Radek wycofuje się z Mini Transat

Dziś w nocy Radek Kowalczyk nadał sygnał wzywania pomocy. Natychmiast została uruchomiona akcja ratunkowa koordynowana przez centrum ratownictwa morskiego w Las Palmas.

Jednocześnie jeden z jachtów asystujących, Teranga, na polecenie organizatorów regat, obrał kurs na pozycję Radka. Płynący najbliżej zawodnik, Sébastien Pébelier, poproszony przez Radka przez UKF, najszybciej znalazł się na miejscu i przez swoje radio pomagał w akcji (radio Radka zostało zalane).

O godzinie 0211 Kowalczyk był już bezpieczny na pokładzie Terangi, a następnie został przekazany na pokład statku handlowego płynącego do Las Palmas. Bezpośredni kontakt telefoniczny z nim będzie możliwy dopiero jutro lub pojutrze.

Jest cały i zdrowy, kontaktował się z najbliższymi. Poinformował, że żeglował z prędkością 11-12 węzłów, gdy uderzył w jakiś obiekt. W wyniku zderzenia, do jachtu zaczęła dostawać się woda, a on został zmuszony do wezwania pomocy.

Według relacji żony Radka, Joanny Kowalczyk, z którą rozmawiał już z pokładu statku, prędkość jachtu w chwili uderzenia wynosiła 11-12 węzłów. W pewnym momencie kadłub uderzył w coś mocno, a do jachtu zaczęła wlewać się woda. Radek powiadomił najbliżej płynącego zawodnika, Sébastiena Pébelier (Mademoiselle Iodée) o sytuacji przez UKF, bo nie wiedział, jak długo będzie jeszcze mógł korzystać z własnej elektroniki, zanim zaleje ją woda. Nadał sygnał wzywania pomocy. Dalszą komunikację z jednostkami uczestniczącymi w akcji prowadził Sébastien Pébelier. Nie było konieczności używania tratwy ratunkowej. Radek zabrał ze sobą jedynie torbę ewakuacyjną.

Bez obaw. Do wody nic się nie wylało, to tylko odbicie nieba :)

7 thoughts on “Radek wycofuje się z Mini Transat

  1. Mini ma przednią gródź zderzeniową. Oprócz tego zamknięte komory wypornościowe. Potrzeba naprawdę dużo, żeby Mini zatonęło. Mini są naprawdę twarde i odporne i nawet zderzenie z wielorybem (a było takich parę w historii) nie powoduje zatonięcia. Co innego dryfujący kontener czy zerwana boja… :(
    W każdym razie żal… i łódki i Radka.

        • Nie wiem, nie widać jej na Marine Traffic ani Vessel Finder. Może Radek będzie umiał odpowiedzieć, czy dyrekcja regat wyłącza zdalnie ten nadajnik? Bo on na pewno ma własną baterię, która powinna działać jeszcze długo. Niemniej znajduje się pod wodą – bo był na rufie. Więc wszystko to przypuszczenia. Postaram się nie zapomnieć i zapytać Radka o to.

  2. Delikatne mocowanie steru, pewnie wyrwało na dole kawałek poszycia. Aż strach pomyśleć, że nie miał grodzi na rufie… Przydałoby się jakieś zabezpieczenie na płetwach, na taki wypadek. Kil nie jest tak wrażliwy na uderzenie, zaryje dziobem i pokiwa. Ale płetwy? Lekkie, sztywne i duży moment prostujący (6,5 m) musi je ściąć albo wyrwać. Hmm… lepiej by było gdyby płetwa się złamała.

  3. Czarny tydzień trwa,do czego to doszło,że żeglarzom zagraża nie tak morze ,jak śmieci.

Możliwość komentowania jest wyłączona.