Nareszcie na mecie

Gutek wpłynął na metę o godzinie 01.20 czasu lokalnego / 07.20 czasu polskiego. Czas 38 dni, 13 godzin, 20 minut. W sumie 6 377 mil morskich za rufą. Supeeer!!!
Dwa razy złamany bukszpryt. Jedno złamane żebro (drugie pęknięte – w sumie to tak jak z bukszprytem), nie licząc drobniejszych usterek. Pan Gutek szczęśliwy, że już w porcie.
Nagranie polsko-angielskie jest tu:
GUTEK NA KEI W CHARLESTON

Coraz bliżej do Charleston

fot. Z. Gutkowski / Operon Racing


Czekamy na Pana Gutka. Właśnie dzwoniliśmy na pokład – mówił, że nie ma pełnego kursu, tylko dokładnie pod wiatr. Teoretycznie ma 10 godzin do mety, ale w praktyce może się to przedłużyć, bo zaczęła się właśnie halsówka. Bardzo już chciałby być w porcie – no i my też chcielibyśmy, żeby już tu był. Szampan się chłodzi, reflektory przygotowane. Prawdopodobnie będzie to nasz środek nocy, ale co tam.
A przy okazji chciałam się zapytać, czy ktoś się z Państwa mieszkających w USA wybiera do Charleston na Harbor Fest? Festiwal rusza w czwartek, kończy się w niedzielę. Łódki od poniedziałku będą stały w innej marinie – tam gdzie będzie festiwal. Niestety nasze biuro jest w mieście (budek South Carolina Maritime Foundation). Mieszkamy w rejonie Mt.Pleasant, więc wszędzie spore odległości. Pamiętajcie o czacie z Gutkiem we środę – szykujcie pytania. Aha – ponieważ nasza ekipa telewizyjna ma zaplanowany program z Gutkiem z cyklu „Ask the skipper” – bardzo będę wdzięczna za przesyłanie tutaj na blogu pytań – z podaniem imienia, nazwiska oraz miasta zamieszkania. Nie obiecuję, że wszystkie zostaną zadane, bo nie wiem, ile czasu ma mieć nagranie. Ale proszę o współpracę. Pozdrowienia z Charleston – MJ.

bukszpryt

tak to wygląda …
póki co chłopaki starają się wykombinować, jak to naprawić i zorganizować wszystko na tyle, żeby jak Gutek dojedzie można było od razu naprawiać;
stało się to się stało – ale powtarzając za Gutkiem, lepiej teraz niż w następnym etapie;

Zbigniew Gutkowski / Operon Racing