Finisz w sobotę lub w niedzielę

Liderzy regat Vendee Globe sa już na ostatniej prostej do mety, poniżej 1000 mil od celu. Francis Gabart (Macif) ma 820 Mm do portu, 100 mil za nim Armel Le Cleac’h (Banque Populaire), 670 mil dalej wciąż płynący bez kila JP Dick (Virbac-Paprec) i znajdujący się już zaledwie 30 mil za nim Alex Thomson. Decyzja o ewentualnym wycofaniu się jest wyłącznie w gestii zawodnika. Po konsultacjach z innymi żeglarzami, którzy mieli podobne przypadki (Jourdain i Guillemot), oraz z konstruktorami jachtu (VPLP), którzy wykonali niezbędne obliczenia, “Weterynarz” wie, że przy umiarkowanych warunkach może płynąć dalej, bo waga balastu wodnego jest prawie równa wadze całego jachtu. Wie, że wszystko zależy od warunków. Silniejszy wiatr w zakresie 25 węzłów ma nadejść 27 stycznia i do tego czasu żeglarz wstrzymuje się z decyzją. Płynie do przodu, ale przyznaje, że nie myśli za bardzo o obronie trzeciego miejsca, a araczej o bezpieczeństwie.

Jean Le Cam (SynerCiel) i Mike Golding (Gamesa) dzisiaj przekroczyli równik.

Ostatni w stawce di Benedetto (Team Plastique) znajduje się na wysokości Buenos Aires. Środkową grupę prowadzi Dominik Wavre (Mirabaud). Arnaud Boissieres (Akena Verandas), J. Sanso (Acciona) i De Lamotte (Initiatives Coeur) są pomiędzy Rio a Recife. Tanguy uzbierał w czasie swojego rejsu pieniądze na operację serca dla ośmiorga dzieci z krajów takich jak np. Maroko – to dlatego produkuje różne filmiki, przebiera misie i zawsze jest uśmiechnięty. Medialnie jego rejs na pewno jest sukcesem. (120 000 klików “Lubię to” na stronie www.initiatives-coeur.fr pozwoli na zoperowanie 10 dzieci chorych na serce. Warto.

Według wszelkich szacunków dopłynięcie Gabarta do mety spodziewane jest w sobotę wieczorem albo w niedzielę nad ranem. Ekipy Macifa i Banque Populaire są już na miejscu, dziś ponownie otwarto też miasteczko regatowe w Les Sables d’Olonne gdzie trwają przygotowania do powitania zawodników wracających po trzymiesięcznym ekspresowym rejsie dookoła globu.

A na deser: tutaj można obejrzeć wnętrze Suhaili Sir Robina – pierwszego jachtu który opłynął świat dokoła w rejsie non-stop:

http://www.voilesetvoiliers.com/les-videos/suhaili-robin-knox-johnston-video-tour-du-monde-en-313-jours/

A z zewnątrz jacht wygląda tak (zdjęcie z listopada z Les Sables d’Olonne, gdzie Robin przypłynął z bratem i kolegą …):

SUAHILI w porcie w Les Sables d'Olonne, 2012 / Fot. MJ

SUHAILI w porcie w Les Sables d’Olonne, 2012 / Fot. MJ

23 thoughts on “Finisz w sobotę lub w niedzielę

    • Sam tam parę setek byłem,ale szkoda,że wczoraj wieczorem to nie Gutek,tak było pięknie jak wtedy co przypłynął na start,ale wszystko znowu przed nami!!!!!!

    • Na stronie VG podają : przekroczenie linii mety pomiędzy 10 a 13-tą. Wpłynięcie do portu ok. 14-tej. 78 dni, samotnie, bez zawijania do portu na Imoca 60 ! Piękny wynik !!!

    • z tego widać aktualnie, to FG jest spodziewany 1230-1330. Aktualnie, tzn o 1000 ma 48nm i płynie ok 7 knotów vmg. Zapowiedzieli że transmisja będzie ok godzinę przed metą, czyli spotkamy się przed monitorkami ok. 1200

      pozdrawiam i życzę miłej niedzieli

      • Ładne powitanie,bardzo gorące i blond,chyba się nie mogła doczekać i wcale się nie dziwię
        nie dość ,że przypłynął to jeszcze jako zwycięzca .Brawo!!!!!!!!

