Dużo sugestii, przed chwilą wysłałam maila do Gutka z podsumowaniem. Zapytałam czy ma jakiś „kijek” żeby zrobić ten saling, jeśli tak, wyślę mu PDF. Transfer danych jest ograniczony więc zanim coś wyślę muszę mieć gwarancję że to się przyda. Powinny niebawem być nowe zdjęcia. Jeżeli potrzebne są jakieś wymiary do zrobienia prowizorycznych obliczeń – napiszcie jakie, Gutek może zmierzyć i wysłać mi mailem.
Wczoraj mówił, że jeszcze dowiąże tam dynemą ile się da. Znalazłam zdjęcia dziobu jak łódka była na dźwigu w WLG – trochę widać. Zdjęć kosza niestety nie mam – może coś będzie w zakładce „media” gdzie jest baza zdjęć robionych przez Sanchez i innych pracujących dla nas reporterów.

Archiwa miesięczne: Kwiecień 2011
PYTANIE OD GUTKA
Gutek powiedział, że pomysł z izolatorem świetny. Niestety alternator dalej nie działa, ale tu już nie do końca wiadomo dlaczego, bo według Gutka jednak powinien… Ale pytanie jest inne – czy ktoś wie (lub ma oprogramowanie żeby policzyć mniej więcej) – czy bukszpryt tak naprawiony jak było widać na zdjęciach wytrzyma jazdę z genakerem? Wymiary dokładniejsze być może będą, Gutek obiecał pomierzyć. Pytanie jest w formie dźwiękowej. Zdjęcia bukszprytu są ogólnie dostępne, nie mam dużo większych plików, ale gdyby co mogę udostępnić. Jest pęknięty od góry, dół jeszcze trzyma. Pytanie jak długo z dużym genem.
Pytanie jest tu: bukszpryt-pytanie od Gutka
WGRYZANIE SIĘ W PASAT
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;
mso-bidi-font-family:”Times New Roman”;
mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}
Gutek nadrobił nieco, ale wylądował najbardziej na zachód i ma najbardziej skręcony na N wiatr z wyżu św. Heleny (można też go już klasyfikować jako pasat półkuli południowej). Zrobił zwrot, by nie wjechać jeszcze bardziej odkręcony wiatr pod brzegiem i przykryć Chrisa. Jednak Operon jest dobry na wiatr i siłę wiatru ma Gutek najlepszą, więc Chrisa powinien utrzymać.
W ciągu najbliższej doby wyż św. Heleny umacnia się i przesuwa na NW, dodatkowo na NW od trasy regat zatoka niskiego ciśnienia nad wysuniętym na wschód masywem Brazylii odessie i zmieni nieco kierunek wiatru przy brzegu (u Gutka) i wzmoże jego siłę. Gutkowi może uda się po powtórnym zwrocie (oby rychłym) płynąć na objechanie „brazylijskiej bulby” bez dalszego halsowania.
Ta tendencja powinna się utrzymać do nocy z wtorku na środę (UTC) i umożliwić Gutkowi objeżdżanie lądu na prawym halsie. Jednak lepszy kąt do wiatru (mimo jego mniejszej siły) będzie bardziej służył Derekowi i jeśli ni popełni on błędów technicznych, może utrzymać przewagę.
SYTUACJA WSTĘPNIE OPANOWANA
Z nocnej rozmowy wynika, że sytuacja na pokładzie Operon Racing została wstępnie opanowana. Z żebrami lepiej, choć do ideału daleko. Bukszpryt jak widać na zdjęciach w galerii – naprawiony. Alternator – jeszcze nie wiadomo. Może wasz sposób zadziała – jeszcze nie wiem. Wczoraj Gutek mówił, że go naprawił swoim sposobem i powinien działać, ale nie chciał. Liczmy, że opcja klej silikonowy będzie dobra…
Do posłuchania dłuższa wersja rozmowy – na stronę główną idą oficjalne wypowiedzi bez moich pytań, tutaj mamy trochę więcej miejsca i swobody. Gutek dokładnie tłumaczy po kolei co i jak. Klikajcie tu: GUTEK_żebra_bukszpryt_i_alternator
TRUDNY WEEKEND POD BRZEGAMI BRAZYLII
Krótkie podsumowanie tego, co działo się od piątku. Miał być prima-aprilis, były jakieś plany żeby wspólnie z żoną Brada zapodać coś śmiesznego, ale nastroju do żartów nie było wcale. Tym bardziej po psikusach jakie robił RV. (Tu od razu bardzo dziękuję za czujność – faktycznie Predict Wind pokazuje wszystko – ha ha ha. Nie wiem też, dlaczego dla Krzysia liczona jest odległość do lidera skoro Krzyś się ukrywa i takie tam inne.) Ci, którzy czytali blogi angielskie zawodników, wiedzą, mniej więcej, co się działo. Ewidentnie choć Ocean Południowy teoretycznie najtrudniejszy, czarna seria zaczęła się dopiero teraz. Oto skrót wydarzeń.
