CZAS WYBORÓW TAKTYCZNYCH – KRZYSZTOF DUMARA

Krzysztof Dumara nadesłał nam nową prognozę na najbliższe 3 dni, za co wciąż i nieustannie jesteśmy mu wdzięczni. Jutro ja z kolei będę dzwonić do Gutka na pokład, więc będą nowe informacje na temat sytuacji na pokładzie i samosteru. Udało mi się też aktywować zaginione przez Święta posty – wszystkie wiszą tam gdzie powinny. A teraz prognoza Krzysztofa:

Lider Brad ujeżdża wiatry W niżu z centrum na S by E od Wysp Kergulena zdaje się jeszcze przed frontem chłodnym na regularnej fali W i jedzie szybko. Gutek i Derek są bardzo blisko siebie, mają zimne wiatry SW wiejące od Antarktydy i pewnie bardziej skotłowane po przejściu frontu i zmianie kierunku wiatru z W na SW.

W ciągu najbliższej doby walka będzie szła o utrzymanie się jak najdłużej w ogonie uciekającego niżu, przed ścigającym ośrodkiem wyżowym z umiarkowanymi wiatrami W.

Po odpadnięciu od niżu zawodników czeka wybranie momentu zwrotu z prawego na lewy hals aby utrzymać jak najsilniejszy wiatr i nie zbliżać się zanadto do przechodzącego od północy wyżu oraz ustawić się możliwie najlepiej do następnego, słabnącego niżu z wiatrami dość zróżnicowanymi co do siły i kierunku. Tak więc będzie to czas ważnych wyborów taktycznych.

ice info

Ponieważ dużo osób pyta jak można pomóc Gutkowi monitorując pozycję gór lodowych, wysłałam maila do koordynującego akcję Andrzeja Piotrowskiego z Chicago – z którym jestem w kontakcie tak czy inaczej –  z prośbą, żeby się tu odezwał i napisał co i jak. U niego teraz noc, ale mam nadzieję, że się niedługo zgłosi.

UCIECZKA OD WYŻU – KRZYSZTOF DUMARA

Gutek najlepiej rozgrywa zmienne wiatry klina wyżowego. Jego największe odchylenie na południe umożliwia mu jazdę z prędkością porównywalną z Bradem, lepszą od Dereka i w dodatku kursem bardziej zbliżającym do ekspresu z Zachodniego (wiatry niżu poniżej).

Stawia to Gutka w najlepszej pozycji do ucieczki prze ścigającym żeglarzy wyżem, i mam nadzieję,że pozwoli mu to zwiększać przewagę. Widać to na mapce prognostycznej na jutro, gdzie Gutek ma mieć najlepszy kąt i siłę wiatru.

Oraz tym bardziej na pojutrze gdzie im kto bardziej na południe tym ma jeszcze lepszy kąt i siłę i zaczyna ujeżdżać grzbiet niżu, zamiast czołgać się pod brzuchem wyżu, co być może grozi Derekowi.

Po co Gutek wchodził na maszt itp.

Dzisiaj rozmawiałam z Gutkiem, niestety nagrania nie ma, bo mi gorączka zaćmiła mózg i źle kabelki podłączyłam. Ale zawsze zostają notatki – tu więc cytaty z pokładu Operon Racing na dziś:

Foto Ainhoa Sanchez

Warunki są trochę denerwujące, ale mam nadzieję, że już dziś wieczorem uda mi się wyjechać z tej bezwietrznej strefy. W tej chwili płynę na pełnym grocie i solencie, ale przedwczoraj miałem 2 refy na grocie i postawiony mały fok – trinquette. Poza tym refowałem się i rozrefowywałem mnóstwo razy, a ilości wykonanych zwrotów przez sztag nie jestem w stanie policzyć. Postanowiłem wydostać się stąd przy pomocy prądu, który raz ma prędkość 6 węzłów, a raz znika. Zmiany kierunku wiatru wynoszą po 40-50 stopni, silne szkwały. Jestem bardzo zmęczony, ale udało mi się wreszcie trochę przespać. Wcześniej, od startu aż do wczoraj nie spałem prawie wcale. W tych warunkach trzeba cały czas bardzo uważać. Powoli wchodzę już w rutynę rytmu życia na morzu, ale jak wejdziemy w strefę silnych wiatrów, też będzie się trzeba do tego przyzwyczaić.

Poprosiłem znajomych, w tym Andrzeja Piotrowskiego z Chicago, żeby pomogli mi monitorować góry lodowe w okolicy. Nie jest to zakazane przez komisję, która sama również stara się pozyskać tego rodzaju informacje. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przyłączyli się do akcji zorganizowanej przez Andrzeja. Ja sam nie mam tyle czasu ani możliwości, żeby przez cały dzień siedzieć przed komputerem i ściągać zdjęcia satelitarne – bo to jedyny sposób, żeby się czegoś dowiedzieć. Wiem, że gór lodowych jest ich w tym roku dużo i że znajdują się już na szerokości 47S. Temperatura wody w tamtych okolicach ma ok. 3 stopni, a dopiero powyżej pięciu można przyjąć, że gór nie będzie. Nie wiem, jak mój radar, czy będzie je wykrywał czy nie. Wolałbym tego jednak nie sprawdzać. Przed startem umówiliśmy się z pozostałymi zawodnikami, że jeżeli któryś z nas coś zobaczy albo będzie wiedział o jakimś niebezpieczeństwie, będziemy się nawzajem informować. Poniżej 50S w ogóle nie chciałbym schodzić.

