

1. GOR na finiszu – 150 dni dookoła globu. Może to nie wynik super imponujący, ale nie zawsze chodzi o czas. Sam fakt wykonania „kółeczka” również ma znaczenie, dlatego też szacunek dla zawodników, którzy dojechali do mety. Zwycięzcami ostatniego, 5 etapu oraz jednocześnie całości Global Ocean Race 2011-12 została załoga Conrad Colman / Scott Cavanough (jacht Aklilaria RC2 Cessna Citation). Dla przypomnienia – GOR to etapowe regaty dookoła świata w dwuosobowych załogach na jachtach typu Open 40. Całość regat ukończyły (jeszcze nie wszyscy na mecie w les Sables d’Olonne, ale już niebawem powinni być w komplecie) cztery jachty: Cessna Citation, Financial Crisis, Phesheya-Racing, Sec.Hayai. Szczegóły na www.globaloceanrace.com.

2. Extreme Sailing Series w Stambule – czyli wyścigi 8 fajnych katamaranów Extreme 40 na cieśninie Bosfor. Piszę o tym dlatego, że w piątek, sobotę i niedzielę będzie można oglądać akcję na żywo przez internet w następujących godzinach: piątek 8 czerwca 1400-1600 CET
 / sobota 9 czerwca: 1400-1630 CET / 
niedziela 10 czerwca: 1400-1630  . www.extremesailingseries.com

3. Zakończyła się rozgrzewka przed Vendee Globe w postaci Europa Warm’Up. Wyniki nieco zaskakujące, bo faworyci (przynajmniej moi – J.P. Dick na Virbac-Paprec oraz Bernard Stamm na Cheminees Poujoulat) albo nie ukończyli albo poza podium. (Na 7 jachtów skończyło 5.) Wygrał Vincent Riou (PRB), co również nie dziwi. Dobre drugie miejsce nowicjusza w Open 60, Francoisa Gabarta (Macif) może świadczyć o tym, że w VG będą niespodzianki i że nie zawsze wygrywają ci sami. Dokładnie można poczytać tu: http://www.europa-warmup.com/.

4. W Weymouth regaty klas olimpijskich Skandia Sail for Gold. Mateusz z Dominikiem pierwszego dnia złamali maszt, ale od następnego dnia na nowym idzie im lepiej. Zośka Klepacka jest nie do zatrzymania – od początku pierwsza i oby tak dalej ! http://www.skandiasailforgoldregatta.co.uk

5. Poza tym przy długim weekendzie polecam lekturę tekstu o kpt. Małgorzacie Czarnomskiej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,11881819,Pierwsza_kobieta_kapitan__Fryderyka_Chopina___Na_morzu.html oraz wywiad TV z kpt. Tomaszem Cichockim. Wywiad, jak to w telewizji, jest dla tak szerokiej publiczności, że osobom choć trochę znającym się na żeglarstwie kapcie spadają, ale kapitan wychodzi z sytuacji z dużą godnością :) http://dziendobry.tvn.pl/video/kapitan-tomasz-cichocki-trzeba-miec-dokad-wrocic,1,newest,47643.html

A w sobotę – emocje in-port race z Lizbony. Voila!

Na cztery babcia wróżyła

Sześć jachtów, cztery możliwości. / Fot. IAN ROMAN/Volvo Ocean Race

Dwa etapy morskie, niecałe 2500 Mm razem i trzy wyścigi portowe – oraz cztery jachty pretendujące do zwycięstwa w kategorii generalnej. Tak wygląda sytuacja.

Nigdy w 39-letniej historii tych regat nie zdarzyło się jeszcze, aby na około 10 dni żeglugi pełnomorskiej przed końcem Volvo Ocean Race aż cztery jachty miały tak realne szanse na zwycięstwo.

Po pokonaniu liderów, hiszpańskiej Telefoniki, która pół roku zajmowała pierwszą pozycję, na prowadzenie wyszła Groupama, dowodzona przez Francka Cammasa. Zaledwie 21 punktów dzieli Francuzów od czwartego z kolei Campera. W najbliższą sobotę, 9 czerwca, regaty portowe i szansa na kolejne punkty. W niedzielę start do Lorient – rejs powinien zająć mniej więcej tydzień, 1900 Mm. Z Lorient, po kolejnych regatach portowych do Galway ostatni sprint, ok. 3 dni (500 Mm). Tam finał finałów – ostatni wyścig portowy na irlandzkich wodach.

Iker Martinez tak komentuje sytuację: „Prawda jest taka, że jedyną rzeczą, jaką będziemy pamiętać po regatach, będzie wynik finałowy w Galway. Zawsze podkreślaliśmy, że naszym celem jest znalezienie się na takiej pozycji, która będzie umożliwiała walkę o zwycięstwo w ostatnim etapie. Taką pozycję mamy, choć nie podoba się nam ona tak bardzo jak wcześniej.”

Franck Cammas również wie, że wiele jeszcze może się wydarzyć. „Nie spodziewaliśmy się tak dobrego wyniku, bo jesteśmy nową załogą w tym wyścigu (ostatnio Francuzi brali udział w edycji 93-94). Bycie liderem to dobre miejsce, ale wciąż jeszcze trzy lub cztery jachty mają szansę na zwycięstwo. Chcemy być pewni, że w Galway nie będziemy niczego żałować. Zostać liderem nie jest łatwo, a dobrze by było utrzymać tę pozycję.”

