„Walczę jak lew”

W regatach samotników Bitwa o Gotland po trzech dobach prowadzi Mirosław Zemke na jachcie Hobart. Znajduje się już na wysokości Helu, ale ze względu na warunki dotarcie do mety może zająć mu jeszcze kilka godzin.

Na trasie, gdzieś w okolicach Gotlandii :)) / Fot. M. Wilczek z pokładu Delphia V

Na trasie, gdzieś w okolicach Gotlandii :)) / Fot. M. Wilczek z pokładu Delphia V

Nie jest wcale spokojnie, walczę tutaj jak lew z przeciwnościami w postaci wiatru i fali” – opowiadał w rozmowie z biurem regat o godzinie 1430. „Sześć godzin jestem pod Helem i jeszcze go nie minąłem. To, co wyprawiam teraz ze spinakerem i grotem, jest nie do opisania” – dodawał. „Jeszcze cały czas płyniemy, mamy co najmniej 3-4 godziny, jeżeli utrzyma się ten wiatr, który teraz przyszedł. Jak będzie ten, co wcześniej, to jeszcze 5-6 godzin. Ta końcówka to dość trudny odcinek, bo pod prąd. Miałem przeciwny prąd przy Helu, około 1,5 węzła, więc przez 6 godzin płynę 15 mil, to jakaś tragedia. Ale ogólnie – było bardzo fajnie. Wczoraj o 1300 postawiłem spinakera i jechałem na nim do wieczora, kiedy z rozsądku trzeba było go zrzucić. Musiałem uciekać przed Dancing, bo to były jego warunki. Zrzucałem spinakera przy 22 węzłach wiatru i gdyby to się nie udało, mógłbym mieć pretensje tylko do siebie. Ale się udało. Dziś rano znów go postawiłem. Bez spinakera nie dałbym rady, bo Dancing Queen jest bardzo szybki”.

Mirosław Zemke - skiper "Hobarta". / Fot. M. Wilczek

Mirosław Zemke – skiper „Hobarta”. / Fot. M. Wilczek

Jerzy Matuszak na Dancing Queen spodziewany jest w nocy na mecie jako drugi w kolejności.

Trzecia noc na wodzie minęła zawodnikom bez przeszkód. Wiatr przy Gotlandii był zmienny, a kto chciał i miał jeszcze siłę żeglować szybko, musiał wykorzystywać wszystkie odkrętki i silniejsze podmuchy. Za dwoma liderami, którzy dziś już będą odpoczywać w bezpiecznym porcie, żegluje z wiatrem druga grupa jachtów, które wczoraj minęły boję zwrotną. Prowadzą Dexxter (Witek Nabożny) i Konsal 2 (Ryszard Drzymalski). Goni ich trzecia grupa – to jachty, które mijały boję zwrotną Salvorev dziś w nocy i nad ranem. W czołówce tej grupy Delphie – prowadzi bardzo dobrze żeglująca Aleksandra Emche na Kosia III, za nią Andrzej Kopytko na True Delphia, a dalej Maciej Muras na Delphia III. W tej grupie, o dziwo, znajdują się również „mikrusy”, czyli dwa Mini oraz Atlantic Puffin.

Na północy Gotlandii znajdują się jeszcze 3 jednostki – Zezowate Szczęście (Paweł Biały), Akademia Jachtingu VII (Rafał Skroński) oraz Double Scotch (Tomasz Ładyko). Dwie pierwsze ominęły już północny cypel i boję zwrotną, ostatnia jeszcze halsuje, żeby potem z wiatrem pożeglować w stronę mety.

Maciej Krzesiński - Mary Lou. / Fot. M. Wilczek

Maciej Krzesiński – Mary Lou. / Fot. M. Wilczek

Maciej Krzesiński na Mary Lou zawrócił wczoraj do portu i bezpiecznie dotarł do Władysławowa. „Do powrotu zmusiła mnie awaria elektryki, a dokładnie brak ładowania akumulatora” – relacjonował dziś rano. „Najprawdopodobniej przyczyną tego była martwa fala w pierwszej dobie regat, coś się musiało rozłączyć lub obluzować i nie mogłem tego naprawić” – dodaje. „O ile udało mi się uporać z początkowymi problemami z autopilotem, to na brak prądu nie mogłem nic poradzić. Gdybym znajdował się trochę wyżej, pewnie próbowałbym ukończyć regaty, ale nie chciałem znaleźć się bez zasilania na trasie statków. To bardzo trudna decyzja, bo nie zawiodłem ja, tylko sprzęt. Przygotowywałem się do tego startu cały rok, więc tym bardziej jestem zawiedziony. Ale będę chciał znowu spróbować za rok.”

Dzisiejsza prognoza dla zawodników przewiduje wiatr północno-wschodni NE o prędkości 10-11w dla liderów, dla drugiej grupy początkowo słabszy, wraz z upływem dnia coraz silniejszy od 10-13 węzłów po południu do 12-16 wieczorem. Dla jednostek bliżej Gotlandii 10-12w.