The Transat – pierwsza doba, pierwszy wypadek

Dziś rano (ok. godz. 11.00 czasu polskiego) dyrekcja regat odebrała telefon od Maxime’a Sorela (Class 40, V-and-B). Zawodnik poinformował o poważnej kolizji ze statkiem. Uszkodzeniu uległ bukszpryt, potencjalnie też inne elementy takielunku, ale maszt pozostał w pozycji pionowej. Zawodnik nie jest ranny i o własnych siłach postara się dotrzeć do najbliższego francuskiego portu – La Trinité sur Mer lub Lorient. To wszystkie informacje, jakie na razie podaje biuro regat w związku z tym wypadkiem.

The Transat Bakerly yacht race. The start of solo transatlantic race start from Plymouth UK - New York. USA. Image licensed to Lloyd Images

Maxime Sorel na V-and-B. / Fot. Lloyd Images

Pozostała część floty po pierwszej dobie na morzu żegluje bez przeszkód, pierwszy jacht (Actual) od Pen Duicka dzieli ok. 280 Mm, a od ostatniego „ściganta” (Olmix) – 200Mm. Liderzy żeglują przez Zatokę Biskajską. Oczywiście „w czubie” trzy wielkie trimarany. Ich skiperzy chcą jak najszybciej dotrzeć do południowo-zachodniego cypla Hiszpanii, aby skorzystać z pełnego wiatru i „odbić” w stronę Ameryki. O godzinie 1600 polskiego czasu prowadził Le Blevec, za nim Gabart i Coville. Prędkości? 20-30 węzłów.

Wszyscy zawodnicy oprócz Loicka Peyrona na oldimerze zdecydowali się początkowo na trasę południową. Chociaż Olmix (Multi50) i 44 (IMOCA60) wyraźnie płyną inaczej, niże pozostali. Większość zawodników ma za sobą zaledwie kilka minut snu ze względu na intensywny ruch statków w tym rejonie. Thomas Coville (Sodebo) potwierdzał dziś w rozmowie telefonicznej, że opcja południowa jest lepsza, choć zwykle w tych regatach popularniejsza była trudniejsza, ale krótsza, trasa północna. „Trasa północna ma strefę zabronioną, zmuszającą i tak do zwrotu na południe, i w tym kontekście trasa południowa okazuje się mieć pozytywy” – mówił Coville.

The Transat Bakerly yacht race. The start of solo transatlantic race start from Plymouth UK - New York. USA. Image licensed to Lloyd Images

Sodebo i Macif od startu do nocy płynęli prawie obok siebie. / Fot. Lloyd Images

Za klasą Ultime żegluje IMOCA. W informacji porannej organizatorów było napisane, że prowadzą „skrzydlaci” – Armel le Cléac’h (Banque Populaire) i  Sébastien Josse (Edmond de Rothschild). O godzinie 1600 na prowadzeniu był już „bezskrzydły” Vincent Riou, a Josse i Le Cleac’h za nim. Prędkości w okolicach 18 węzłów.

Loick Peyron z prędkością 5 węzłów na pokładzie 44-stopowego kecza Pen Duick II wybrał trasę północną. Dla niego szybka żegluga w stronę korzystniejszych wiatrów przy Biskajach nie jest opcją, którą warto rozpatrywać.

Pozycje jachtów są tu http://www.thetransat.com/results/1. Po kliknięciu na tracking mamy mapkę – tym razem robi ją inna firma niż francuski monopolista Geovoile, więc chwilę trzeba poświęcić na oswojenie się z narzędziami. (Ale w dalszym ciągu twierdzę, że najlepsze mapki ma Volvo Ocean Race.)

The Transat Bakerly yacht race. The start of solo transatlantic race start from Plymouth UK - New York. USA. Image licensed to Lloyd Images

Który jacht z klasy IMOCA60 okaże się szybszy – taki ze skrzydłami czy taki bez? / Fot. Lloyd Images

 

One thought on “The Transat – pierwsza doba, pierwszy wypadek

  1. Edit: w klasie Ultime prowadzi Gabart, coś te rankingi na stronie szwankują. Pisząc tekst sprawdzałam pozycje jachtów kilka razy, więc jednak chyba nie do końca wiarygodny ten Tracker. No i nie da się wyświetlić wszystkich z danej klasy … Grr. Już chyba wolę geovoile.

Możliwość komentowania jest wyłączona.