Z dwoma wygranymi, jednym drugim i jednym trzecim miejscem, Puma jest również poważnym zawodnikiem, zaledwie 12 pkt za Francuzami – w trakcie ostatnich dwóch miesięcy nazbierali więcej punktów, niż jakakolwiek inna załoga. Trzecia lokata jest wypracowana i stabilna. Gdyby nie utrata masztu w pierwszym etapie, mogliby być wyżej. „Naszym celem po utacie masztu stało się wygranie regat bez ukończenia wszystkich etapów” – mówi Ken Read, kapitan Pumy, pół-żartem, pół-serio. „To śmieszne, bo nie spodziewaliśmy się jednak znaleźć na tym miejscu.”

Camper pomimo 5 miejsca w ostatnim etapie ma 21 pkt straty do lidera, a Chris Nicholson jest daleki od poddania się bez walki. „Dopóki jest najmniejsza szansa na zwycięsto, będę walczył” – zapowiada. Czekamy.

Niezwykły finisz w Lizbonie

Tak wczoraj w nocy Lizbona witała zwycięzców. / Fot.PAUL TODD/Volvo Ocean Race

Wczoraj w nocy zakończył się 7 etap regat VOR z Miami na Florydzie do Lizbony w Portugalii. Kto nie oglądał na livestream niech żałuje :) Wygrała załoga Abu Dhabi z przewagą 6 minut nad Groupamą (tym samym Gutka rekord 40 sekund z Punta del Este pozoistaje niepobity, ha ha ha).
Uważam, że był to  najciekawszy do tej pory etap, choć krótki – zaledwie 3500 Mm. Ale dużo się działo, a jak widać, nie musi to oznaczać walących się masztów i dziur w kadłubach. Wystarczy nietypowa pogoda, huragan przemieszczający się własną trasą i tym podobne atrakcje, oraz pomyłki nawigatorów. Telefonica tak się zaangażowała w pilnowanie Groupamy, że zapomnieli o tym, żeby „jechać swoje”, no i wylądowali na 4 miejscu w tym etapie i drugim w klasyfikacji generalnej (różnica 3 pkt, ale zawsze). Na prowadzeniu w trakcie tego odcinka znajdowali się chyba wszyscy, a finałowa kolejność do samego końca nie była przesądzona.

Kolejność na mecie i w generalce / http://www.volvooceanrace.com

Metę można było śledzić na żywo – na kilka minut przed linią odbyła się wideokonferencja na żywo, można było oglądać motorówkę komisji, słyszeć sygnał mety oraz oglądać emocje załogi. Bardzo zabawny był komentator z biura regat rozmawiający z Nickiem Daną, media-oficerem na pokładzie: „Czy możesz opisać atmosferę na jachcie?” / „Co teraz czujecie?” / Czy możesz dać mi do telefonu Iana Walkera albo kogos z załogi?” (oficer medialny nie bierze udziału w manewrach i nie jest liczony jako załoga).  Odpowiedź na to ostatnie była rozbrajająco szczera:
” – Nie wiem, czy się da, bo wszyscy są na takiej adrenalinie, że raczej marne szanse…”. Ale oczywiście media to media, nie ma, że się nie da, więc po chwili żywiołowej radości Walker podszedł i można było posłuchać, co odpowiada na pytanie: ” – Jak się teraz czujesz”. (Takie pytania zawsze padają w kluczowych momentach, nie są może zbyt wyrafinowane, ale z drugiej strony, o co można zapytać gościa, który właśnie wygrał etap i cieszy się jak dzieciak, który dostał cukierka, a właściwie, torbę cukierków?)

Ian Walker, bohater wczorajszej nocy. / Fot. IAN ROMAN/Volvo Ocean Race

„Dwie ostatnie godziny były gorsze niż cały etap. Straciłem głos, przeziębiłem się, nie spałem wcale, sterowałem przez większość czasu. Ale ostatnie cztery godziny powoził Rob (Greenhalgh), nie dał się oderwać od kółka. W każdym z poprzednich etapów było tak, że wszyscy płynęli po prostej, gęsiego, a szybsze łódki w sposób naturalny wychodziły do przodu. Na starcie tego etapu, który wygraliśmy, było to widać wyraźnie – zaraz wyprzedziła nas Telefonica, później na kursach półwiatrowych działo się to samo.  Ale w kluczowych momentach tego etapu prędkośc nie była taka ważna. Ważniejsza była nawigacja na Golfsztromie i wykorzystanie jego prędkości, wykorzystanie pływów, właściwe rozegranie wyżu, przejście przez front. To wszystko była robota nawigatora (Jules Slater) i podejmowanie właściwych decyzji. A potem był jeszcze sprint do mety i mieliśmy nadzieję, że naszej przewagi wystarczy do mety, żeby obronić się przed jachtem, który jest prawdopodobnie najszybszą w półwietrze jednostką VO70 jaka kiedykolwiek powstała. Byli o włos za nami.”

Miłego weekendu, a na stronie YT / VOR fajne filmy z mety: http://www.youtube.com/volvooceanracevideos