Tymczasem w Punta del Este …

Zapasowy Raymarine już założony. No i działa.

Kabestany po przeglądzie (na zdjęciu jeszcze w trakcie).

W przerwach ekipa udała się na targ rybny …

Gdzie częstymi gośćmi są również lwy morskie … najwyraźniej zadowolone

foto: Eliza Gutkowska / Operon Racing

Taka anegdotka

Ponieważ korespondencji na razie nie ma – wedle mojej wiedzy zakończone już są wszelkie prace poza kilem, ekipa czeka na „dostawę” części, czyli łożysk, a potem „tylko” montaż i powinno być OK. Oby. Dam znać, jak tylko coś do mnie dotrze.

W międzyczasie, dla podtrzymania kontaktu, anegdotka, którą opowiedział mi na targach Wiatr i Woda Krzysztof Olejnik z magazynu „Wiatr” (pozdrawiamy). Otóż Krzysztof pojechał umyć samochód – każdemu się zdarza – w myjni w podziemiach jednego z centrów handlowych w Poznaniu. Akurat trzeci etap VELUX 5 OCEANS był jakoś w połowie. Mycie jak mycie – ale pan obsługujący myjnię miał w kanciapie komputer. Nie wiedział, że Krzysztof „zawodowo” interesuje się żeglarstwem, ale rozpoczął rozmowę tak: „Znasz Pan Gutka? Panie, co za gość! Chodź Pan zobacz, tu teraz płynie!” – rzekł odpalając stronę regat i kontynuując przemowę …

Miłe, prawda? Idzie wiosna, czas umyć samochód :)

Aha, na angielskiej stronie bardzo ciekawy blog Chrisa. Cztery strony, nie mam kiedy przetłumaczyć, ale polecam – warto. O tym, jak przegrał tuż przed metą itd.

O autopilotach słów kilka

Wyjaśnienie od Majkiego w kwestii tego, co tam robią z instalacją autopilota:

„Standardowo instalacja autopilota składa się z wiatromierza z kablem, komputera, logu (na Operonie są dwa boczne, bo jacht pływa w takim przechyle, że sam centralny mógłby dawać złe odczyty), żyrokompasu, siłownika i wyświetlaczy.

Teraz na Babci (dzięki Eljachtowi) została założona dodatkowa instalacja wiatromierza Raymarine do nowego autopilota Raymarine który był założony w Nowej Zelandii (wiatrak z kablem). Jeżeli Gutek uzna, że coś z odczytami nie gra, przełączy sobie autopilot na drugi wiatromierz. (Komputer, siłownik i wyświetlacze ma zapasowe i w razie usterki może zostać wymieniony.) Cała praca w Punta związana z wchodzeniem na maszt polegała właśnie na założeniu zapasowej instalacji Raymarine tak, żeby w przypadku awarii któregokolwiek elementu szybko i łatwo Gutek mógł go zastąpić / przełączyć.

Oprócz Raymarine jest jeszcze NKE, ale ten z wiadomych względów raczej nie jest używany.”

Na deser fotosy od ekipy – ładny sztorm tam mieli (fot. Eliza Gutkowska – muchos gracias); będzie więcej na stronie głównej w galerii tylko muszę poukładać to wszystko co dostałam. Pamiętajcie o czacie – liczę na Was :)

Zbigniew Gutek Gutkowski (POL): wtorek, 22 marca, 1800 UTC / 1900 PL

Chris Stanmore-Major (GBR): wtorek, 22 marca, 1830 UTC / 1930 PL

Brad Van Liew (USA): środa, 23 marca, 2300 UTC / 2400 PL

Derek Hatfield (CAN): środa, 23 marca, 2330 UTC / 0030 PL czwartek 24 marca

Czat z Bradem Van Liewem, Derekiem Hatfieldem i Chrisem Stanmore-Majorem będzie prowadzony po angielsku, z Gutkiem przez pierwsze 20 minut po polsku, potem ostatnie 10 minut po angielsku; Każdy czat będzie trwał pół godziny. Uczestnictwo przez stronę www.eco60.net.

