Zabawa w chowanego

Było tak – ponieważ wy, a również i ja, na bieżąco śledzicie mapki, wczoraj od razu po godzinie 20.00 (czyli 18.00 UTC kiedy Gutek miał zniknąć) stało się oczywiste, że coś nie gra. Przekopałam się przez swoje własne komunikaty i pocztę – było tam czarno na białym, że ostatnia widoczna pozycja powinna być na godzinę 14.00 naszego czasu. Szybki kontakt z zespołem brzegowym Gutka oraz z nim samym, pytania czy ktoś coś odwoływał itp. Okazało się, że np. na raporcie, który dostał Gutek (a więc i pozostali zawodnicy) nie było widać jego pozycji, ale już na raporcie który dostałam ja, a na podstawie którego robione są aktualizacje RV, wszystko jest napisane (a powinna być ostatnia znana pozycja i dalej „stealth mode”). Więc drążymy dalej, szef komunikacji, biuro regat – tam przez 24 godziny na dobę jest osoba dyżurująca (4 zmieniające się osoby w trybie 6-godzinnych wacht). No i okazało się, że faktycznie nastąpił błąd systemu w jednym miejscu i dlatego tak wyszło. Bardzo przepraszali. Gutek również został przeproszony (można się domyślać, że nie był w najlepszym humorze), a tryb ukryty za jego zgodą został przesunięty na godzinę 00.00 UTC (02.00 naszego czasu dziś rano) – czyli Gutek ukrywa się tak jak Derek.

Na całe szczęście Gutek nie robił w tym czasie nic, co mogłoby mieć istotne znaczenie strategiczne – żadnych zwrotów itp. Po prostu płynął do przodu. Szybko. Bardzo szybko.

Co do „widzialności” zawodników – komisja regatowa, SAR oraz wybrane osoby znają pozycje poszczególnych łódek, co jest podyktowane względami bezpieczeństwa. Komunikacja na czas ukrywania się jest wstrzymana, nie ma telefonów na pokład, dzwonić będziemy po zakończeniu trybu ukrytego.

Bardzo Wam dziękuję za czujność. Czasami mam wrażenie znajdowania się w innej rzeczywistości, bo bardziej interesuje mnie chwilowo pogoda na Atlantyku niż za oknem, ale wiem, nie jestem tam sama.

Jazda pod brzuchem galopującego niżu (sztormu) – KRZYSZTOF DUMARA


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;
mso-bidi-font-family:”Times New Roman”;
mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;
mso-bidi-font-family:”Times New Roman”;
mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}

Dzisiaj w południe w namiarze NW od Gutka i w odległości ok. 250 mil znajduje się centrum głębokiego i szybko poruszającego się niżu. G, D i C znajdują się w jego ciepłym wycinku w silnych wiatrach SSW, a Brad nieco na północ, tuż za frontem ciepłym, w pobliżu strefy zmienności wiatru, stąd słabszy u niego wiatr i niższa prędkość.


Aby jak najwięcej skorzystać ze sztormowych wiatrów w pobliżu centrum niżu należy się jeszcze podciągnąć na północ, na szerokość Brada. Może dlatego Gutek będzie się ukrywał, by nikt nie widział tego manewru. Chris też chyba ciągnie na N, główny rywal Gutka Derek chyba się waha. A jest powód , bo wiatry będą naprawdę silne i można nie zdążyć reagować na ich siłę odchylaniem kursu od centrum na południe, by było nieco słabiej. Ale nie ma gry bez ryzyka. Sytuacje na wyjście Gutka spod niewidki pokazuje następna mapka. A ja postaram się wrócić wtedy z następną analizą. Jak widać niż porusza się z prędkością ok 30 węzłów i wyciśnięcie z jego sztormowych wiatrów jak najwięcej może być decydujące dla pozycji po sztormie.


Raport z akcji ratunkowej

MJ / V5O

Dużo się dzieje. Tymczasem tutaj audio – to samo co na stronie, dla tych co nie otwierają flasha – z nocnej rozmowy z Gutkiem na temat akcji ratunkowej, sytuacji na froncie oraz spotkania z wielorybem. Poproszę też Krzysztofa o prognozę, żebyśmy nie dostali zawału w trakcie jak Gutek w trybie ukrytym będzie przechodził, a właściwie przelatywał, sądząc z ostatnich statystyk prędkości, przez bramkę bezpieczeństwa … W galerii jest też kilka nowych zdjęć z pokładu, czekamy na zapowiedziany krótki film ze skaczącym wielorybem w roli głównej :)

GUTEK: akcja ratunkowa i sytuacja na froncie

Wyczarteruj Operona :)

MJ / V5O

W porozumieniu z oficjalną stroną Gutka – http://polishoceanracing.com.pl/ zamieszczam informację na temat planów związanych z jachtem Operon Racing po regatach; Nie mam pojęcia, co stanie się ze stroną V5O (choć oczywiście chciałabym, żeby została w sieci, również jako fragment mojego CV, ale to już nie ode mnie zależy) – ale strona Gutka na pewno zostanie tam, gdzie jest i na pewno będzie można śledzić tam informacje na temat jego planów i projektów.