        • Wzruszające powitanie ! Fantastyczny wynik ! Brawo Francois ! 78 dni 2 godziny 16 minut 40 sekund !!! Gratulacje dla konstruktorów jachtu Macif, gratulacje dla zespołu przygotowującego cały projekt F. Gabarta . Dobór żagli i routing perfekcyjny ! Po prostu
          Vivre une belle course !!! ( Żyć i płynąć dobrym kursem !!! )

    • Jarek,
      Miejsce na mecie jest ważne,ale tak naprawdę….
      nie wiem czy zauważyłeś – Ci goście są więksi o numer niż rywalizacja, więc nie dziwi. Na pewno czytałeś o przeżyciach Alexa z Goldingiem, więc nie ma tematu i na 100% nie chodzi tu o popularność czy medialność na FB, ale o zwykłą Solidarność (tym razem przez duże S) ludzką w obliczu czegoś ponad nimi. Mimo sympatii dla Alexa, wielki szacun dla JPD bez względu na jego decyzje. Byłoby super (dla niego) gdyby dał radę, ale jak odpuści na Azorach, to i tak będzie wielki…

      • Masz racje, takie chwile są ważniejsze od wyścigu !
        1500 mil do Les Sables przez Biskaje z wiatrem 30-40 w, w „zadek” . Wysoko postawiona poprzeczka . Myślę, że JP spróbuje. Trzymam kciuki za obu żeglarzy !

        • ja też :)

          Alex ma 370nm, więc za 24h powienien się zameldować. Przez kilkanaście godzin ma jeszcze gwizdawę, ale na finisz powinien mieć ładną pogodę. Szkoda że na stronie V-G nie pokazują odległości pierwszego do mety. JPD płynie ok 700nm za Alexem, czyli ma ok 1000nm. Trzymam kciuki.
          Milka, czy zespół brzegowy JPD nie może mu jakoś asystować?, bo ten facet chyba oka nie zmruży, zwłaszcza że płynie ku brzegowi. Co na ten temat przepisy?, bo czy IMOCA bez kila to nadal IMOCA?

          pozdrawiam,

          • Chyba na asystę zespół wysupła środki,a pod brzegiem pełno kutrów.Milka chyba robi wywiady z zwycięzcami to będzie na bieżąco.

            • Tu Milka. Nie robi wywiadów ale zarobiona jest. Ma jednak teorię, że Alex zakończył asystę JPD bo tamten wszedł w zasięg służb ratowniczych. Virbac to wielki koncern należący do ojca Dicka – ha ha – więc na sto procent są wszyscy gotowi gdyby cokolwiek się zadziało. Ale patrząc od strony mediów (to brzydko, wiem, ale nie mogę się powstrzymać) to ubezpieczany „fikołek” przed metą sto razy bardziej medialny niż poddanie się. Jacht i tak do serwisu :)

            • „JP” od siedmiu dni balansuje na krawędzi, cel jednoznaczny dotrzeć do Les Sables jeśli warunki pogodowe pozwolą i ukończyć VG. Nieco z konieczności testuje możliwości nautyczne uszkodzonego jachtu , siedem dni na oceanie w zakresach wiatru od 5 do 25 w. Już samo to jest medialne. Przed Virbac-Paprec przylądek Finistere, a potem zatoka Gaskońska. Dał radę Marc Gillemot, poradzi sobie Jean Pierre Dick !!! Mocno w to wierzę . Te regaty obfitują w rekordy !

  1. Nie ma to tam to,chłopaki cisną do domu. W opisie nazwy jachtu Sir Robina wkradł się błąd, bo powinno być Suhaili a nie Suahili co widać zresztą na pokrowcu grota. Pozdrawiam serdecznie, Krzychu.

  2. Dzięki Milka, Tanguy faktycznie model – kiedy widziałem „smoke on the water” zastanawiałem się co gościu robi? Teraz rozumiem i duży szacun dla niego. Coś „ala” 5 oceans of smiles. Zawsze takie akcje są niesamowitą, trochę inną niż standardowo, motywacją a ich główni aktorzy dodają całej imprezie kolorytu. Taki Gabart, Szakal czy Gutek tylko by się ścigali i ścigali. Po prostu „nic się nie dzieje – nuda – jak w poslkim filmie” ;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.