Łóżko dla "Babci"

Oto kolejna porcja informacji z Punta del Este – Michał Mikołajczak donosi:

„Wczoraj mocno wiało. W nocy poziom morza podniósł się na tyle, że chodziliśmy po kostki w wodzie po nabrzeżu. Pod wieczór zerwała się jedna cuma, na szczęście jacht był na tyle zabezpieczony, że nic się nie stało. Wiatr w porywach 50 węzłów. Dziś dopracowywaliśmy szczegóły wyciągnięcia jachtu w weekend: pozwolenia, papierki, tymczasowe łoże dla jachtu, potrzebny sprzęt, materiały do laminowania itp. Posprzątaliśmy jacht po ostatnich pracach, rozebraliśmy jeden kabestan – nie był uszkodzony, ale wymagał czyszczenia i smarowania przekładni. Przygotowaliśmy schemat zapasowej instalacji autopilota, przekazanej przez Eljacht. Jeśli jutro wiać przestanie, Gutek będzie wjeżdżał na maszt i będziemy zakładali nowy wiatromierz. Postanowił sam zrobić niektóre rzeczy, żeby były zrobione dokładnie tak, jak on chce.

Pozdrawiam, Majki

P.S. Trochę już nauczyliśmy się jak postępować w Latino America, Pan Minister Sportu i Turystyki plus admirał Urugwaju pomagają nam ułożyć kwestie mariny i dźwigu. Specjalnie dla „Babci” budowane jest „łóżko”, żeby można było wykonać wszystkie prace związane z kilem.

Plan prac na Operon Racing

Oto kolejna korespondencja z Urugwaju od Michała Majkiego Mikołajczaka, który razem z Gutkiem przygotowuje Operona na miejscu do kolejnego etapu – bardzo dziękujemy i pozdrawiamy!

Ainhoa Sanchez/VELUX 5 OCEANS

„Obejrzeliśmy dokładnie podwodną część kila, śrubę napędową i płetwy sterowe, żeby ostatecznie oszacować straty po zderzeniu z drzewem. Z kila oderwany został płat poszycia ok. 30×80 cm i odsłonił metal. Musimy zabezpieczyć go przed korozją, wypełnić ubytek i przykryć laminatem, następnie wyszlifować i pomalować farbą antyporostową.
Śruba napędowa nie została uszkodzona, łopaty są całe i nie wygięte. Jest za to lekki luz na wale, ale to nie powinno być trudne do usunięcia. Stery wyszły z kolizji jachtu z drzewem zupełnie bez śladu.
Najpoważniejszą usterką są uszkodzone łożyska, na których pracuje uchylny kil. Rozebranie mocowań łożysk (na dźwigu) jest operacją trudną, czasochłonną i niebezpieczną. Należy odłączyć siłowniki, rozebrać mocowania łożysk i wymienić je. Bardzo utrudniony jest dostęp do tych elementów, a chwila nieuwagi lub niewłaściwe postępowanie może spowodować wypadnięcie kila.
Ile strat dodatkowych może dokonać spadające 4 tony pozostawiam wyobraźni czytelnika :) Wszystkie te naprawy nie powinny trwać dłużej niż 4 dni.
Wielką niespodzianką dla nas było, gdy kazano nam zwodować jacht jeszcze tego samego dnia, którego go wyciągnęliśmy. Nie mogliśmy dokonać żadnych napraw części podwodnej.
Takie tu zwyczaje…
Łożyska sprowadzamy z Kanady, powinny dotrzeć do nas w czwartek, potem czeka nas tylko odprawa celna, które może trwać od 2 godzin do 4 dni i do pracy :)
Poza tym jacht jest w dobrym stanie. Musimy uszczelnić kilka drobnych przecieków, rozłożyć, wyczyścić i nasmarować kabestany, bo podróż dała się im już we znaki. Planujemy również założyć dodatkowy wiatromierz na maszt i 3 dodatkowe wyświetlacze do układu autopilota.
Większość czynności będziemy wykonywali sami. Z pomocą przyszło nam dwóch młodych żeglarzy z jachtklubu Punta del Este. Chłopaki, Mateo i Bruno, mają duży zapał do pracy i są bardzo pomocni.

Miasto urocze, o bardzo wakacyjnym charakterze, spokojne choć głośne. Na plażach mnóstwo ludzi, woda ma ponad 25 stopni, a powietrze 30. Dookoła śpiewy ptaków, tropikalne rośliny, przytulne kawiarnie i przepyszne jedzenie.”