„Operon Racing to jacht, który bez wątpienia przejdzie do historii żeglarstwa. Zarówno tego światowego bo to na nim przecież Alain Gautier zwyciężył w regatach Vendée Globe, jak i polskiego jako łódka, na której Zbigniew Gutkowski, jako pierwszy Polak, wystartował w wyścigu samotników dookoła świata. Co się z nią stanie po regatach Velux 5 Oceans? Gutek zdecydował, że Operon Racing nie może służyć tylko jemu. Po zakończeniu wyścigu zamierza czarterować jacht wszystkim chętnym (ogłoszenie „wisieć” będzie w zakładce „Wyczarteruj Operona!”). To niezwykła oferta. Do te pory nie było w naszym kraju możliwości popływania choćby podobną jednostką. Czarter Operon Racing gwarantuje frajdę. Nie tylko ze względu na historię tej jednostki, ale także na jej możliwości. Terminy i warunki finansowe czarteru ustalane będą indywidualnie. Chętnych prosimy o kontakt: eg@polishoceanracing.com.pl. Przy okazji, za pośrednictwem naszej strony, Gutek ogłasza, że poszukuje skipera i załogi na przeprowadzenie Operon Racing z La Rochelle do Polski po zakończeniu regat Velux 5 Oceans. Kandydaci powinni pisać na podany wyżej adres mailowy. Czekamy! A o tym gdzie i kiedy będzie można zobaczyć jacht i samego Gutka w Polsce będziemy pisać na bieżąco. Zaglądajcie!”

Zaczęło się jeszcze przed startem – relacja Gutka

fot. MJ / V5O

Poniżej spisana ostatnia relacja Gutka z pokładu. Miało być audio, ale ja chyba jeszcze nie wyspałam się po zmianie kontynentu, bo źle włożyłam mikrofon do dyktafonu (nie ta dziurka) i nagrało się tak cicho, że ledwo było słychać. Zła byłam okropnie, tym bardziej, że Gutek mówił dużo i fajnie. Humor poprawił mi dopiero fakt, że nasza francuska współpracowniczka nagrywała wczoraj Dereka i ustawiła poziom nagrywania na 0, więc z 15 minut nagrania też nie było nic. Marna to pociecha, ale zawsze. Prognoza od Krzysztofa powinna być dziś. A teraz relacja Gutka (przerywnik w trakcie nie jest konfabulacją, było tak naprawdę); rozmawialiśmy wczoraj wieczorem:

Moje przygody w tym etapie zaczęły się jeszcze przed startem. Na 12 minut przed sygnałem przestały działać ukaefki, więc było to dodatkowe utrudnienie, startowałem całkowicie samodzielnie i na czuja. Nie chciałem stawiać genakera, bo bukszpryt nie był jeszcze przetestowany, więc wolałem unikać ryzyka.

Potem przyszła ogromna burza, gdzie były pioruny i szkwały, wiatr i fala z każdego kierunku. Potem złapałem na kil kłąb sieci rybackich i wtedy straciłem sporo dystansu. Próbowałem stanąć w łopocie, chciałem wchodzić do wody, żeby to zdjąć, ale pojawiły się jakieś orki, więc zrezygnowałem z tego pomysłu, bo nie chciałem dołączyć do łańcucha pokarmowego oceanu.

Później znowu próbowałem nadrobić stracony dystans, nawet całkiem nieźle szło, ale przyszedł czas na refowanie i stała się rzecz kolejna. Nie mogłem grota ruszyć ani w dół ani w górę, zablokował się kompletnie. Po długiej walce i stracie kilku godzin, udało mi się go wciągnąć wyżej – odtąd cały czas płynąłem na 1 refie. Czekałem na bezpieczne warunki, żeby wejść na maszt i sprawdzić, co się stało. Potem przyszła jeszcze jedna burza, którą jakoś przetrwałem mając na maszcie za dużo żagla.

[Poczekaj, w coś uderzyłem – Gutek rzuca telefon i wybiega na pokład, zaraz wraca, ja w międzyczasie prawie dostaję zawału, i mówi: Walnąłem w coś, normalnie zatrzymało mnie, aż z łóżka spadłem – to było coś miękkiego, pewnie jakaś ryba – dobrze że wolno płynę. Sprawdziłem, płetwy (sterowe) całe, a żadnego potwora nie widać. Z ośmiu węzłów zrobiło się w sekundę dwa, teraz już jest normalnie.]

Po tej burzy wszedłem na maszt ale nie wysoko, zrezygnowałem, bo było zbyt niebezpiecznie. Poczekałem jeszcze dwie godziny, fala się uspokoiła, wdrapałem się na górę.
Okazało się, że szyna grota jest oderwana na długości 30 cm – w tym miejscu brakuje 2 śrub które zniknęły, a trzecia wyszła tylko częściowo i jej główka przeszkadzała poruszać żaglem hamując wózki grota. Wyrzuciłem ją, bo była bezużyteczna.

Próbowałem założyć nowe śruby ale nie było jak, bo tam już nie ma gwintu; szyna jest wygięta, udało mi się ją trochę wyprostować za pomocą najprostszego narzędzia jakim jest młotek, ale żeby to zrobić dobrze to trzeba by cały odcinek tej szyny zdjąć, a o tym nie ma mowy. No i tyle. Mam teraz tylko nadzieję, że nie będę musiał używać 2 refu, bo pozycja głowicy grota wypada wtedy dokładnie w tym miejscu gdzie szyna jest oderwana. A przy silnym wietrze na drugim refie można na Operonie uzyskiwać naprawdę bardzo dobre prędkości, to podstawa.

Nowa prognoza, którą odebrałem dziś rano mówi, że idzie duży niż i bardzo silne wiatry, trzeba będzie wybrać czy jechać trochę przeżaglowanym czy ryzykować refowanie grota, co związane jest z koniecznością przejścia głowicy żagla przez newralgiczny punkt.

Nie jestem w stanie nic na to poradzić – nie forsowałem żagla na pewno, chyba po prostu kolejne 30 000 mil jakie Operon ma na swoim koncie zrobiło swoje.