Na stronie jest film z pokładu od Brada – oprócz życzeń sylwestrowych oraz krótkiego omówienia sytuacji meteo, Pingwin proponuje pomoc Gutkowi. Mówi, że pierwotnie jego jacht miał autopilot i cały system NKE, który został zdjęty i zamieniony na B&G (czyli Brookes & Gatehouse). Całe zdjęte NKE zostało we Francji i Brad mówi, że zaproponował Gutkowi, z którym rozmawiał i mailował, części zapasowe, ponieważ wie, że Polak ma kłopoty z autopilotem, co było przyczyną kilku niekontrolowanych ruf oraz innych nieprzyjemności. Tyle w skrócie tłumaczenia, jeżeli coś niedosłyszałam proszę mnie poprawić.
ZNOWU KLIN – KRZYSZTOF DUMARA
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;
mso-bidi-font-family:”Times New Roman”;
mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}
Trzy współpracujące niże czterdziestek i pięćdziesiątek nawrzucały przez swoje zachodnie ćwiartki tyle zimnego antarktycznego powietrza, że ścigający żeglarzy wyż nie zanika, a wręcz się odradza i wysyła naprzeciw nim klin wysokiego ciśnienia sięgający aż po Antarktydę. Skutki tego zaczyna już odczuwać Brad, stąd jego spowolnienie.
Po sztormach niżu odchodzącego na E wszyscy będą mieli słabsze wiatry, ale będący najbardziej na południe Gutek powinien je mieć najsilniejsze i powinien najmniej nadłożyć drogi na obchodzenie od południa klina wyżu, co pokazuje mapka prognostyczna na jutro (poniżej).
W Sylwestra sprawy mogą się nieco skomplikować. Podążająca za wyżem para 2 ośrodków niskiego ciśnienia zacznie doganiać zawodników przynosząc wiatry z ćwiartki N – najpierw dla pary pościgowej, a dopiero potem dla Brada. Prognozowany skomplikowany kształt izobar i w konsekwencji odchylenie kierunków wiatru między 2 niżami da dodatkowo do myślenia zawodnikom co do wyboru lepszego kąta do wiatru i jego siły bardziej na południe lub krótszej drogi i większego bezpieczeństwa bardziej na północy.
Co na pokładzie
Witam. Sytuacja jaka jest – wiecie z dzisiejszych informacji oraz nagrań. Na szczęście sztorm się skończył, Gutek miał szansę trochę odespać, choć trudno mówić, że w kilka godzin przerywanego snu da się odespać sześć dni. Jak sam twierdzi, psychicznie kosztowało go to dużo. W trakcie „dziobnięcia” w falę z jachtu wyrwało lewą przednią stójkę relingu, dał radę zakleić dziurę, mówi, że dość szczelnie. (Mówił też, że surfing w dół fali to ponad 25 węzłów prędkości jachtu.) Z teoretycznej możliwości zatrzymania się na wyspach Kerguelena nie chce korzystać, bo nie ma tam portu ani osłony – kiedy Bernard Stamm w ostatnim Vendee Globe tam zaparkował, wysztrandowało go na brzeg i był to koniec wyścigu.
Dlatego Gutek chce jechać dalej. Do Australii nie jest tak daleko, a łatwiej tam dowieźć części i dojechać gdyby trzeba było. Na razie zespół brzegowy Operon Racing pomimo świątecznej przerwy w firmie NKE skontaktował się z szefostwem (co nie było łatwe, bo we Francji przerwa świąteczna trwa do 6 stycznia) i wszyscy pracują nad rozwiązaniem problemu.
Autopilot NKE działa, ale nie zawsze, i wyłącza się bez uprzedzenia, nie ma żadnego komunikatu typu „error”, tylko łódka odjeżdża. Kiedy warunki są lżejsze, a więc mniejsze siły i słabszy wiatr, tych problemów jest mniej i to pozwoliło Gutkowi odetchnąć po sztormie. Drugi, zapasowy autopilot jest tylko kompasowy, czyli można mu wklepać kurs i on się go będzie trzymał bez względu na zmiany wiatru, a wiatr odkręca po 40-50 stopni i tu jest problem, tym bardziej przy fali która ma 10 metrów – nie da się jechać na kompasie. Właśnie ze względu na fale Gutek mówi, że nie można bardzo zwolnić, trzeba jechać szybko, bo inaczej się nie da, rzuca nie do wytrzymania, a to też generuje dodatkowe obciążenia.
Póki co czołówka płynie w miarę w grupie, a z tyłu jest jeszcze CSM, więc w razie czego można liczyć na asystę. Gutek w miarę możliwości i warunków pogodowych chce ukończyć etap i dojechać do Wellington, co powinno się udać. Na razie przebiegi dobowe ma powyżej 250 Mm, a wiatr z dobrej strony. Nam pozostaje trzymać kciuki.
Mogę jeszcze dodać, że Hatfield też nie ma łatwo, fala go przyłożyła do wody bez awarii autopilota, a sam Derek nie śpi, bo obawia się tego, co mogłoby się stać, gdyby pilot wysiadł. Przeszedł też całkiem blisko dwóch orek – zabawiały się na falach.
CZAS WYBORÓW TAKTYCZNYCH – KRZYSZTOF DUMARA
Krzysztof Dumara nadesłał nam nową prognozę na najbliższe 3 dni, za co wciąż i nieustannie jesteśmy mu wdzięczni. Jutro ja z kolei będę dzwonić do Gutka na pokład, więc będą nowe informacje na temat sytuacji na pokładzie i samosteru. Udało mi się też aktywować zaginione przez Święta posty – wszystkie wiszą tam gdzie powinny. A teraz prognoza Krzysztofa:
Lider Brad ujeżdża wiatry W niżu z centrum na S by E od Wysp Kergulena zdaje się jeszcze przed frontem chłodnym na regularnej fali W i jedzie szybko. Gutek i Derek są bardzo blisko siebie, mają zimne wiatry SW wiejące od Antarktydy i pewnie bardziej skotłowane po przejściu frontu i zmianie kierunku wiatru z W na SW.
W ciągu najbliższej doby walka będzie szła o utrzymanie się jak najdłużej w ogonie uciekającego niżu, przed ścigającym ośrodkiem wyżowym z umiarkowanymi wiatrami W.
Po odpadnięciu od niżu zawodników czeka wybranie momentu zwrotu z prawego na lewy hals aby utrzymać jak najsilniejszy wiatr i nie zbliżać się zanadto do przechodzącego od północy wyżu oraz ustawić się możliwie najlepiej do następnego, słabnącego niżu z wiatrami dość zróżnicowanymi co do siły i kierunku. Tak więc będzie to czas ważnych wyborów taktycznych.
ice info
Ponieważ dużo osób pyta jak można pomóc Gutkowi monitorując pozycję gór lodowych, wysłałam maila do koordynującego akcję Andrzeja Piotrowskiego z Chicago – z którym jestem w kontakcie tak czy inaczej – z prośbą, żeby się tu odezwał i napisał co i jak. U niego teraz noc, ale mam nadzieję, że się niedługo zgłosi.