Jeżeli chodzi o przyrodę, widziałem wczoraj olbrzymiego albatrosa – miał rozpiętość skrzydeł może 2,5 metra. Patrzyłem też na termometr. Temperatura wody – 26 stopni. Myślę sobie – niemożliwe, zepsuł się, mam problem. A na zewnątrz coś lata. Wychodzę – ryby latające. Aha. Znaczy się, termometr działa. Dzisiaj już woda chłodniejsza, im dalej płynę tym bardziej się oziębia. Żadnych delfinów nie ma, wielorybów ani orek też nie widziałem, ale wolałbym ich wcale nie spotykać.

Na łódce wszystko dobrze, wchodziłem na maszt, żeby poprawić jedną rzecz przy salingu, musiałem przesunąć jedno z okuć, żeby nie obcierał o nie ani baksztag ani fał. Szybko poszło, wszedłem na górę i zszedłem, warunki były znośne. Takie rzeczy trzeba robić od razu jeżeli jest możliwość, bo później może być cała seria awarii.”

TROCHĘ SIĘ DZIEJE


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;
mso-bidi-font-family:”Times New Roman”;
mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}

 

Jak widać trochę się dzieje. Dziś oficjalna informacja o zmianie portu etapowego. To już było wiadomo przed startem w Kapsztadzie, ale co do przyczyn – nie wiem absolutnie nic, poza oficjalną wersją, że w Salwadorze nie było gwarancji na odpowiednie warunki, a w Punta del Este takie gwarancje są. Nie byłam ani tu ani tu, więc się nie wypowiadam. (Jeżeli ktoś może porównać te dwa miejsca – proszę bardzo.) Zmieni się tyle, że etap z Nowej Zelandii do Urugwaju będzie trochę krótszy i następny do Charleston też.

Belg wciąż w porcie, miał dziś wyjść, ale chyba nie wyszedł, w każdym razie jego team tego nie potwierdza, z predictwind ani raceviewera nic nie widać, w raporcie nie ma śladu, że płynie. Więc chyba wciąż stoi.

Gutek przysłał już kolejny film, mam nadzieję, że jutro trafi też na stronę. Wszyscy chórem mówią, że takie warunki to coś nieoczekiwanego i wkurzającego. Od zera do 30 węzłów znikąd – Brad mówił, że tylko zdążył odkręcić, żeby lecieć z wiatrem i czekał, aż mu coś … się zepsuje. Poza tym w blogu – którego nie tłumaczyłam, bo uznano, że nie jest to ważne, Pingwin pisze, że strasznie go przygniotło pożegnanie z rodziną – ma dwójkę małych dzieci i prywatnie jest bardzo „rodzinnym” facetem. Zanim się pozbierał, minęło kilka dni. Teraz wygląda na to, że się zmobilizował i zaczyna walczyć, bo nie chciał płynąć za Derekiem. Kanadyjczyk wolałby konkretny sztorm od tego „bałaganu”. Gutek też zachwycony nie jest, ale póki co, wszyscy w tym samym miejscu mniej więcej i póki co nie widać szansy na poprawę.

Aha, w interaktywnej mapie zwanej raceviewerem można już klikać i wtedy bezpośrednio wchodzić na blogi albo oglądać filmy z pokładu. Oczywiście fachowców od strony zaskoczył fakt, że w języku polskim mamy różne specjalne literki, więc walczą z tym, żeby tekst po polsku pokazywał się we właściwej formie.

A gdybym ja zanikła nagle i niespodziewanie – może to oznaczać, że mnie zasypało. Generalnie na Mazurach taka zima, że hej. Dzisiaj kilka dobrych godzin w ciągu dnia nie było prądu. Najwyraźniej drzewa zaczynają przewracać się na druty. Do mnie do domu kabel od niedawna idzie pod ziemią, ale nie pomogło. Śniegu po kolana prawie.

A na wodzie emocje się dopiero rozkręcają – oprócz naszych regat w drugi dzień Świąt startuje Sydney-Hobart a w Sylwestra Barcelona World Race, czyli dwuosobowo dookoła świata non-stop. Z Barcelony na pokładzie Fruit startuje Krzysztof Owczarek w zestawie z Armandem Coursodonem.  Bardzo jestem ciekawa jak im to pójdzie – 15 jachtów, nazwiska absolutnie z pierwszej ligi. No i ile będzie o tym słychać w Polsce. Zobaczymy.