Mirosław Zemke i HOBART – pierwsi na mecie!

Dziś po południu, o godzinie 16:50:08, linię mety regat Bitwa o Gotland jako pierwszy przekroczył jacht Hobart prowadzony przez Mirosława Zemke, reprezentującego województwo warmińsko-mazurskie. Tym samym wygrał on regaty w czasie bezwzględnym, bez przeliczników, docierając do mety w czasie 3 dni, 4 godzin, 50 minut i 8 sekund od startu.

Hobart prowadził pewnie od startu do mety, ścigając się po drodze z większą od siebie Dancing Queen. Liderzy przez ponad trzy doby rywalizowali wyłącznie ze sobą w wyścigu dwóch jachtów tego samego typu, ale różnej wielkości (Dehler 41 i Dehler 46).

Mógłbym jechać dalej na następny kawałek” – powiedział po przekroczeniu mety zmęczony, ale szczęśliwy żeglarz. „Pogoda okazała się fajna, jacht wspaniały, a ja dałem radę” – dodał.

Mirosław Zemke z powrotem w Marinie Delphia w Górkach Zachodnich. / Fot. D. Nowak

Mirosław Zemke z powrotem w Marinie Delphia w Górkach Zachodnich. / Fot. D. Nowak

O tym, czy Hobart wygra kategorię ORC, zadecydują przeliczniki. Jednak nic nie odbierze mu satysfakcji i pierwszeństwa na mecie.

tomasz_konnak_sedzia_glowny_regatfot_m_wilczek

Tak naprawdę do ostatniej chwili nie wiemy, kto wygra” – komentuje sędzia główny regat, Tomasz Konnak. „Na tym polega urok metody przeliczeniowej ORC” – dodaje. „Sternik Hobarta podjął bardzo duże ryzyko, wpisując do świadectwa jachtu żagle dodatkowe, czyli w jego wypadku spinakery. Przez to miał gorszy przelicznik, a spinakerów mógł użyć lub nie – wszystko zależało od warunków. Postąpił więc nierozsądnie, ale bardzo mu się to opłaciło – decyzja strategiczna podjęta jeszcze przed startem zadecydowała o wyniku.”

 

 

Kwestię spinakera na pokładzie Hobarta tak wyjaśnia Mirosław Zemke:

Pięć lat pływam na tym jachcie i zawsze mam ze sobą spinakera. To jak mogłem na taki rejs go nie zabrać? (śmiech) Gdybym go nie wziął, plułbym sobie w brodę na pewno. A gdyby nie był potrzebny – no trudno, taki los. Mój spinaker ma 120 m2. Jak pływamy z załogą, w sześciu, ośmiu czy dziesięciu, to mamy co robić. Można sobie wyobrazić, co się dzieje, kiedy płynę sam, a wiatr jest kapryśny … Prognozy tego nie przewidziały, ale w pewnym momencie, kiedy płynąłem na spinakerze, miałem 24 węzły wiatru. Na środku Bałtyku naprawdę dawało równo, tak samo jak na północnej boi, ale zdarzały się też cisze wyrównujące oczywiście … Taki los, jak się jedzie trzy dni to ma się wszystko po drodze …”

Hobart na mecie. / Fot. D. Nowak

Hobart na mecie. / Fot. D. Nowak

1 komentarz do “Mirosław Zemke i HOBART – pierwsi na mecie!

Możliwość komentowania jest wyłączona.