piątek:
1. CSM który płynął gdzieś pod brzegiem i sprawiał wrażenie, jakby się pogubił, napisał, co u niego. Że zaraz po starcie ujawniły się wszystkie trolle pokładowe. Najpierw zablokował się siłownik autopilota, potem komputer nie chciał ściągnąć prognozy a wreszcie zepsuły się wózki dwóch listew grota. Potem koszmar, którego bał się najbardziej – choroba. Niby „tylko” ząb, ale bolące pół twarzy to średnia atrakcja w „okolicznościach przyrody” z jakimi mieli do czynienia. Ponieważ na wyposażeniu posiadał „zestaw naprawczy”, zdecydował się go użyć. Instrukcja, jak wspomina, była podobna do instrukcji przygotowania kleju, ale udało się. Prowizoryczna plomba trzyma, a Krzyś wrócił do gry i od razu prawie się schował.
2. Brad doniósł, że jeszcze nigdy tak na morzu nie obrywał, a nie można powiedzieć, że ma małe doświadczenie czy coś w tym guście. 40 węzłów wiatru w przerwach z ciszą. Raz z jednej, raz z drugiej strony. Bez szans na reakcję nawet przy sterowaniu z ręki. Ciągłe zmiany żagli – bo jednak regaty i chciałoby się szybko jechać do przodu. Fale z każdego możliwego kierunku. Straszliwe zmęczenie, gorąco. Czekanie, aż coś się zepsuje – w tych warunkach awarie chodzą stadami. Zamiast tego dostał latającą rybą – w miejsce, gdzie kiedyś miał operowany kręgosłup po wypadku. Zwinął się z bólu w kokpicie, po czym zaliczył jeszcze jedną rybę, tym razem w ramię. Chciał je zjeść, ale uciekły. Na łódce chaos, bo zmęczony i obolały nie ma siły ogarniać wszystkiego w tych warunkach tak jak powinien. Do tego na podłogę wewnątrz wylała się ropa z przedniego zbiornika. Oprócz tego że „duszno i parno” – śmierdzi potwornie i pod pokładem prawie nie da się wytrzymać. Teraz Brad też się chowa.
sobota:
1. Derek melduje, że chciałby do portu, bo w jednym z wodoszczelnych przedziałów jachtu odkrył 200 galonów morskiej wody (jakieś 750 litrów). Pierwsza myśl – pęknięta gródź przy skrzyni kila. Telefon do komisji regatowej, komisja sprawdza możliwości lądowania w Brazylii. Jednak po odpompowaniu wody i dokładnej inspekcji grodzi okazało się, że woda prawdopodobnie pochodzi z przecieku jednego ze zbiorników balastowych. Da się jechać dalej – pod warunkiem, że zbiornika nie będzie się używać.
2. Gutek pisze, że w trakcie refowania spadł z nadbudówki do kokpitu na plecy i podejrzewa złamanie / pęknięcie żeber. Obolały, bierze środki przeciwbólowe, na szczęście nie ma gorączki, która sugerowałaby złamanie kości. Jakby tego było mało, psuje mu się alternator, więc problem z ładowaniem. Można ładować alternatorem z silnika, ale mały prąd ładowania, więc trzeba dużo dłużej trzymać silnik włączony, a zapasy paliwa są ograniczone. To również nie koniec – łamie się bukszpryt. W tych warunkach naprawa wyjątkowo trudna. (Całość możecie przeczytać sami.)
Jutro więcej informacji – mam nadzieję, że lepszych …
P.S. Na oficjalnej stronie Gutka http://polishoceanracing.com.pl/?p=1226 jest już informacja, że problem bukszprytu udało się rozwiązać. Ja dzwonię na pokład dziś w nocy.




