Oficjalnie mamy już otwarte miasteczko regatowe, naprawdę imponujące. Coraz więcej ludzi przychodzi do portu i do biura, wszyscy bardzo zainteresowani. We Francji tego rodzaju imprezy przyciągają naprawdę szerokie rzesze turystów oraz mieszkańców. Sprzymierzeńcem jest piękna pogoda – jest koniec października, a większość z nas chodzi w klapkach i sandałach.
Dowodem na zainteresowanie „zwykłych” mieszkańców jest choćby fakt, że na otwarcie dzisiaj przyszła pewna starsza pani specjalnie po to, żeby wręczyć startującemu w regatach Amerykaninowi Bradowi Van Liew wydzierganego na szydełku pingwina (jego jacht nosi nazwę Le Pingouin). Duży facet był naprawdę wzruszony i z radością przypiął sobie pingwina do koszuli. Ktoś inny przyszedł specjalnie, żeby sir Robin Knox-Johnston podpisał mu książkę. Takich małych dowodów sympatii mamy codziennie kilka i jest to nieprawdopodobnie miłe.
Oprócz otwarcia wioski regatowej (no dobrze, miasteczka, jest naprawdę duże) dzisiaj oficjalnie dowiedzieliśmy się, że miastem – portem macierzystym jachtu Gutka, Operon Racing, będzie Sopot. Jacht już na wodzie, pięknie „obrendowany” czyli oklejony tym, co potrzeba, chłopaki pracują nad wszystkim, co zostało jeszcze do zrobienia.

Archiwa miesięczne: Październik 2010
Z ŻYCIA BIURA
Ponieważ w biurze prasowym pracuje tu naprawdę sporo osób, codziennie zdarza się coś, co sprawia, że część z nas leży ze śmiechu na stołach. Wczoraj nasz informatyk Tomek (w zasadzie Thomas – przetarg na obsługę informatyczną wygrała firma niemiecka i on został delegowany do obsługi) spóźnił się do pracy, ale siadł na swoje miejsce i nic nie mówił. Wydało się dopiero, kiedy przyszedł jego współlokator. Otóż okazało się, że Thomas rano próbował zrobić tosty w mikrofalówce – włożył chleb z serem i ustawił na 2 minuty. Po upływie tego czasu wyciągnął płonące grzanki z kuchenki i wyrzucił przez okno, jako że nie nadawały się do niczego. Spieszył się i zostawił mieszkanie pełne dymu – chociaż okno zdążył otworzyć.
NA WŁASNE OCZY
ZACZYNAMY.
Wylądowałam w La Rochelle, żeby na własne oczy obejrzeć start regat VELUX 5 OCEANS. Nie ma co ukrywać, realizuje się tym samym jedno z największych moich zawodowych marzeń. Możliwość pracy w multi-międzynarodowej ekipie przy organizacji jednej z największych imprez żeglarskiego świata. Poniżej wstępniaczek na rozgrzewkę, a w dalszej kolejności będą pojawiać się inne teksty oraz „pocztówki słowne” i nie tylko … Miłej lektury !
Milka Jung
ZBLIŻA się start jednych z najważniejszych regat w żeglarskim kalendarzu – VELUX 5 OCEANS, poprzednio znanych pod nazwami BOC Challenge and Around Alone, nieprzerwanie rozgrywanych w czteroletnim cyklu od 28 lat.
Tegoroczna edycja przynosi trochę rewolucyjnych zmian w stosunku do poprzednich. Są one zaplanowane nie tylko na teraz, ale również długofalowo i mają na celu znaczące zwiększenie ilości uczestników tych regat w przyszłości.
Do tej pory bariera finansowa była bardzo znacząca, a na udział w tego rodzaju imprezach mogli pozwolić sobie jedynie żeglarze ze światowej czołówki którzy dzięki wcześniejszym sukcesom mieli łatwiejszy kontakt z potencjalnymi sponsorami. Teraz, dzięki nowej klasie jachtów Eco 60 powinno się to zmienić. Organizatorzy stawiają na stare, ale odświeżone i sprawdzone jednostki klasy IMOCA Open 60, których jest sporo i nie są zbyt drogie w zakupie. Przy wsparciu finansowym jakie zapewnia organizator regat, można liczyć na to, że kolejne edycje zgromadzą dużo więcej uczestników i że naprawdę będzie można liczyć na to, że dzięki tej imprezie wyrośnie nowe pokolenie zawodowych żeglarzy z najwyższej półki.
W tym roku na starcie regat zamiast początkowo planowanych ośmiu startujących mamy sześciu i nie wiadomo tak naprawdę, czy jest to ostateczna liczba. Trzeba jednak otwarcie powiedzieć, że regaty VELUX 5 OCEANS to impreza znacznie trudniejsza niż zdarzające się już masowo wycieczki na Mount Everest i fakt, że chętnych nie ma zbyt wielu, tym bardziej w dobie finansowego kryzysu, nie powinien nikogo dziwić.
Na starcie 17 października w La Rochelle znajdzie się również Polak, Zbigniew „Gutek” Gutkowski. Będzie to pierwszy start naszego rodaka w samotnych regatach dookoła świata. Mamy oczywiście nadzieję, że nie ostatni. Pływali tu już Rosjanie, Węgrzy i Japończycy, nas jeszcze nie było. Trzymamy więc kciuki!

